W ostat­nich la­tach do ję­zy­ka po­tocz­ne­go prze­szły po­ję­cia, któ­re za­ciem­nia­ją ob­raz rze­czy­wi­sto­ści. Dla­cze­go na­zy­wa­nie rze­czy po imie­niu jest tak waż­ne?

Wy­bra­ne w roz­mo­wie sło­wa mo­gą wpły­nąć na po­glą­dy od­bior­cy, je­go de­cy­zję i dzia­ła­nie. Nie­któ­rzy lin­gwi­ści twier­dzą, że ję­zyk, ja­kie­go uży­wa­my, wpły­wa na nasz wła­sny spo­sób my­śle­nia. Na pew­no ist­nie­je ja­kiś zwią­zek, sko­ro za­mie­sza­niu oby­cza­jo­we­mu i kul­tu­ro­we­mu to­wa­rzy­szy dziś zu­peł­ne po­mie­sza­nie po­jęć.

Na służ­bie ide­olo­gii

W PRL-u ję­zyk słu­żył ide­olo­gii. Wpro­wa­dza­no no­we, po­kracz­nie łą­czo­ne sło­wa – na­wet sa­mo to zja­wi­sko okre­śla się do dziś „no­wo­mo­wą”. Za na­zy­wa­nie rze­czy po imie­niu moż­na by­ło tra­fić do wię­zie­nia. W efek­cie zwy­kli lu­dzie czę­sto mó­wi­li coś in­ne­go, niż my­śle­li.

foto_01-01_03-2014

Kie­dy for­su­je się ja­kieś twier­dze­nia wbrew fak­tom, trze­ba na­giąć ję­zyk. Niech przy­kła­dem bę­dzie po­ję­cie to­le­ran­cji ro­zu­mia­nej przez część spo­łe­czeń­stwa ina­czej niż do­tych­czas. To­le­ran­cja to po­sta­wa, któ­ra po­zwa­la nam ścier­pieć obec­ność róż­nych nie­do­god­no­ści. Tym­cza­sem, wzy­wa­jąc dziś lu­dzi do by­cia to­le­ran­cyj­nym, ocze­ku­je się od nich peł­nej ak­cep­ta­cji ne­ga­tyw­nych zja­wisk i nie­praw­dzi­wych twier­dzeń. Część z tych po­glą­dów, nie­zgod­na z wie­dzą na­uko­wą, wy­ra­ża­na jest pseu­do­nau­ko­wym żar­go­nem. Ję­zyk ma za­kli­nać rze­czy­wi­stość tam, gdzie prze­czy ona ide­olo­gii.

My­lą­ce po­ję­cia

Naj­wię­cej za­ba­wy ję­zy­ko­wej to­czy się wo­kół grze­chu prze­ciw pią­te­mu przy­ka­za­niu. Mo­że ła­twiej jest przy­stać na za­bi­cie czło­wie­ka, je­śli na­zwie­my to „abor­cją” czy „eu­ta­na­zją”? Po­czę­te dziec­ko okre­śla się „pło­dem” lub na­wet „tkan­ką” (!), je­śli ma być ofia­rą za­bie­gu – choć wcze­śniak w je­go wie­ku był­by uzna­ny za nie­mow­lę wy­ma­ga­ją­ce opie­ki.

Sto­su­je się też czę­sto eu­fe­mizm „prze­rwa­nie cią­ży”, fał­szy­wie umiesz­czo­ny w ka­te­go­rii „za­bieg me­dycz­ny” (od kie­dy za­bi­ja­nie le­czy?). W związ­ku z tym zna­ny ate­ista Chri­sto­pher Hit­chens przy­po­mi­nał, że abor­cja wią­że się z za­trzy­ma­niem ak­cji ser­ca i pra­cy mó­zgu ma­łe­go czło­wie­ka, a tak­że po­ła­ma­niem je­go ko­ści i ro­ze­rwa­niem je­go or­ga­nów.

Ma­ni­pu­la­cja ję­zy­kiem

Wo­ju­ją­ce ide­olo­gie uzur­pu­ją so­bie pra­wo do na­gi­na­nia ję­zy­ka. Obec­nie w wie­lu kra­jach pró­bu­je się roz­sze­rzyć zna­cze­nie mał­żeń­stwa – po­ję­cia okre­śla­ją­ce­go pra­wo­moc­nie za­war­ty zwią­zek ko­bie­ty i męż­czy­zny. Ma obej­mo­wać związ­ki osób tej sa­mej płci, a na­wet związ­ki kil­ku osób. Nie wia­do­mo, co bę­dzie ozna­czać ju­tro.

Usil­nie lan­so­wa­ne „przed­szko­le rów­no­ścio­we” to w rze­czy­wi­sto­ści miej­sce eks­pe­ry­men­tów na po­czu­ciu toż­sa­mo­ści dzie­ci – w ra­mach je­go pro­gra­mu wma­wia się im, że płeć za­le­ży od ich wy­bo­ru. To­le­ran­cja, rów­ność i tym po­dob­ne po­ję­cia ma­ją uspra­wie­dli­wić nisz­cze­nie in­sty­tu­cji ro­dzi­ny, a jed­no­cze­śnie za­mknąć usta jej obroń­com.

Do co­dzien­ne­go użyt­ku we­szły też sło­wa, któ­re sa­me w so­bie nie ma­ją sen­su. Mi­mo to słu­żą ja­ko broń do pięt­no­wa­nia nie­po­kor­nych. Naj­częst­szym przy­pad­kiem jest dziś oskar­ża­nie o „ho­mo­fo­bię”, któ­re to sło­wo su­ge­ru­je cho­ro­bę ner­wi­co­wą, ob­ja­wia­ją­cą się pa­nicz­nym lę­kiem (gr. phó­bos) przed „ta­kim sa­mym” (gr. ho­mo­ios). Je­steś ho­mo­fo­bem, je­śli oba­wiasz się po­dob­nych do sie­bie lu­dzi.

Tak, tak; nie, nie

Nie­któ­re ma­ni­pu­la­cje ję­zy­ko­we są nie­ste­ty przej­mo­wa­ne przez obroń­ców ro­dzi­ny i zdro­we­go roz­sąd­ku. Tro­pią więc „mo­wę nie­na­wi­ści” u zwo­len­ni­ków po­stę­pu, dzie­lą lu­dzi we­dług „orien­ta­cji płcio­wej”, wpa­da­jąc w ide­olo­gicz­ną pu­łap­kę.

Chrze­ści­ja­nin mu­si na­zy­wać rze­czy po imie­niu! Do­bro do­brem, a zło złem. Nie mo­że sto­so­wać żad­nych wy­bie­gów ję­zy­ko­wych, sto­so­wać pół­praw­dy dla tzw. wyż­szych ce­lów. Pan Je­zus wska­zu­je nam: „Niech wa­sza mo­wa bę­dzie: tak, tak; nie, nie. A co nad­to jest, od Złe­go po­cho­dzi” (Mt 5, 37). Oj­cem kłam­stwa jest sam dia­beł.

 

Mi­chał Nie­niew­ski

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: