Wygraj z kompleksami

Kie­dy ro­dzą się w lu­dziach kom­plek­sy? Ra­czej nie wi­dzi­my prze­cież, by przed­szko­lak przej­mo­wał się tym, że ma nad­wa­gę czy ru­de wło­sy, że tak po­zwo­lę so­bie się­gnąć po ste­reo­ty­py…

- Kom­plek­sy da­ją o so­bie szcze­gól­nie znać w okre­sie doj­rze­wa­nia. To czas, kie­dy mło­dy czło­wiek sta­je się szcze­gól­nie wraż­li­wy na opi­nię na swój te­mat wy­ra­ża­ną przez in­ne oso­by, zwłasz­cza z gru­py ró­wie­śni­czej. Wcze­śniej naj­waż­niej­sza jest dla nie­go opi­nia ro­dzi­ców i naj­bliż­sze­go oto­cze­nia. Okres doj­rze­wa­nia wią­że się z bar­dzo sil­ną po­trze­bą by­cia ak­cep­to­wa­nym. Je­śli nie jest on ak­cep­to­wa­ny przez gru­pę ró­wie­śni­czą, ro­dzi się w nim po­czu­cie by­cia gor­szym.

fot. Ka­ta­rzy­na Bia­ła­sie­wicz © 123RF.com

Ja­kie mo­gą być przy­czy­ny te­go bra­ku ak­cep­ta­cji?

- Zda­rza się, że dziec­ko po­sia­da pew­ne ce­chy, któ­re nie są mi­le wi­dzia­ne w je­go oto­cze­niu. Je­śli idzie o ce­chy cha­rak­te­ru, dziec­ko mo­że mieć np. skłon­ność do po­pa­da­nia w sil­ne emo­cje, ła­two iry­to­wać się pod wpły­wem prze­ciw­no­ści lo­su. Przez in­ne dzie­ci bę­dzie ono wte­dy po­strze­ga­ne ja­ko oso­ba nie­bu­dzą­ca sym­pa­tii.

Ma­ło te­go, czę­sto zda­rza się, że w przy­pad­ku in­cy­den­tów z udzia­łem ta­kie­go dziec­ka, na­uczy­ciel bie­rze stro­nę agre­so­ra, dzi­wiąc się, że np. na wy­zwi­sko w ro­dza­ju „Ty głup­ku” dziec­ko re­agu­je pła­czem bądź fu­rią.

A po­za ce­cha­mi cha­rak­te­ru? Ja­kie zna­cze­nie dla po­wsta­wa­nia kom­plek­sów mo­gą mieć nie­do­sko­na­ło­ści wy­glą­du czy choć­by brak no­we­go, za­awan­so­wa­ne­go te­le­fo­nu?

- To wszyst­ko za­le­ży od kon­tek­stu. Dziec­ko oty­łe mo­że być ne­ga­tyw­nie po­strze­ga­ne przez in­ne, ale nie w kla­sie, gdzie więk­szość dzie­ci jest oty­ła (a to się co­raz czę­ściej zda­rza). Źró­dłem kom­plek­sów i prze­śla­do­wa­nia jest bo­wiem wszyst­ko to, co spra­wia, że mło­dy czło­wiek od­sta­je w za­uwa­żal­ny spo­sób od resz­ty. Na­wet to, że jest on np. szcze­gól­nie uta­len­to­wa­ny. Z jed­nym oczy­wi­ście wy­jąt­kiem – dziec­ko bo­ga­te, wku­pu­ją­ce się w ła­ski ró­wie­śni­ków upo­min­ka­mi, za­wsze bę­dzie po­pu­lar­ne.

Ale od ne­ga­tyw­ne­go po­strze­ga­nia ko­goś do wy­śmie­wa­nia czy prze­mo­cy ró­wie­śni­czej jest jesz­cze chy­ba ka­wa­łek dro­gi?

- Da­ją­ca się za­uwa­żyć agre­sja fi­zycz­na bądź wer­bal­na to zwy­kle po­ziom, na któ­rym na­uczy­cie­le czy ro­dzi­ce po­dej­mu­ją re­ak­cję. Ale dla dziec­ka to jest bar­dzo póź­no. Nie­ste­ty, do­ro­śli rzad­ko re­agu­ją wcze­śniej, gdyż po pro­stu nie za­uwa­ża­ją pro­ble­mu. Trud­no na pierw­szy rzut oka po­strze­gać ja­ko po­wód do nie­po­ko­ju to, że ja­kieś dziec­ko sie­dzi sa­mo na ko­ry­ta­rzu i czy­ta so­bie książ­kę al­bo gra na smart­fo­nie. Nikt prze­cież jesz­cze się nad ni­kim nie znę­ca.

Prze­moc, naj­pierw słow­na – wy­śmie­wa­nie, po­ja­wia się do­pie­ro po pew­nym okre­sie izo­la­cji. I dziec­ko jej pod­da­ne re­agu­je czę­sto w prze­sad­ny spo­sób, co jesz­cze bar­dziej „na­krę­ca” prze­śla­dow­ców. Ale nikt nie za­sta­na­wia się nad tym, że to gru­pa ró­wie­śni­cza sa­ma so­bie ta­kie dziec­ko „wy­ho­do­wa­ła” po­przez izo­la­cję.

A co mo­że zro­bić mło­dy czło­wiek?

- Są trzy spraw­dzo­ne ochro­ny. Pierw­szym jest do­bra re­la­cja z ro­dzi­ca­mi, świa­do­mość, że mło­dy czło­wiek mo­że li­czyć na nich ja­ko swo­ich „prze­wod­ni­ków”. Dru­gi czyn­nik to wia­ra i uczest­nic­two w prak­ty­kach re­li­gij­nych. Trze­cim jest do­bra at­mos­fe­ra w kla­sie; at­mos­fe­ra, w któ­rej ucznio­wie się lu­bią i ak­cep­tu­ją.

- A gdy się wsty­dzi­my zwró­cić do na­uczy­cie­li i ro­dzi­ców?

- Mu­si­my wte­dy po­szu­kać so­bie śro­do­wi­ska, w któ­rym bę­dzie­my ak­cep­to­wa­ni. Być mo­że po­za szko­łą. Cho­ciaż nie­ko­niecz­nie do­ra­dzam sub­kul­tu­ry.

Dla­cze­go?

- By­wa­ją śro­do­wi­ska, któ­re ak­cep­tu­ją każ­de­go, ale tyl­ko dla­te­go, że sa­me od­rzu­ca­ją nor­my spo­łecz­ne. Tro­chę na za­sa­dzie: „Je­steś od­rzut­kiem, a więc przyjdź do nas, my cię oce­niać nie bę­dzie­my”. W te­go ro­dza­ju gru­pach mło­dy czło­wiek wejść mo­że w za­cho­wa­nia ry­zy­kow­ne – eks­pe­ry­men­ty z al­ko­ho­lem czy nar­ko­ty­ka­mi. Na­sto­la­tek mu­si po­szu­kać śro­do­wi­ska, któ­re go ak­cep­tu­je, ale któ­re jest po­zy­tyw­ne, po­ma­ga mu roz­wi­jać je­go moc­ne stro­ny.

To co Pa­ni po­le­ca?

- Dusz­pa­ster­stwa i wo­lon­ta­ria­ty. Wo­lon­ta­riat jest jed­ną z naj­sil­niej pod­no­szą­cych sa­mo­oce­nę ak­tyw­no­ści, w ja­kie moż­na się za­an­ga­żo­wać. Wy­ko­nu­jąc na­wet naj­prost­sze pra­ce, roz­da­jąc choć­by bez­dom­nym zu­pę na uli­cy, mło­dy czło­wiek zy­sku­je po­czu­cie, że ro­bi coś waż­ne­go, że re­al­nie ko­muś po­ma­ga. W ta­kich oko­licz­no­ściach za­wią­zu­ją się też trwa­łe i szcze­re przy­jaź­nie.

Dzię­ku­ję za roz­mo­wę.

Wo­lon­ta­riat jest jed­ną z naj­sil­niej pod­no­szą­cych sa­mo­oce­nę ak­tyw­no­ści, w ja­kie moż­na się za­an­ga­żo­wać.

O spo­so­bach ra­dze­nia so­bie z kom­plek­sa­mi i szu­ka­niu praw­dzi­wych, trwa­łych przy­jaź­ni z Bo­gną Bia­łec­ką, psy­cho­lo­giem, roz­ma­wiał Ka­rol Woj­te­czek.

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.