Dro­ga Ma­dziu!

Pa­rę lat te­mu cho­dzi­łam z pew­nym chło­pa­kiem. Roz­sta­li­śmy się (w su­mie by­li­śmy jesz­cze dzieć­mi), utrzy­my­wa­li­śmy ko­le­żeń­skie sto­sun­ki, ale nie­daw­no po­sta­no­wi­li­śmy spró­bo­wać jesz­cze raz.

Cie­szę się, że da­łam mu szan­sę i że dłu­go się zna­my, po­nie­waż zna­my sie­bie, swo­je wa­dy i swo­je za­le­ty.

Ro­dzi­ce sta­ra­ją się to za­ak­cep­to­wać, przy­ja­cie­le też, ale pew­na oso­ba (któ­ra do­brze zna mnie, je­go i na­sze ro­dzi­ny) po­wie­dzia­ła mi, że ta­cy lu­dzie się nie zmie­nia­ją. Te­raz ca­ły czas za­sta­na­wiam się, czy do­brze zro­bi­łam, wią­żąc się dru­gi raz z tym sa­mym chło­pa­kiem, któ­ry kie­dyś pod­padł mo­im ro­dzi­com i pa­ru oso­bom... Nie wiem, czy to zwią­zek na ca­łe ży­cie, ale do­brze mi z nim.

Pro­szę, po­móż.

Z po­zdro­wie­nia­mi, Pa­ola

foto_01-02_18-2014

Cześć Pa­ola!

Dzię­ku­ję za list. Du­żo wąt­ków. Za­cznij­my od te­go, że hi­sto­rie uda­nych i szczę­śli­wych mał­żeństw są róż­ne. Znam na przy­kład pa­rę, któ­ra jest już kil­ka­dzie­siąt lat po ślu­bie, a za­ko­cha­li się w so­bie… w przed­szko­lu! In­ni po­zna­ją się w szko­le i po kil­ku la­tach zna­jo­mo­ści coś iskrzy i po pa­ru mie­sią­cach jest ślub. A jesz­cze in­nym ra­zem strza­ła Amo­ra tra­fia nie­spo­dzie­wa­nie. Szyb­kie na­rze­czeń­stwo, szyb­ko ob­rącz­ki i mi­łość do koń­ca.

Zda­rza się pew­nie też tak, że lu­dzie wra­ca­ją do sie­bie po roz­sta­niu i bo­ga­ci w ży­cio­we do­świad­cze­nia są mą­drzej­si i le­piej ukła­da­ją swo­ją re­la­cję. Zu­peł­nie na prze­kór po­wie­dze­niu, że nie wcho­dzi się dwa ra­zy do tej sa­mej rze­ki.

Je­śli cho­dzi o opi­nię wspo­mnia­nej „pew­nej oso­by”, war­to pa­mię­tać o dwóch spra­wach. Po pierw­sze, po­myśl (mo­że na­wet wspól­nie z ro­dzi­ca­mi), czy ta oso­ba jest god­na za­ufa­nia i czy je­steś pew­na, że na­praw­dę do­brze Ci ży­czy i wszyst­ko, co mó­wi, ro­bi z tro­ski o Cie­bie. Je­śli nie, to mo­że nie war­to za­sta­na­wiać się nad jej ra­da­mi. A je­śli tak, to roz­waż jej ar­gu­men­ty, spo­tkaj się, po­słu­chaj ze spo­ko­jem. Za­ko­cha­ni ma­ją to do sie­bie, że wszyst­ko wi­dzą w ró­żo­wych oku­la­rach. To pięk­ne, ale cza­sa­mi… nie­bez­piecz­ne.

Pa­ola, ja wie­rzę w lu­dzi i wie­rzę, że zmie­nia­ją się na lep­sze. Nie na­pi­sa­łaś co praw­da, w ja­ki spo­sób chło­pak pod­padł Two­im ro­dzi­com i z ja­kie­go po­wo­du się roz­sta­li­ście, ale mo­że war­to dać mu szan­sę? Wa­run­kiem, mo­im zda­niem, po­win­na być szcze­ra chęć po­pra­wy je­go za­cho­wa­nia i uważ­ne ob­ser­wo­wa­nie, czy mo­żesz mu ufać. Wiel­ką ostroż­ność za­cho­waj, je­śli Twój ko­le­ga wszedł w kon­flikt z pra­wem, miał pro­blem z nad­uży­wa­niem al­ko­ho­lu, był agre­syw­ny itp. To wa­dy du­że­go ka­li­bru. I choć na­pi­sa­łam, że prze­cież każ­dy z nas za­słu­gu­je na dru­gą szan­sę, bo nie je­ste­śmy ide­al­ni, war­to, że­by za­ko­cha­nie nie by­ło jed­no­cze­śnie za­śle­pie­niem. Nie­ste­ty, wie­le jest cho­ciaż­by hi­sto­rii ko­biet (i męż­czyzn), któ­re zwią­za­ły się z part­ne­rem, któ­ry np. pi­je al­bo bie­rze nar­ko­ty­ki. Przy­świe­ca­ła te­mu pięk­na idea: mo­ja mi­łość go zmie­ni. A fi­nał tych hi­sto­rii był smut­ny.

Ży­czę Ci mą­dro­ści w ro­ze­zna­niu tej sy­tu­acji. I pa­mię­taj, że masz Ko­goś, kto po­mo­że Ci pod­jąć każ­dą, na­wet naj­trud­niej­szą de­cy­zję!

Po­zdra­wiam ser­decz­nie,

Mag­da

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: