Po­nad dwa mi­lio­ny piel­grzy­mów z ca­łe­go świa­ta, dzie­więt­na­ście ty­się­cy wo­lon­ta­riu­szy, po­nad ośmiu­set kar­dy­na­łów i bi­sku­pów, a przede wszyst­kim on – Pa­pież Fran­ci­szek – przez ostat­nie dni lip­ca pod­czas Świa­to­wych Dni Mło­dzie­ży zro­bi­li w Kra­ko­wie wiel­ki Bo­ży ra­ban.

Już na ty­dzień przed po­cząt­kiem Świa­to­wych Dni Mło­dzie­ży w Kra­ko­wie za­czę­ło się ro­bić gwar­nie i ra­do­śnie – na­wet z naj­od­le­glej­szych krań­ców świa­ta przy­by­li wo­lon­ta­riu­sze, któ­rzy pod­czas róż­ne­go ro­dza­ju szko­leń przy­go­to­wy­wa­li się do cze­ka­ją­cej ich służ­by. Kra­ko­wia­nie i go­ście mo­gli po­czuć przed­smak zbli­ża­ją­cej się wiel­kiej im­pre­zy, uczest­ni­cząc na przy­kład w Mer­cy Fe­sti­va­lu od­by­wa­ją­cym się na kra­kow­skim ryn­ku. Choć ofi­cjal­nie ŚDM roz­po­czę­ły się już w ostat­ni wto­rek lip­ca, wszy­scy cze­ka­li na naj­waż­niej­sze­go piel­grzy­ma z Wa­ty­ka­nu, któ­ry przy­był dwa dni póź­niej.

foto_01-01_sierpien-2016

Czas wstać z ka­na­py

O tym, że był to czas wy­cze­ki­wa­ny rów­nież przez Oj­ca Świę­te­go, świad­czą sło­wa, z któ­ry­mi zwró­cił się do mło­dzie­ży pod­czas czwart­ko­we­go po­wi­ta­nia na Bło­niach: – Dro­dzy mło­dzi! Dzień do­bry! Wresz­cie się spo­ty­ka­my! – Prze­strzegł na­stęp­nie mło­dych przed rzu­ca­niem ręcz­ni­ka za­nim w ogó­le roz­pocz­ną wal­kę. Pod­kre­ślał, że nie moż­na iść na eme­ry­tu­rę w wie­ku 23–24 lat. Po­dob­ne prze­sła­nie po­pły­nę­ło z Je­go ust pod­czas so­bot­nie­go czu­wa­nia na Cam­pus Mi­se­ri­cor­diae. Pa­pież, po­słu­gu­jąc się me­ta­fo­rą ka­na­py, da­wał do zro­zu­mie­nia, że nie przy­szli­śmy na świat, że­by we­ge­to­wać, ale by zo­sta­wić po so­bie ja­kiś ślad. – „Ka­na­pa-szczę­ście” jest praw­do­po­dob­nie ci­chym pa­ra­li­żem, któ­ry mo­że nas znisz­czyć naj­bar­dziej; bo po tro­chu. Nie zda­jąc so­bie z te­go spra­wy, sta­je­my się ospa­li, ogłu­pia­li, otu­ma­nie­ni, pod­czas gdy in­ni – mo­że bar­dziej ży­wi, ale nie lep­si – de­cy­du­ją o na­szej przy­szło­ści – mó­wił Pa­pież.

Przy jed­nym sto­le z Fran­cisz­kiem

Oj­ciec Świę­ty pod­czas ŚDM spo­ty­kał się z mło­dy­mi nie tyl­ko na uro­czy­sto­ściach ko­ściel­nych. Z trzy­na­sto­ma oso­ba­mi – wśród któ­rych by­ło po dwóch przed­sta­wi­cie­li każ­de­go kon­ty­nen­tu i tro­je Po­la­ków – Pa­pież… zjadł obiad! Pró­bu­jąc fi­let z in­dy­ka, na­sze tra­dy­cyj­ne pie­ro­gi, a tak­że ser­nik z bezą przy­go­to­wa­ny przez sio­stry ser­can­ki, od­po­wia­dał na py­ta­nia swo­ich go­ści. – Za­py­ta­łam go, ja­kie jest je­go prze­sła­nie dla mło­dych lu­dzi i po­wie­dział: nie pod­da­wać się i nie tra­cić wia­ry, szcze­gól­nie w tych trud­nych cza­sach dla mło­dych ka­to­li­ków. Że­by iść uli­cą i być so­bą – mó­wi­ła póź­niej na kon­fe­ren­cji pra­so­wej Fa­ti­ma Leung-Wai, wo­lon­ta­riusz­ka z No­wej Ze­lan­dii, któ­ra wraz z sio­strą i bra­tem od sied­miu mie­się­cy by­ła za­an­ga­żo­wa­na w przy­go­to­wa­nia do Świa­to­wych Dni Mło­dzie­ży.

Słyn­na spon­ta­nicz­ność

Oprócz bar­dzo szcze­gó­ło­wo do­pra­co­wy­wa­nych punk­tów pro­gra­mu wy­da­rzeń cen­tral­nych, zda­rza­ły się – jak to z Pa­pie­żem Fran­cisz­kiem by­wa – mo­men­ty spon­ta­nicz­ne. Jo­seph Gul­li­ford, wo­lon­ta­riusz z An­glii, zo­stał na przy­kład – ja­ko je­den z kil­ku przed­sta­wi­cie­li mło­dzie­ży – za­pro­szo­ny przed nie­dziel­ną Mszą św. do pa­pa­mo­bi­le! – Być bli­sko Pa­pie­ża by­ło jak by­cie z ko­cha­ją­cym oj­cem lub dziad­kiem – wspo­mi­nał na dru­gi dzień. – Oj­ciec Świę­ty ła­mie ba­rie­ry i wpro­wa­dza coś nad­zwy­czaj­ne­go w zwy­czaj­ny spo­sób – do­dał.

Ma­ciek

Pa­pież za­sko­czył wszyst­kich tak­że pod­czas swo­je­go pierw­sze­go prze­mó­wie­nia w oknie pa­pie­skim. Zwra­ca­jąc się do roz­śpie­wa­nej ra­do­snej mło­dzie­ży, za­po­wie­dział, że mu­si im opo­wie­dzieć o czymś smut­nym. Dzię­ki te­mu świat usły­szał o Mać­ku Cie­śli – 27-let­nim gra­fi­ku, któ­ry za­pro­jek­to­wał m.in. ŚDM-owe ba­ne­ry zdo­bią­ce ca­łe mia­sto, czy or­na­ty, w któ­rych księ­ża od­pra­wia­li Msze świę­te pod­czas ŚDM.

Mło­de­mu twór­cy nie da­ne by­ło uczest­ni­czyć w ŚDM i zo­ba­czyć swo­je­go dzie­ła – po wal­ce z no­wo­two­rem zmarł 2 lip­ca br. Pa­pież Fran­ci­szek za­ape­lo­wał o mo­dli­twę w in­ten­cji Mać­ka i do­dał: – Po­dzię­kuj­my Pa­nu, że da­je nam ta­kich lu­dzi. – Ale pod­kre­ślił tak­że: – Bądź­cie szczę­śli­wi i ra­do­śni! To jest obo­wią­zek idą­cych za Je­zu­sem.

Anio­ły w nie­bie­skich ko­szul­kach

Wie­lu wo­lon­ta­riu­szy an­ga­żo­wa­ło się w przy­go­to­wa­nie Świa­to­wych Dni Mło­dzie­ży nie tyl­ko przez dwa ty­go­dnie lip­ca, ale przez rok, dwa czy na­wet trzy la­ta. To z ni­mi, z kil­ku­na­sto­ma ty­sią­ca­mi wo­lon­ta­riu­szy spo­tkał się Oj­ciec Świę­ty w nie­dziel­ne po­po­łu­dnie, tuż przed swo­im od­lo­tem do Rzy­mu. Da­wał im wska­zów­ki, co ma­ją ro­bić, że­by być na­dzie­ją przy­szło­ści.

Wie­lu z nich od nie­dziel­nej Mszy św. na Cam­pus Mi­se­ri­cor­diae zna już je­den z punk­tów tej swo­jej przy­szło­ści – ko­lej­ne Świa­to­we Dni Mło­dzie­ży w Pa­na­mie.

 

Ma­rian­na Gur­ba

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: