Odnówmy wierność Chrystusowi

Dro­ga Mło­dzie­ży!

Wi­dzę w was pięk­no mło­de­go ob­li­cza Chry­stu­sa, a mo­je ser­ce na­peł­nia się ra­do­ścią! Pa­mię­tam pierw­szy Świa­to­wy Dzień Mło­dzie­ży o cha­rak­te­rze mię­dzy­na­ro­do­wym. Był on ob­cho­dzo­ny w 1987 r. w Ar­gen­ty­nie, w mo­im ro­dzin­nym Bu­enos Aires. Wciąż ży­we są w mo­jej pa­mię­ci sło­wa bło­go­sła­wio­ne­go Ja­na Paw­ła II do mło­dzie­ży: „Wie­le od was ocze­ku­ję! Ocze­ku­ję od was przede wszyst­kim, że od­no­wi­cie swą wier­ność wo­bec Je­zu­sa Chry­stu­sa i Je­go od­ku­pień­cze­go krzy­ża”. (…)

W tym ro­ku Świa­to­wy Dzień Mło­dzie­ży po­wra­ca po raz dru­gi do Ame­ry­ki Ła­ciń­skiej. (…) Przy­by­wa­cie ze wszyst­kich kon­ty­nen­tów. Czę­sto je­ste­ście od sie­bie da­le­ko nie tyl­ko w sen­sie geo­gra­ficz­nym, ale tak­że z punk­tu wi­dze­nia eg­zy­sten­cjal­ne­go, kul­tu­ro­we­go, spo­łecz­ne­go, ludz­kie­go. Ale dziś je­ste­ście tu­taj, wię­cej, dziś je­ste­śmy tu­taj ra­zem, zjed­no­cze­ni, aby dzie­lić się wia­rą i ra­do­ścią spo­tka­nia z Chry­stu­sem, by­cia Je­go ucznia­mi. (…)

Po­ciąg te­go Świa­to­we­go Dnia Mło­dzie­ży przy­był z da­le­ka i prze­mie­rzył ca­łą zie­mię bra­zy­lij­ską, po­ko­nu­jąc eta­py pro­jek­tu „Bo­ta fé – do­daj wia­ry”. Dziś przy­był do Rio de Ja­ne­iro. Z Cor­co­va­do bie­rze nas w ob­ję­cia i bło­go­sła­wi Chry­stus Od­ku­pi­ciel. (…) Dzi­siaj Je­zus wciąż nas py­ta: Czy chcesz być mo­im uczniem? Czy chcesz być mo­im przy­ja­cie­lem? Czy chcesz być świad­kiem mo­jej Ewan­ge­lii? W po­ło­wie obec­ne­go Ro­ku Wia­ry py­ta­nia te za­chę­ca­ją nas do od­no­wie­nia na­sze­go za­an­ga­żo­wa­nia ja­ko chrze­ści­jan. Wa­sze ro­dzi­ny i wspól­no­ty lo­kal­ne prze­ka­za­ły wam wiel­ki dar wia­ry, wzrósł w was Chry­stus. Przy­by­łem dziś, aby umoc­nić was w tej wie­rze, wie­rze w ży­ją­ce­go Chry­stu­sa, któ­ry w was miesz­ka, ale przy­by­łem też, aby mnie sa­me­go umoc­nił en­tu­zjazm wa­szej wia­ry!

Po­zdra­wiam was wszyst­kich z wiel­ką mi­ło­ścią.(…) W róż­nych czę­ściach świa­ta wie­lu lu­dzi mło­dych zgro­ma­dzi­ło się w tej wła­śnie chwi­li, aby ją ra­zem prze­ży­wać: czuj­my się zjed­no­cze­ni ze so­bą w ra­do­ści, przy­jaź­ni, wie­rze. (…)

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Bra­zy­lia, Świa­to­wy Dzień Mło­dzie­ży, 25.07.2013 r.

Kroczmy za głosem sumienia

Dro­dzy bra­cia i sio­stry,

Ewan­ge­lia (…) (Łk 9, 51–62) uka­zu­je bar­dzo waż­ne wy­da­rze­nie w ży­ciu Chry­stu­sa: chwi­lę, gdy – jak pi­sze św. Łu­kasz – „(Je­zus) po­sta­no­wił udać się do Je­ro­zo­li­my” (9, 51). (…). Od tej chwi­li, po owej „sta­now­czej de­cy­zji” Je­zus zmie­rza pro­sto do ce­lu i rów­nież oso­bom, któ­re spo­ty­ka i któ­re pro­szą Go, aby mo­gły pójść za Nim, wy­raź­nie przed­sta­wia wa­run­ki na­śla­do­wa­nia Go (…). Ale Je­zus ni­cze­go nie na­rzu­ca (…). I ta­ka jest po­ko­ra Je­zu­sa: za­wsze nas za­pra­sza, nie na­rzu­ca.

Wszyst­ko to skła­nia nas do za­sta­no­wie­nia. Mó­wi nam na przy­kład o tym, jak wiel­kie zna­cze­nie, tak­że dla Je­zu­sa, mia­ło su­mie­nie: słu­cha­nie w swo­im ser­cu gło­su Oj­ca i pój­ście za Nim. (…)

Je­zus chce nas, chrze­ści­jan, uczy­nić wol­ny­mi, jak On. Tą wol­no­ścią, któ­ra po­cho­dzi z dia­lo­gu z Oj­cem, z te­go dia­lo­gu z Bo­giem. Je­zus nie chce ani chrze­ści­jan ego­istów, któ­rzy idą za wła­snym Ja i nie roz­ma­wia­ją z Bo­giem, ani chrze­ści­jan sła­bych (…) Je­śli chrze­ści­ja­nin nie umie roz­ma­wiać z Bo­giem, nie umie usły­szeć Bo­ga w swo­im su­mie­niu, nie jest wol­ny: nie jest wol­ny.

Dla­te­go po­win­ni­śmy na­uczyć się wsłu­chi­wać jesz­cze bar­dziej w swo­je su­mie­nie (…), któ­re jest we­wnętrz­ną prze­strze­nią słu­cha­nia praw­dy, do­bra, wsłu­chi­wa­nia się w głos Bo­ga; jest to we­wnętrz­ne miej­sce mo­jej re­la­cji z Tym, któ­ry prze­ma­wia do mo­je­go ser­ca i po­ma­ga mi roz­po­zna­wać i ro­zu­mieć dro­gę, na któ­rą po­wi­nie­nem wejść (…)

Naj­święt­sza Ma­ry­ja Pan­na z wiel­ką pro­sto­tą ser­ca słu­cha­ła i roz­wa­ża­ła w głę­bi swe­go ser­ca Sło­wo Bo­że i to, co spo­ty­ka­ło Je­zu­sa. Po­stę­po­wa­ła za swo­im Sy­nem z we­wnętrz­nym prze­ko­na­niem i moc­ną na­dzie­ją. Niech Ma­ry­ja po­mo­że nam sta­wać się co­raz bar­dziej ludź­mi su­mie­nia, wol­ny­mi w su­mie­niu, gdyż w su­mie­niu od­by­wa się dia­log z Bo­giem; męż­czy­zna­mi i ko­bie­ta­mi zdol­ny­mi do słu­cha­nia gło­su Bo­ga i zde­cy­do­wa­ne­go po­stę­po­wa­nia zgod­nie z nim.

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Wa­ty­kan, 30.06.2013 r.

 

Bóg chce naszego nawrócenia

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!

W mi­nio­ny czwar­tek ob­cho­dzi­li­śmy uro­czy­stość Bo­że­go Cia­ła (…).

Ewan­ge­lia przed­sta­wia nam opis cu­du roz­mno­że­nia chle­ba (Łk 9, 11–17). Chciał­bym sku­pić się na jed­nym aspek­cie, któ­ry za­wsze mnie ude­rza i po­bu­dza do prze­my­śleń. Znaj­du­je­my się na brze­gu Je­zio­ra Ga­li­lej­skie­go i zbli­ża się wie­czór. Je­zus trosz­czy się o lu­dzi, któ­rzy są przy Nim od tak wie­lu go­dzin: są ich ty­sią­ce i od­czu­wa­ją głód. Co ro­bić? Rów­nież ucznio­wie za­sta­na­wia­ją się nad tym pro­ble­mem i mó­wią do Je­zu­sa: „Od­praw tłum; niech idą do oko­licz­nych wsi i za­gród, gdzie znaj­dą schro­nie­nie i żyw­no­śćˮ. Ale Je­zus mó­wi: „Wy daj­cie im je­śćˮ (w. 13). Ucznio­wie są za­sko­cze­ni i od­po­wia­da­ją: „Ma­my tyl­ko pięć chle­bów i dwie ry­by” (…).

Je­zus do­brze wie, co ro­bić, ale chce włą­czyć swo­ich uczniów, chce ich wy­cho­wać. (…)

Po­sta­wę Je­zu­sa (…) dyk­tu­je Je­go zjed­no­cze­nie z Oj­cem i współ­czu­cie dla lu­dzi, ale tak­że chęć prze­ka­za­nia uczniom pew­ne­go prze­sła­nia. W ob­li­czu tych pię­ciu chle­bów Je­zus my­śli: oto Opatrz­ność! Z tej nie­wiel­kiej ilo­ści Bóg mo­że wy­do­być to, co jest po­trzeb­ne wszyst­kim. (…) Mó­wi więc uczniom, aby ka­za­li lu­dziom usiąść w gru­pach po pięć­dzie­się­ciu – nie jest to przy­pad­ko­we: ozna­cza, że nie są już tłu­mem, ale sta­ją się wspól­no­ta­mi, kar­mio­ny­mi Bo­żym chle­bem. (…) Oto cud: bar­dziej niż roz­mno­że­nie ozna­cza to dzie­le­nie się oży­wia­ne wia­rą i mo­dli­twą. Wszy­scy się na­je­dli (…). Jest to znak Je­zu­sa – chle­ba Bo­że­go dla ludz­ko­ści.

Ucznio­wie zo­ba­czy­li, ale nie zro­zu­mie­li do­brze prze­sła­nia. Ogar­nął ich, po­dob­nie jak tłum, en­tu­zjazm na wi­dok te­go, co się wy­da­rzy­ło. (…) Pro­śmy na­szą Mat­kę Ma­ry­ję, aby nam po­mo­gła w tym na­wró­ce­niu, by­śmy na­praw­dę po­dą­ża­li co­raz bar­dziej za tym Je­zu­sem, któ­re­go wiel­bi­my w Eu­cha­ry­stii.

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Wa­ty­kan, 2.06.2013 r.

 

 

Rola Ducha Świętego

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!

W Cre­do, po wy­zna­niu wia­ry w Du­cha Świę­te­go, mó­wi­my: „Wie­rzę w je­den, Świę­ty, po­wszech­ny i apo­stol­ski Ko­śció­łˮ. Ist­nie­je głę­bo­kie po­wią­za­nie po­mię­dzy ty­mi dwo­ma rze­czy­wi­sto­ścia­mi wia­ry: to Duch Świę­ty da­je ży­cie Ko­ścio­ło­wi, kie­ru­je je­go kro­ka­mi. (...) Każ­dy mu­si być gło­si­cie­lem Ewan­ge­lii, zwłasz­cza po­przez swo­je ży­cie! (...)

Pa­weł VI pi­sał wy­raź­nie: „(...) Duch Świę­ty dzia­ła w każ­dym gło­si­cie­lu Ewan­ge­lii, je­śli tyl­ko pod­da­je się Je­go kie­row­nic­twu. On pod­su­wa mu sło­wa, (...) a rów­no­cze­śnie uspo­sa­bia ser­ca słu­cha­czy, aby otwar­li się na przy­ję­cie Ewan­ge­lii i na gło­szo­ne Kró­le­stwo. (...)

Oto pierw­szy sku­tek dzia­ła­nia Du­cha Świę­te­go, któ­ry pro­wa­dzi i oży­wia gło­sze­nie Ewan­ge­lii: jed­ność, ko­mu­nia. (…) Ję­zyk Du­cha Świę­te­go, ję­zyk Ewan­ge­lii i ję­zyk ko­mu­nii za­chę­ca do prze­zwy­cię­że­nia wszel­kiej obo­jęt­no­ści, po­dzia­łów i kon­flik­tów. Po­win­ni­śmy wszy­scy za­dać so­bie py­ta­nie: Jak da­ję się pro­wa­dzić Du­cho­wi Świę­te­mu (...)? Czy nio­sę sło­wo po­jed­na­nia i mi­ło­ści w śro­do­wi­ska, w któ­rych ży­ję? (...) Nie­sie­nie Ewan­ge­lii ozna­cza gło­sze­nie i ży­cie po­jed­na­niem, prze­ba­cze­niem, po­ko­jem, jed­no­ścią, mi­ło­ścią, któ­rą nam da­je Duch Świę­ty. (...)

Dru­gi ele­ment: w dzień Pięć­dzie­siąt­ni­cy Piotr na­peł­nio­ny Du­chem Świę­tym sta­nął „ra­zem z Je­de­na­sto­ma i „do­no­śnym gło­sem, „otwar­cie gło­sił do­brą no­wi­nę Je­zu­sa (...). Oto in­ny sku­tek dzia­ła­nia Du­cha Świę­te­go: od­wa­ga gło­sze­nia no­wo­ści Ewan­ge­lii Je­zu­sa (...).

Wspo­mnę je­dy­nie o trze­cim ele­men­cie (...): no­wej ewan­ge­li­za­cji. Ko­ściół ewan­ge­li­zu­ją­cy za­wsze mu­si wy­cho­dzić od mo­dli­twy, od proś­by (...) o ogień Du­cha Świę­te­go. Tyl­ko in­ten­syw­na i wier­na re­la­cja z Bo­giem po­zwa­la na wyj­ście z na­szych ogra­ni­czeń i gło­sze­nie otwar­cie Ewan­ge­lii. Bez mo­dli­twy na­sze dzia­ła­nia sta­ją się pu­ste, a na­sze gło­sze­nie po­zba­wio­ne jest du­cha. (...)

Dro­dzy przy­ja­cie­le, (…) bądź­my ludź­mi mo­dli­twy, da­ją­cy­mi świa­dec­two Ewan­ge­lii z od­wa­gą, sta­jąc się w na­szym świe­cie na­rzę­dzia­mi Bo­żej jed­no­ści i ko­mu­nii.

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Wa­ty­kan, 22 ma­ja 2013 r.

 

Pamiętajmy o Panu

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!

W na­szym (…) spo­tka­niu chcia­ła­bym się sku­pić na Świę­tym Jó­ze­fie i Mat­ce Bo­żej, tak waż­nych po­sta­ciach w ży­ciu Je­zu­sa, Ko­ścio­ła i w na­szym ży­ciu (…). Je­zus wkra­cza w na­sze dzie­je, przy­cho­dzi mię­dzy nas, ro­dząc się z Ma­ryi mo­cą Bo­żą, ale z obec­no­ścią Świę­te­go Jó­ze­fa (…). Je­zus ro­dzi się i ży­je w Świę­tej Ro­dzi­nie, ucząc się od św. Jó­ze­fa za­wo­du cie­śli, w warsz­ta­cie w Na­za­re­cie, dzie­ląc z nim za­an­ga­żo­wa­nie, trud, sa­tys­fak­cję, a tak­że trud­no­ści każ­de­go dnia. Przy­po­mi­na to nam o god­no­ści i zna­cze­niu pra­cy. Księ­ga Ro­dza­ju mó­wi, że Bóg stwo­rzył męż­czy­znę i ko­bie­tę po­wie­rza­jąc im za­da­nie na­peł­nie­nia zie­mi i czy­nie­nia jej so­bie pod­da­ną. Nie ozna­cza to jej ra­bun­ko­wej eks­plo­ata­cji, ale pie­lę­gno­wa­nie i strze­że­nie jej, dba­nie o nią swo­ją wła­sną pra­cą (por. Rdz 1, 28; 2, 15). (…) Chciał­bym się też zwró­cić szcze­gól­nie do was dzie­ci i mło­dzie­ży: przy­kła­daj­cie się do wa­szych co­dzien­nych obo­wiąz­ków, do na­uki, pra­cy, re­la­cji przy­jaź­ni, do po­mo­cy in­nym lu­dziom. Wa­sza przy­szłość za­le­ży rów­nież od te­go, jak po­tra­fi­cie prze­żyć te cen­ne la­ta ży­cia. Nie lę­kaj­cie się wy­sił­ku, po­świę­ce­nia i nie pa­trz­cie z lę­kiem w przy­szłość. (…) W ci­szy co­dzien­ne­go dzia­ła­nia św. Jó­zef wraz z Ma­ry­ją ma­ją jed­no je­dy­ne wspól­ne cen­trum uwa­gi: Je­zu­sa. To­wa­rzy­szą oni i strze­gą, z za­an­ga­żo­wa­niem i czu­ło­ścią, roz­wo­jo­wi Sy­na Bo­że­go, któ­ry dla nas stał się czło­wie­kiem, roz­wa­ża­jąc wszyst­ko to, co się wy­da­rzy­ło. (…) Każ­dy z nas (...) po­wi­nien po­sta­wić so­bie py­ta­nie: ja­kie miej­sce da­ję Bo­gu? Czy za­trzy­mu­ję się na roz­mo­wę z Nim? Od pierw­szych chwil, kie­dy by­li­śmy ma­li, na­si ro­dzi­ce przy­zwy­cza­ja­li nas do roz­po­czy­na­nia i koń­cze­nia dnia mo­dli­twą, aby na­uczyć nas od­czu­wa­nia, że to­wa­rzy­szą nam przy­jaźń i mi­łość Bo­ga. (…)

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Rzym, 1.05.2013 r.

 

Bóg daje odwagę, by iść pod prąd

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!

Chciał­bym wam za­pro­po­no­wać do roz­wa­że­nia trzy pro­ste i krót­kie my­śli. W czy­ta­niu usły­sze­li­śmy pięk­ne wi­dze­nie św. Ja­na: nie­bo no­we i zie­mia no­wa, a da­lej Mia­sto Świę­te zstę­pu­ją­ce od Bo­ga. Wszyst­ko jest no­we, prze­kształ­co­ne w do­bro, pięk­no, w praw­dę (…). Jest to dzia­ła­nie Du­cha Świę­te­go: przy­no­si On nam Bo­żą no­wość. (...)

Jak wi­dzi­cie, no­wość Bo­ga nie jest po­dob­na do no­wo­ści do­cze­snych, któ­re wszyst­kie są tym­cza­so­we, mi­ja­ją i nie­ustan­nie szu­ka się ich co­raz bar­dziej. (…) Otwórz­my Du­cho­wi drzwi, daj­my się Mu pro­wa­dzić, po­zwól­my, aby nie­ustan­ne dzia­ła­nie Bo­ga uczy­ni­ło nas no­wy­mi ludź­mi, oży­wia­ny­mi Bo­żą mi­ło­ścią, któ­rą da­je nam Duch Świę­ty! Jak­że by­ło­by to pięk­ne, gdy­by każ­dy z was, mógł wie­czo­rem po­wie­dzieć: dzi­siaj w szko­le, w do­mu, w pra­cy – pro­wa­dzo­ny przez Bo­ga uczy­ni­łem gest mi­ło­ści wo­bec ko­le­gi, ro­dzi­ców, oso­by star­szej!

Dru­ga myśl: w (...) czy­ta­niu Pa­weł i Bar­na­ba stwier­dza­ją, że „przez wie­le uci­sków trze­ba nam wejść do kró­le­stwa Bo­że­go” (Dz 14, 22). Dro­ga Ko­ścio­ła, a tak­że na­sza oso­bi­sta dro­ga chrze­ści­jan nie za­wsze jest ła­twa, na­po­ty­ka na trud­no­ści, uci­ski. Na­śla­do­wa­nie Pa­na, po­zwo­le­nie, aby Je­go Duch prze­kształ­cał na­sze stre­fy cie­nia, na­sze za­cho­wa­nia nie­zgod­ne z wo­lą Bo­żą i ob­mył na­sze grze­chy jest dro­gą, któ­ra na­po­ty­ka wie­le prze­szkód po­za na­mi, w świe­cie, a tak­że w na­szym wnę­trzu, w ser­cu. (...)

I tu do­cho­dzę do ostat­nie­go punk­tu. Jest to we­zwa­nie, któ­re kie­ru­ję (...) do wszyst­kich: trwaj­cie na dro­dze wia­ry z moc­ną na­dzie­ją w Pa­nu. Na tym po­le­ga ta­jem­ni­ca na­szej dro­gi! On da­je nam od­wa­gę, by iść pod prąd. Nie ma ta­kich trud­no­ści, uci­sków, nie­zro­zu­mie­nia, któ­re mo­gły­by nas prze­ra­żać, je­śli trwa­my zjed­no­cze­ni z Bo­giem (...). Pan jest tak mi­ło­sier­ny, za­wsze prze­ba­cza, gdy idzie­my do Nie­go. Ufaj­my w dzia­ła­nie Bo­ga! (…)

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Rzym, 28.04.2013 r.

 

 

Módlmy się za chrześcijan, cierpiących prześladowanie

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!

Chciał­bym za­trzy­mać się po­krót­ce na tej stro­ni­cy Dzie­jów Apo­stol­skich, któ­rą czy­ta się pod­czas li­tur­gii (…). Pierw­sze prze­po­wia­da­nie Apo­sto­łów w Je­ro­zo­li­mie na­peł­ni­ło mia­sto wie­ścią, że Je­zus rze­czy­wi­ście zmar­twych­wstał, zgod­nie z pi­smem, i że był Me­sja­szem za­po­wie­dzia­nym przez pro­ro­ków. Ar­cy­ka­pła­ni oraz przy­wód­cy mia­sta sta­ra­li się zdu­sić w za­rod­ku wspól­no­tę wie­rzą­cych w Chry­stu­sa i uwię­zi­li apo­sto­łów, za­ka­zu­jąc im na­ucza­nia w Je­go imię. Jed­nak Piotr i po­zo­sta­łych Je­de­na­stu od­po­wie­dzie­li: „Trze­ba bar­dziej słu­chać Bo­ga niż lu­dzi. Bóg na­szych oj­ców wskrze­sił Je­zu­sa, wy­wyż­szył Go na pra­wi­cę swo­ją. Da­je­my te­mu świa­dec­two my wła­śnie oraz Duch Świę­ty” (Dz 5, 29–32). Wów­czas ska­za­no Apo­sto­łów na ubi­czo­wa­nie i po­now­nie za­ka­za­no im prze­ma­wia­nia w imię Je­zu­sa. A oni od­cho­dzi­li „i cie­szy­li się, że sta­li się god­ni cier­pieć dla imie­nia Je­zu­sa” (w. 41). Skąd pierw­si ucznio­wie bra­li si­łę do ta­kie­go świa­dec­twa? Co wię­cej: skąd bra­ła się w nich ra­dość i od­wa­ga gło­sze­nia, mi­mo prze­szkód i prze­mo­cy? (…) Jest oczy­wi­ste, że tyl­ko obec­ność z ni­mi Chry­stu­sa Zmar­twych­wsta­łe­go oraz dzia­ła­nie Du­cha Świę­te­go mo­gą tłu­ma­czyć ten fakt. (…)

Ta hi­sto­ria pierw­szej wspól­no­ty chrze­ści­jań­skiej mó­wi nam coś bar­dzo waż­ne­go, co do­ty­czy Ko­ścio­ła wszyst­kich cza­sów, i jest ak­tu­al­ne tak­że dla nas: kie­dy ktoś zna na­praw­dę Je­zu­sa Chry­stu­sa i wie­rzy w Nie­go, do­świad­cza Je­go obec­no­ści w ży­ciu i mo­cy je­go Zmar­twych­wsta­nia, nie mo­że po­wstrzy­mać się od prze­ka­zy­wa­nia te­go do­świad­cze­nia. (…)

Mo­dląc się wspól­nie mo­dli­twą Kró­lo­wo Nie­ba, pro­śmy o po­moc Naj­święt­szej Ma­ryi Pan­ny, aby Ko­ściół na ca­łym świe­cie gło­sił szcze­rze i od­waż­nie Zmar­twych­wsta­nie Pa­na, i da­wał te­mu so­lid­ne świa­dec­two przez zna­ki bra­ter­skiej mi­ło­ści. (…)

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Wa­ty­kan, 14.04.2013 r.

 

 

Chrystus jest szczególnym Królem

Je­zus wjeż­dża do Je­ro­zo­li­my. To­wa­rzy­szy mu świę­tu­ją­cy tłum uczniów, roz­ło­żo­no przed nim płasz­cze, mó­wi się o do­ko­na­nych przez nie­go cu­dach, roz­le­ga się okrzyk chwa­ły: „Bło­go­sła­wio­ny Król, któ­ry przy­cho­dzi w imię Pań­skie” (Łk 19, 38). (...) Je­zus roz­bu­dził w ser­cu wie­le na­dziei, zwłasz­cza wśród lu­dzi po­kor­nych, pro­stych, bied­nych, za­po­mnia­nych, tych, któ­rzy się nie li­czą w oczach świa­ta. Po­tra­fił On zro­zu­mieć ludz­kie nie­do­le, uka­zał ob­li­cze mi­ło­sier­dzia Bo­że­go, po­chy­lił się, by uzdro­wić cia­ło i du­szę. (...)

Jest to pięk­na sce­na: peł­na świa­tła, świa­tła mi­ło­ści Je­zu­sa, świa­tła Je­go ser­ca, ra­do­ści i świę­to­wa­nia. (...)

I to jest pierw­sze sło­wo, ja­kie chcę wam po­wie­dzieć: ra­dość! Ni­gdy nie bądź­cie ludź­mi smut­ny­mi – chrze­ści­ja­nin ni­gdy nie mo­że być smut­ny! Nie pod­da­waj­cie się znie­chę­ce­niu! Na­sza ra­dość nie pod­cho­dzi z po­sia­da­nia wie­lu rze­czy, ale ro­dzi się ze spo­tka­nia Oso­by: Je­zu­sa, z te­go, że wie­my, iż bę­dąc z Nim, ni­gdy nie je­ste­śmy sa­mi, na­wet w chwi­lach trud­nych, na­wet kie­dy na dro­dze ży­cia na­po­ty­ka­my pro­ble­my czy trud­no­ści, któ­re wy­da­ją się nie do po­ko­na­nia, a jest ich tak wie­le! (...) I, pro­szę was, nie po­zwól­cie wy­kraść so­bie na­dziei! Tej na­dziei, któ­rą da­je nam Je­zus. (...)

Dzi­siaj na tym pla­cu jest tak wie­lu lu­dzi mło­dych. Od 28 lat Nie­dzie­la Pal­mo­wa jest Świa­to­wym Dniem Mło­dzie­ży! Oto trze­cie sło­wo: mło­dzi! Dro­ga mło­dzie­ży, wi­dzia­łem was pod­czas pro­ce­sji, kie­dy wcho­dzi­li­ście; wi­dzę, jak świę­tu­je­cie wo­kół Je­zu­sa, wy­ma­chu­jąc ga­łąz­ka­mi oliw­ny­mi. Wi­dzę, jak wy­krzy­ku­je­cie Je­go imię i wy­ra­ża­cie swą ra­dość, że je­ste­ście wraz z Nim! Zaj­mu­je­cie waż­ne miej­sce w świę­cie wia­ry! Przy­no­si­cie nam ra­dość wia­ry i mó­wi­cie, że po­win­ni­śmy prze­ży­wać wia­rę mło­dym ser­cem, za­wsze, tak­że kie­dy się ma sie­dem­dzie­siąt czy osiem­dzie­siąt lat. Mło­de ser­ce! Z Chry­stu­sem ser­ce ni­gdy się nie sta­rze­je! Wszy­scy jed­nak wie­my, i wy wie­cie o tym do­brze, że Król, za któ­rym idzie­my i któ­ry nam to­wa­rzy­szy, jest bar­dzo szcze­gól­ny: jest to Król, któ­ry ko­cha aż po krzyż i uczy nas słu­że­nia, mi­ło­wa­nia.

Wy nie wsty­dzi­cie się Je­go krzy­ża! Wręcz go obej­mu­je­cie, gdyż zro­zu­mie­li­ście, że w da­rze z sie­bie, w wy­cho­dze­niu po­za sie­bie sa­mych, mie­ści się praw­dzi­wa ra­dość i że Bóg zwy­cię­żył zło mi­ło­ścią. Nie­sie­cie piel­grzy­mu­ją­cy krzyż przez wszyst­kie kon­ty­nen­ty, przez uli­ce świa­ta! Nie­sie­cie go, od­po­wia­da­jąc na za­chę­tę Je­zu­sa: „Idź­cie i na­uczaj­cie wszyst­kie na­ro­dy” (Mt 28, 19), bę­dą­cą te­ma­tem te­go­rocz­ne­go Dnia Mło­dzie­ży. Nie­sie­cie go, aby wszyst­kim po­wie­dzieć, że na krzy­żu Je­zus oba­lił mur wro­go­ści, od­dzie­la­ją­cy lu­dzi i na­ro­dy, i przy­niósł po­jed­na­nie i po­kój. (...)

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Wa­ty­kan, 24.03.2013 r.

 

 

Bóg nie przestaje przebaczać

Bra­cia i sio­stry, dzień do­bry!

W tę pią­tą nie­dzie­lę Wiel­kie­go Po­stu Ewan­ge­lia przed­sta­wia frag­ment o ko­bie­cie cu­dzo­łoż­nej (por. J 8, 1–11), któ­rą Je­zus ra­tu­je od ska­za­nia na śmierć. Ude­rza nas po­sta­wa Je­zu­sa: nie sły­szy­my słów po­gar­dy, nie sły­szy­my słów po­tę­pie­nia, ale je­dy­nie sło­wa mi­ło­ści, mi­ło­sier­dzia, za­chę­ca­ją­ce do na­wró­ce­nia. „I Ja cie­bie nie po­tę­piam. Idź, a od tej chwi­li już nie grzesz!” (w. 11). O, bra­cia i sio­stry, ob­li­cze Bo­ga jest ob­li­czem mi­ło­sier­ne­go oj­ca, któ­ry za­wsze jest cier­pli­wy. Czy my­śle­li­ście o cier­pli­wo­ści Bo­ga, cier­pli­wo­ści, ja­ką On ma wo­bec każ­de­go z nas? To wła­śnie je­go mi­ło­sier­dzie. Jest za­wsze cier­pli­wy, cier­pli­wy wo­bec nas, On nas ro­zu­mie, cze­ka na nas, ni­gdy nie prze­sta­je nam wy­ba­czyć, je­śli po­tra­fi­my po­wró­cić do Nie­go z ser­cem skru­szo­nym. (…)

W mi­nio­nych dniach by­ło mi da­ne czy­tać książ­kę jed­ne­go z kar­dy­na­łów – kard. Ka­spe­ra, wy­bit­ne­go, do­bre­go teo­lo­ga, o mi­ło­sier­dziu. (…) Kar­dy­nał Ka­sper po­wia­da, że od­czu­wa­nie mi­ło­sier­dzia zmie­nia wszyst­ko. To naj­lep­sze, co mo­że­my od­czu­wać: zmie­nia świat. Nie­co mi­ło­sier­dzia czy­ni świat mniej zim­nym i bar­dziej spra­wie­dli­wym. (…) Pa­mię­ta­my sło­wa pro­ro­ka Iza­ja­sza, któ­ry mó­wi, że na­wet je­śli na­sze grze­chy bę­dą jak szkar­łat, mi­łość Bo­ża uczy­ni je bia­ły­mi jak śnieg. Mi­ło­sier­dzie jest pięk­ne! Pa­mię­tam, że jak tyl­ko zo­sta­łem bi­sku­pem, w 1992 ro­ku, przy­by­ła do Bu­enos Aires fi­gu­ra Mat­ki Bo­żej z Fa­ti­my i by­ła uro­czy­sta Msza św. dla cho­rych. Po­sze­dłem w tym cza­sie spo­wia­dać. (…) Po­de­szła do mnie star­sza ko­bie­ta, po­kor­na, bar­dzo skrom­na, po­nad osiem­dzie­się­cio­let­nia. Spoj­rza­łem na nią i po­wie­dzia­łem, „Bab­ciu – bo u nas tak się zwra­ca­my do lu­dzi star­szych – czy chcesz się wy­spo­wia­dać?”. Po­wie­dzia­ła mi: „Tak”. „Ale je­śli nie masz grze­chów...”. A ona mi od­po­wie­dzia­ła: „Wszy­scy ma­my grze­chy”. „Ale mo­że Pan Bóg To­bie nie wy­ba­cza”... Od­po­wie­dzia­ła mi z ca­łą pew­no­ścią: „Pan wy­ba­cza wszyst­ko”. „Ale skąd to Pa­ni wie?”. „Gdy­by Pan nie wy­ba­czał wszyst­kie­go, świat był­by nie ist­niał”. Mia­łem ocho­tę ją za­py­tać: „Czy Pa­ni stu­dio­wa­ła na Uni­wer­sy­te­cie Gre­go­riań­skim?”, bo jest to mą­drość, ja­ką da­je Duch Świę­ty: mą­drość we­wnętrz­na na­sta­wio­na na Bo­że mi­ło­sier­dzie. Nie za­po­mi­naj­my te­go sło­wa: Bóg ni­gdy nie prze­sta­je nam prze­ba­czać, ni­gdy! (…)

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Wa­ty­kan, 17.03.2013 r.