Szczęść Bo­że!

Czy wie­cie, co to jest mne­mo­tech­ni­ka? Je­śli nie, prze­czy­taj­cie ar­ty­kuł ze stro­ny 11. Kil­ka stron da­lej do­wie­cie się, jak szyb­ciej się uczyć i jak na dłu­żej za­pa­mię­tać to, nad czym spę­dzi­li­ście spo­ro cza­su. A tak­że te­go, jak utrwa­lać wie­dzę już zdo­by­tą. Pod­po­wia­da­my, jak zor­ga­ni­zo­wać ką­cik do na­uki i jak się sku­pić, gdy trud­no ze­brać my­śli.

Ła­two już za­uwa­żyć, że w tym nu­me­rze DROGI po­sta­no­wi­li­śmy po­ru­szyć te­mat na­uki. Przy­po­mi­na­my, że wszel­ka wie­dza po­cho­dzi od Pa­na Bo­ga, któ­ry po­zwa­la po­zna­wać stwo­rzo­ny przez Sie­bie świat. Duch Świę­ty po­ma­ga nam zro­zu­mieć świat i sa­mych sie­bie, ale nie zwal­nia nas z przy­go­dy po­zna­wa­nia. To chy­ba jed­na z naj­bar­dziej fa­scy­nu­ją­cych przy­gód ludz­kie­go ży­cia: wpa­tru­jąc się w pięk­no świa­ta, od­kry­wać pra­wa, ja­kie w nim pa­nu­ją i we­dług któ­rych do­ko­nu­je się każ­dy roz­wój. Za­trzy­maj­my się nad tym chwi­lę… W Księ­dze Ro­dza­ju za­pi­sa­no na­tchnio­ne sło­wa: czło­wiek ma pod­da­wać so­bie świat (por. Rdz 1, 28), to zna­czy po­znać, jak dzia­ła i ko­rzy­sta­jąc z wszel­kich do­bro­dziejstw, mno­żyć do­bro, czy­li pod­jąć akt stwa­rza­nia. Dzię­ki my­śli ludz­kiej ma­ją się po­ja­wić no­we przed­mio­ty, tech­no­lo­gie i spo­so­by na mą­dre ana­li­zo­wa­nie i wnio­sko­wa­nie (me­to­dy­ka). Dzię­ki mi­ło­ści ludz­kiej ma­ją po­wsta­wać no­we oso­by – ist­nie­nia obec­ne w ser­cu Bo­ga już od po­cząt­ku. Ale czło­wiek za­czął kom­pli­ko­wać so­bie ży­cie.

Dzię­ki Bo­żej Mi­ło­ści za­po­wia­da­nej już przez pro­ro­ków Sta­re­go Te­sta­men­tu czło­wiek za­wsze mo­że wra­cać do pięk­na, do pro­sto­ty, do przy­jaź­ni. Tyl­ko że te war­to­ści też trze­ba od­kryć. Moż­li­we jest to dzię­ki Du­cho­wi Świę­te­mu, któ­re­go war­to przy­zy­wać za­rów­no przed na­uką jak i przy wszyst­kich oka­zjach, kie­dy trze­ba ko­rzy­stać z my­śle­nia, kie­dy trze­ba wnio­sko­wać i po­dej­mo­wać de­cy­zje, czy­li – ogól­nie mó­wiąc – za­wsze. O trud­nych de­cy­zjach wier­no­ści Pa­nu Bo­gu i Ewan­ge­lii jest wspo­mnie­nie sprzed nie­wie­lu lat – o krzy­żu (s. 27–29).

Moż­na u nas dzi­siaj po­czy­tać i o przy­jaź­ni, i o sza­cun­ku, i o cier­pli­wo­ści – po­szu­kaj­cie tyl­ko… A w ra­mach po­zna­wa­nia sie­bie mo­że­cie spraw­dzić, czy je­ste­ście wzro­kow­ca­mi czy mo­że ki­ne­ste­ty­ka­mi (s. 10). Za­wsze po­le­cam hi­sto­rie lu­dzi, któ­rym ży­cie się uda­ło, czy­li osią­gnę­li zba­wie­nie (dzi­siaj to Świę­ty Fran­ci­szek Ksa­we­ry – s. 20). Jest też ar­ty­kuł o tych, któ­rzy są do te­go na naj­lep­szej dro­dze (bliź­nia­cy z Go­ete­bor­gu – s. 6)

A na ko­niec za­chę­cam, by za­uwa­żyć nad­cho­dzą­cy Ad­went – po­mo­że w tym nasz za­kon­nik, oj­ciec Ra­fał, któ­ry – jak za­wsze – po­ma­ga zro­zu­mieć nie­dziel­ne Ewan­ge­lie.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: