Kościół – gościnnym Domem

Na­bierz­cie du­cha i pod­nie­ście gło­wy, po­nie­waż zbli­ża się wa­sze od­ku­pie­nie” (Łk 21, 28). W ewan­ge­licz­nym tek­ście, pod­da­nym nam pod roz­wa­gę (…), św. Łu­kasz ujaw­nia lę­ki, ja­kie nę­ka­ją lu­dzi w ob­li­czu ka­ta­strof, ma­ją­cych na­stą­pić na koń­cu świa­ta. Jed­nak dla kon­tra­stu ewan­ge­li­sta jesz­cze moc­niej uwy­pu­kla ra­do­sną per­spek­ty­wę chrze­ści­jań­skie­go ocze­ki­wa­nia: „Wte­dy uj­rzą Sy­na Czło­wie­cze­go, nad­cho­dzą­ce­go w ob­ło­ku z wiel­ką mo­cą i chwa­łą” (Łk 21, 27). Oto no­wi­na, któ­ra na­peł­nia na­dzie­ją ser­ce wie­rzą­ce­go: Pan przyj­dzie „z wiel­ką mo­cą i chwa­łą”. Dla­te­go ucznio­wie zo­sta­ją we­zwa­ni, aby się nie lę­ka­li, ale po­wsta­li i pod­nie­śli gło­wy, „po­nie­waż zbli­ża się wa­sze od­ku­pie­nie” (Łk 21, 28). Każ­de­go ro­ku na po­cząt­ku Ad­wen­tu li­tur­gia przy­po­mi­na nam tę „do­brą no­wi­nę”, któ­ra roz­brzmie­wa w Ko­ście­le w spo­sób nie­zwy­kle wy­mow­ny. Jest to no­wi­na o na­szym zba­wie­niu; jest to no­wi­na o tym, że Pan jest bli­sko. Wię­cej, że już jest z na­mi.

Wi­tam was ser­decz­nie, dro­dzy przy­ja­cie­le, (…) w swo­im cie­le i w swo­im ży­ciu no­si­cie ży­wą na­dzie­ję wy­zwo­le­nia. Czy nie kry­je się w niej tak­że ocze­ki­wa­nie na „wy­zwo­le­nie”, ja­kie wy­jed­nał nam Chry­stus przez swo­ją śmierć i zmar­twych­wsta­nie? Każ­dy czło­wiek do­tknię­ty ja­kąś do­le­gli­wo­ścią fi­zycz­ną czy psy­chicz­ną ży­je bo­wiem w swo­istym „ad­wen­cie” eg­zy­sten­cjal­nym, ocze­ku­je wy­zwo­le­nia, któ­re ob­ja­wi się w peł­ni – je­mu sa­me­mu, jak i wszyst­kim in­nym – do­pie­ro na koń­cu cza­sów. (…)

Czu­waj­cie więc i mó­dl­cie się w każ­dym cza­sie, aby­ście mo­gli unik­nąć te­go wszyst­kie­go, co ma na­stą­pić, i sta­nąć przed Sy­nem Czło­wie­czym” (Łk 21, 36). Dzi­siej­sza li­tur­gia mó­wi nam o „dru­gim przyj­ściu” Pa­na; a więc o chwa­leb­nym po­wro­cie Chry­stu­sa, któ­ry zbie­gnie się w cza­sie z tym, co po­tocz­nie na­zy­wa­ne jest „koń­cem świa­ta”. Jest to wy­da­rze­nie ta­jem­ni­cze, któ­re w ję­zy­ku apo­ka­lip­tycz­nym przed­sta­wia­ne jest za­zwy­czaj ja­ko gi­gan­tycz­na ka­ta­stro­fa. Po­dob­nie jak kres ży­cia jed­nost­ki, czy­li śmierć, rów­nież ko­niec wszech­świa­ta bu­dzi lęk przed nie­zna­nym i strach przed cier­pie­niem (…).

 

Bł. Jan Pa­weł II

Rzym, 3.12.2000 ro­ku

 

Wzrastajcie w rozumieniu wiary

Ta­kie jest po­ko­le­nie tych, co (...) szu­ka­ją ob­li­cza Bo­ga” (Ps 24 [23], 6). (…)

Pa­trząc na was, dro­dzy bra­cia i sio­stry, my­ślę z uzna­niem: oto, Pa­nie, „po­ko­le­nie tych, co szu­ka­ją Twe­go ob­li­cza”. (…) „Do Pa­na na­le­ży zie­mia i to, co ją na­peł­nia, świat i je­go miesz­kań­cy” (Ps 24 [23], 1). Z ja­kiej­kol­wiek per­spek­ty­wy wie­rzą­cy spoj­rzy na tę rze­czy­wi­stość, wie, że po­ru­sza się – by tak rzec – po „zie­mi świę­tej” (por. Wj 3, 5), po­nie­waż nie ma nic po­zy­tyw­ne­go, ani we­wnątrz, ani na ze­wnątrz czło­wie­ka, co w ja­kiś spo­sób nie by­ło­by od­zwier­cie­dle­niem mą­dro­ści Bo­żej. „O Pa­nie, nasz Bo­że, jak prze­dziw­ne Twe imię po wszyst­kiej zie­mi!” (Ps 8, 2). (…) Gdy na­de­szła „peł­nia cza­su” – przy­po­mi­na św. Pa­weł (Ga 4, 4) – Bóg po­słał swe­go Sy­na jed­no­ro­dzo­ne­go. Ewan­ge­li­sta Jan za­uwa­ża jed­nak, że przy­szedł On „do swo­jej wła­sno­ści, a swoi Go nie przy­ję­li” (J 1, 11). Obec­ność Sło­wa Wcie­lo­ne­go na­da­je cza­som wy­jąt­ko­wą war­tość: sta­ją się one cza­sa­mi „de­cy­du­ją­cy­mi” w tym zna­cze­niu, że w nich wła­śnie roz­strzy­ga się wiecz­ne prze­zna­cze­nie każ­de­go czło­wie­ka i ca­łej ludz­ko­ści. Naj­więk­sze­mu z da­rów Bo­ga od­po­wia­da naj­więk­sza od­po­wie­dzial­ność czło­wie­ka. (…) Wy­kła­dow­cy i stu­den­ci we­zwa­ni są do nie­ustan­ne­go in­ter­pre­to­wa­nia zna­ków cza­su w od­nie­sie­niu do pierw­sze­go Zna­ku ob­ja­wie­nia Bo­że­go – Chry­stu­sa Pa­na. Jest to w szcze­gól­no­ści we­zwa­nie do wciąż no­we­go słu­że­nia jed­no­ści Ko­ścio­ła. (…) Ko­niecz­ne jest, aby wa­sze uni­wer­sy­te­ty by­ły przede wszyst­kim ośrod­ka­mi au­ten­tycz­nej chrze­ści­jań­skiej mą­dro­ści, w któ­rych każ­dy oso­bi­ście an­ga­żu­je się w wy­pra­co­wa­nie praw­dzi­wej syn­te­zy wia­ry i ży­cia, stu­dio­wa­nych tre­ści i te­go, co się prak­ty­ku­je. Niech w tej dzie­dzi­nie wa­szy­mi na­uczy­cie­la­mi bę­dą świę­ci, zwłasz­cza Dok­to­rzy Ko­ścio­ła oraz ci, któ­rzy po­świę­ci­li ży­cie stu­diom i na­ucza­niu. (…).

Naj­święt­sza Ma­ry­ja Pan­na, Sto­li­ca Mą­dro­ści, niech za­wsze czu­wa nad wa­szy­mi wspól­no­ta­mi aka­de­mic­ki­mi i nad każ­dym z was. Niech wam wy­pra­sza u Du­cha Świę­te­go ob­fi­tość mą­dro­ści, wie­dzy i zdol­no­ści in­te­lek­tu­al­nych (…).

 

bł. Jan Pa­weł II

Wa­ty­kan 25.10.2002 R.

Nie pozwólmy wyrywać sobie korzeni

Tyś wiel­ką chlu­bą na­sze­go na­ro­du!”. Sło­wa te od­zy­wa­ją się z ja­sno­gór­skie­go Szczy­tu (…), idą w pa­rze z mo­dli­twą wy­po­wia­da­ną przez ty­le po­ko­leń w oj­czy­stym ję­zy­ku: „Zdro­waś Ma­ry­jo, ła­ski peł­na, Pan z To­bą, bło­go­sła­wio­naś Ty mię­dzy nie­wia­sta­mi”. W na­szych dzie­jach do­zna­wa­li­śmy wie­lo­krot­nie szcze­gól­nej ma­cie­rzyń­skiej opie­ki Mat­ki Chry­stu­sa. Ka­zi­mierz Od­no­wi­ciel wzy­wa Bo­ga­ro­dzi­cę i od­zy­sku­je utra­co­ne dzie­dzic­two. Ło­kie­tek w Wi­śli­cy sły­szy sło­wa: „Wstań, ufaj, zwy­cię­żysz” – ty­mi sło­wy Mat­ka Bo­ża umac­nia kró­la, któ­ry wy­pro­wa­dził kraj z dziel­ni­co­we­go roz­bi­cia. Prze­ło­mo­we w dzie­jach zwy­cię­stwa – od Le­gni­cy po Cho­cim i Wie­deń, a w na­szym stu­le­ciu rok 1920 – wszyst­kie wią­za­li­śmy ze wsta­wien­nic­twem Bo­ga­ro­dzi­cy. (…) Król Jan Ka­zi­mierz, klę­cząc w ka­te­drze lwow­skiej przed ob­ra­zem Mat­ki Bo­żej Ła­ska­wej, przy­łą­cza się do wie­lu po­ko­leń tych, któ­rzy łak­ną i pra­gną Bo­żej Mą­dro­ści – dla sie­bie, dla swe­go kró­le­stwa, dla lu­dów, wśród któ­rych z Bo­żej Opatrz­no­ści przy­szło mu spra­wo­wać wła­dzę kró­lew­ską w cza­sach szcze­gól­nie trud­nych. (…)

To­też re­for­mie go­spo­dar­czej, ja­ka się do­ko­nu­je w na­szej Oj­czyź­nie, po­wi­nien to­wa­rzy­szyć wzrost zmy­słu spo­łecz­ne­go, co­raz bar­dziej po­wszech­na tro­ska o do­bro wspól­ne, za­uwa­ża­nie lu­dzi naj­bied­niej­szych i naj­bar­dziej po­trze­bu­ją­cych, a rów­nież życz­li­wość dla cu­dzo­ziem­ców, któ­rzy przy­jeż­dża­ją tu­taj w po­szu­ki­wa­niu chle­ba. Wsłu­chuj­my się uważ­nie w sło­wa Chry­stu­sa Pa­na: „Nie troszcz­cie się zbyt­nio i nie mów­cie: co bę­dzie­my jeść? Co bę­dzie­my pić? Czym bę­dzie­my się przy­odzie­wać?”. (...) Po­trze­ba wie­le wza­jem­nej życz­li­wo­ści i do­brej wo­li, aże­by się do­pra­co­wać ta­kich form obec­no­ści te­go, co świę­te w ży­ciu spo­łecz­nym i pań­stwo­wym, któ­re ni­ko­go nie bę­dą ra­ni­ły i ni­ko­go nie uczy­nią ob­cym we wła­snej Oj­czyź­nie, a te­go nie­ste­ty do­świad­cza­li­śmy przez kil­ka­dzie­siąt ostat­nich lat. Do­świad­czy­li­śmy te­go wiel­kie­go, ka­to­lic­kie­go get­ta, get­ta na mia­rę na­ro­du. Za­ra­zem więc my, ka­to­li­cy, pro­si­my o wzię­cie pod uwa­gę na­sze­go punk­tu wi­dze­nia: że bar­dzo wie­lu spo­śród nas czu­ło­by się nie­swo­jo w pań­stwie, z któ­re­go struk­tur wy­rzu­co­no by Bo­ga, a to pod po­zo­rem świa­to­po­glą­do­wej neu­tral­no­ści. (…) Nie po­zwól­my so­bie wy­ry­wać tych ko­rze­ni, ja­kie Bo­ża Mą­drość za­pu­ści­ła w na­szych dzie­jach i w na­szych du­szach. Nie po­zwól­my za­gu­bić dzie­dzic­twa, na któ­rym spo­czął znak wiecz­ne­go zba­wie­nia. „Wiel­ki jest Pan i go­dzien wiel­kiej chwa­ły w mie­ście Bo­ga na­sze­go. Je­go Gó­ra świę­ta, wspa­nia­łe wzgó­rze, ra­do­ścią jest ca­łej zie­mi (...), [niech] Bóg je umac­nia na wie­ki” (Ps 48[47], 2.9).

 

Bł. Jan Pa­weł II

Lu­ba­czów, 3.06.1991 r.

Wiara całym życiem człowieka

Uwie­rzył Abra­ham Bo­gu i zo­sta­ło mu to po­czy­ta­ne za spra­wie­dli­wość” (Rz 4, 3). (…) O wie­rze mó­wi apo­stoł Pa­weł, wska­zu­jąc na przy­kład Abra­ha­ma, oj­ca wie­rzą­cych. Wy­ja­śnia przy tym za­sad­ni­czy ele­ment swo­je­go na­ucza­nia apo­stol­skie­go: kwe­stię wia­ry ja­ko pod­sta­wy uspra­wie­dli­wie­nia. Czło­wiek zo­sta­je uspra­wie­dli­wio­ny w oczach Bo­ga przez wia­rę. Spra­wie­dli­wość, któ­ra zba­wia czło­wie­ka, nie pły­nie z czy­nów na­ka­za­nych przez pra­wo, ale z wia­ry, to zna­czy z po­sta­wy cał­ko­wi­te­go otwar­cia się i peł­nej ak­cep­ta­cji ła­ski Bo­żej, któ­ra prze­mie­nia czło­wie­ka i czy­ni go no­wym stwo­rze­niem. Akt wia­ry nie jest je­dy­nie przy­ję­ciem przez ro­zum prawd ob­ja­wio­nych przez Bo­ga, ale nie jest też wy­łącz­nie uf­nym pod­da­niem się dzia­ła­niu Bo­że­mu. Jest ra­czej syn­te­zą oby­dwu tych ele­men­tów, po­nie­waż obej­mu­je za­rów­no sfe­rę in­te­lek­tu­al­ną, jak i uczu­cio­wą, a więc ja­wi się ja­ko in­te­gral­ny akt ludz­kiej oso­by. (…) Przez wia­rę czło­wiek przyj­mu­je zba­wie­nie, ofia­ro­wa­ne mu przez Oj­ca w Je­zu­sie Chry­stu­sie. (…) Akt wia­ry, roz­pa­try­wa­ny ja­ko in­te­gral­na ca­łość, mu­si się wy­ra­zić w kon­kret­nych po­sta­wach i de­cy­zjach. Dzię­ki te­mu moż­na prze­zwy­cię­żyć po­zor­ne prze­ciw­sta­wie­nie mię­dzy wia­rą a uczyn­ka­mi. Wia­ra głę­bo­ka w peł­nym te­go sło­wa zna­cze­niu nie jest czymś abs­trak­cyj­nym, ode­rwa­nym od co­dzien­ne­go ży­cia, ale ogar­nia wszyst­kie wy­mia­ry oso­by, w tym tak­że wszyst­kie ob­sza­ry je­go ży­cia i aspek­ty je­go do­świad­cze­nia. (…) Tak­że teo­lo­gia, wier­na swo­jej na­tu­rze, któ­ra czy­ni z niej mą­dro­ścio­wą re­flek­sję nad praw­da­mi wia­ry, znaj­du­je na­tu­ral­ną kon­ty­nu­ację w sfe­rze mo­ral­no­ści i du­cho­wo­ści. W tek­ście św. Łu­ka­sza (…) czy­ta­my: „Nie ma bo­wiem nic ukry­te­go, co by nie wy­szło na jaw” (Łk 12, 2). (…) Te sło­wa Je­zu­sa do­da­ją waż­ny ele­ment do na­szej re­flek­sji nad ak­tem wia­ry: mó­wią mia­no­wi­cie o przej­ściu ze sfe­ry oso­bi­stej i – by tak rzec – z głę­bi czło­wie­ka do sfe­ry wspól­no­to­wej i mi­syj­nej. Wia­ra, je­śli jest peł­na i doj­rza­ła, mu­si po­bu­dzać czło­wie­ka do prze­ka­zy­wa­nia jej (…).

Moi dro­dzy, nie lę­kaj­my się otwo­rzyć drzwi na­szych serc na wia­rę, do­świad­czać jej w peł­ni w na­szym ży­ciu i gło­sić ją nie­ustan­nie na­szym bra­ciom. Naj­święt­sza Ma­ry­ja Pan­na, wzór wier­no­ści i sto­li­ca Bo­żej mą­dro­ści, niech uczy­ni nas wier­ny­mi ucznia­mi swo­je­go Sy­na Je­zu­sa i ofiar­ny­mi gło­si­cie­la­mi Je­go sło­wa. Amen!

 

Bł. Jan Pa­weł II

Wa­ty­kan, 15.10.1999 r.

W poszukiwaniu „Oblicza Boga”

«Do Pa­na na­le­ży zie­mia i to, co ją na­peł­nia, świat i je­go miesz­kań­cy. Al­bo­wiem On go na mo­rzach osa­dził i utwier­dził po­nad rze­ka­mi» (Ps 24 [23], 1–2).

Sło­wa psal­mi­sty, któ­re usły­sze­li­śmy w dzi­siej­szej li­tur­gii, mó­wią o pa­no­wa­niu Bo­ga nad świa­tem. On stwo­rzył go i za­dał czło­wie­ko­wi — za­dał wpierw w dzie­dzi­nie ludz­kie­go po­zna­nia, z ko­lei zaś w ludz­kim dzia­ła­niu. W tym sen­sie świat jest po­wo­ła­niem czło­wie­ka.

Apo­stoł Pa­weł wzy­wa, aby­śmy po­stę­po­wa­li w spo­sób god­ny po­wo­ła­nia, ja­kim zo­sta­li­śmy we­zwa­ni (por. Ef 4, 1). Ma na my­śli po­wo­ła­nie chrze­ści­jań­skie, któ­re na­ka­zu­je ochrzczo­ne­mu iść za Chry­stu­sem i upo­dab­niać się do Nie­go. Ale mo­że­my ro­zu­mieć te sło­wa tak­że w szer­szym sen­sie, a mia­no­wi­cie, że to sam świat sta­no­wi dla czło­wie­ka jak­by we­zwa­nie, na któ­re zresz­tą czło­wiek od po­cząt­ku sta­rał się od­po­wia­dać. Stąd na­ro­dzi­ła się na­uka — ten ogrom­ny zbiór wie­dzy, któ­ry jest owo­cem za­dzi­wie­nia, in­tu­icji, hi­po­tez i do­świad­czeń. W ten spo­sób przez stu­le­cia i po­ko­le­nia, w róż­nych epo­kach dzie­jów kształ­to­wa­ło się dzie­dzic­two ludz­kiej wie­dzy.

My wszy­scy tu zgro­ma­dze­ni znaj­du­je­my się na tym eta­pie owe­go doj­rze­wa­nia, któ­ry za­wdzię­cza­my pra­cy po­przed­nich po­ko­leń. Zwłasz­cza wy, dro­dzy rek­to­rzy, wy­kła­dow­cy i stu­den­ci rzym­skich uni­wer­sy­te­tów ko­ściel­nych, włą­cza­cie się przez swo­ją pra­cę na­uko­wą w ten pro­ces po­szu­ki­wa­nia wie­dzy w róż­nych dzie­dzi­nach teo­lo­gii, fi­lo­zo­fii, na­uk hu­ma­ni­stycz­nych, hi­sto­rycz­nych i praw­nych. Wszyst­kich was ser­decz­nie po­zdra­wiam. Z wdzięcz­no­ścią wi­tam kard. Pio La­ghie­go, któ­ry prze­wod­ni­czy dzi­siej­szej li­tur­gii, oraz wiel­kich kanc­le­rzy uni­wer­sy­te­tów pa­pie­skich. Waż­ne jest, aby na po­cząt­ku ro­ku aka­de­mic­kie­go uświa­do­mić so­bie, że przej­mu­je­my skar­biec kul­tu­ry ja­ko dzie­dzic­two po­przed­nich po­ko­leń, a z ko­lei ja­ko za­da­nie dla na­szej twór­czo­ści po­znaw­czej i dla na­sze­go dzia­ła­nia.

Czło­wiek przez swo­ją wie­dzę we wła­ści­wy so­bie spo­sób wcho­dzi w re­la­cję ze świa­tem stwo­rzo­nym oraz wią­że ten świat z so­bą. Rów­no­cze­śnie jed­nak świat nie wy­czer­pu­je po­wo­ła­nia czło­wie­ka.

Psal­mi­sta mó­wi o «wstę­po­wa­niu na gó­rę Pań­ską»:

«Kto wstą­pi na gó­rę Pa­na, kto sta­nie w Je­go świę­tym miej­scu? (Ps 24 [23], 3).

Od­naj­du­je­my w tym ob­ra­zie do­peł­nie­nie praw­dy o czło­wie­ku: stwo­rzo­ny w świe­cie i dla świa­ta, jest rów­no­cze­śnie we­zwa­ny do wstę­po­wa­nia ku Bo­gu.

Bóg, czy­niąc czło­wie­ka na swój ob­raz i po­do­bień­stwo, we­zwał go przez to do szu­ka­nia swe­go «Pier­wo­wzo­ru» — Te­go, do któ­re­go jest po­dob­ny bar­dziej niż do ja­kie­go­kol­wiek in­ne­go stwo­rze­nia i któ­re­go po­zna­jąc, po­zna­je tak­że sa­me­go sie­bie. Stąd wy­wo­dzi się ca­ły nie­po­kój me­ta­fi­zycz­ny czło­wie­ka. Stąd ro­dzi się je­go otwar­cie na sło­wo Bo­że, go­to­wość do szu­ka­nia Te­go, któ­ry jest nie­wi­dzial­ny, a rów­no­cze­śnie sta­no­wi ca­łą peł­nię rze­czy­wi­sto­ści.

Mó­wi da­lej psal­mi­sta: «Czło­wiek o rę­kach nie­ska­la­nych i o czy­stym ser­cu, któ­ry nie skło­nił swej du­szy ku mar­no­ściom i nie przy­się­gał fał­szy­wie. (...) Ta­kie jest po­ko­le­nie tych, co Go szu­ka­ją, co szu­ka­ją ob­li­cza Bo­ga Ja­ku­bo­we­go» (Ps 24 [23], 3–6). Po­wta­rza­jąc te sło­wa, zwra­cam się my­ślą ku wam, dro­dzy stu­den­ci, licz­nie uczest­ni­czą­cy w tej tra­dy­cyj­nej już li­tur­gii: ka­pła­ni, oso­by kon­se­kro­wa­ne i wier­ni świec­cy. Je­ste­ście po­wo­ła­ni, aby po­przez zgłę­bia­nie róż­nych dys­cy­plin wie­dzy po­szu­ki­wać «ob­li­cza» Bo­ga, to zna­czy ob­ja­wie­nia Je­go ta­jem­ni­cy, któ­re­go do­ko­nał w spo­sób peł­ny i osta­tecz­ny Je­zus Chry­stus.

«Nikt też nie wie, (...) kim jest Oj­ciec, tyl­ko Syn i ten, ko­mu Syn ze­chce ob­ja­wić» (Łk 10, 22) — usły­sze­li­śmy przed chwi­lą w czy­ta­niu z Ewan­ge­lii św. Łu­ka­sza. Po­śred­nic­two Chry­stu­sa jest nie­odzow­nym wa­run­kiem po­zna­nia praw­dzi­we­go ob­li­cza Bo­że­go. To po­śred­nic­two od­no­si się w spo­sób nie­roz­dziel­ny do ro­zu­mu i do ser­ca — a więc za­rów­no do po­rząd­ku po­zna­nia, jak i do sfe­ry in­ten­cji i po­stę­po­wa­nia. «Kto nie mi­łu­je — pi­sze św. Jan — nie zna Bo­ga, bo Bóg jest mi­ło­ścią» (1 J 4, 8). «Kto mó­wi: ’Znam Go’, a nie za­cho­wu­je Je­go przy­ka­zań, ten jest kłam­cą i nie ma w nim praw­dy» (1 J 2, 4).

Wła­śnie sfe­ry «ser­ca» do­ty­czy prze­sła­nie za­war­te w czy­ta­niach bi­blij­nych dzi­siej­szej li­tur­gii. Przy­po­mi­na­ją one, że ob­li­cza Bo­że­go na­le­ży szu­kać i moż­na je zna­leźć w mi­ło­ści (pierw­sze czy­ta­nie) i w pro­sto­cie (ewan­ge­lia).

W Li­ście do Efe­zjan Apo­stoł pod­kre­śla z mo­cą pry­mat mi­ło­ści w służ­bie jed­no­ści, któ­rej fun­da­men­tem jest Bóg w Trój­cy Świę­tej Je­dy­ny: «je­den jest Duch (...), je­den jest Pan, (...) je­den jest Bóg i Oj­ciec» (por. Ef 4, 4–6).

Każ­dy przy­no­si z so­bą da­ry słu­żą­ce bu­do­wie wspól­no­ty; cen­nym da­rem jest też pra­ca na­uko­wa, szcze­gól­nie je­śli jest sys­te­ma­tycz­na i po­głę­bio­na. Aby dar ten mógł przy­no­sić ko­rzy­ści te­mu, kto go po­sia­da, oraz bra­ciom, mu­si wy­ra­stać z mi­ło­ści, bez któ­rej na nic zda się wszel­ka wie­dza (por. 1 Kor 13, 2).

Mi­ło­ści to­wa­rzy­szy pro­sto­ta ser­ca, wła­ści­wa tym, któ­rych Ewan­ge­lia, przy­ta­cza­jąc sło­wa Je­zu­sa, na­zy­wa «ma­lucz­ki­mi»: «Wy­sła­wiam Cię, Oj­cze, Pa­nie nie­ba i zie­mi, że za­kry­łeś te rze­czy przed mą­dry­mi i roz­trop­ny­mi, a ob­ja­wi­łeś je pro­stacz­kom» (Łk 10, 21). To wspa­nia­łe bło­go­sła­wień­stwo, pły­ną­ce z ser­ca Je­zu­sa, przy­po­mi­na nam, że praw­dzi­wa doj­rza­łość idzie za­wsze w pa­rze z pro­sto­tą. Pro­sto­ta nie ozna­cza spły­ce­nia ży­cia i my­śli, nie ne­gu­je zło­żo­ne­go cha­rak­te­ru rze­czy­wi­sto­ści, ale jest umie­jęt­no­ścią uchwy­ce­nia isto­ty każ­de­go pro­ble­mu, od­kry­cia je­go za­sad­ni­cze­go sen­su i je­go związ­ku z ca­ło­ścią. Pro­sto­ta jest mą­dro­ścią. (...)

 

Msza św. na roz­po­czę­cie ro­ku aka­de­mic­kie­go. 23 X 1998