Szczęść Bo­że,

Je­stem pe­wien, że już po­lu­bi­li­ście nasz „TN” (te­mat nu­me­ru). Bo chy­ba każ­dy z nas chce być szczę­śli­wy. Ale od ra­zu po­wsta­je py­ta­nie: czy szczę­ście to to sa­mo, co ra­dość? I jak da­le­ko od szczę­ścia i ra­do­ści jest przy­jem­ność? Na te py­ta­nia trze­ba od­po­wia­dać so­bie przez ca­łe ży­cie. Ma­my na­dzie­ję, że te­raz po­mo­że w tym „Dro­ga”, któ­rą wła­śnie otwo­rzy­łeś… „Bóg jest pierw­szym źró­dłem ra­do­ści i na­dziei czło­wie­ka” – przy­po­mi­nał o tym Jan Pa­weł II (s. 14). Da­lej, w tym sa­mym ar­ty­ku­le, czy­ta­my: „Na­praw­dę za­czy­nam żyć wte­dy, gdy prze­ży­wam sie­bie ja­ko pre­zent, któ­ry z ra­do­ścią ofia­ru­ję in­nym lu­dziom”. Dla czło­wie­ka wie­rzą­ce­go sta­wia­ją­ce­go ży­cio­we py­ta­nia naj­waż­niej­sza jest od­po­wiedź Pa­na Bo­ga. „Czło­wiek jest isto­tą stwo­rzo­ną do ra­do­ści, nie do smut­ku” – mó­wił pa­pież, a nie­któ­re frag­men­ty z Pi­sma Świę­te­go na te­mat ra­do­ści przy­po­mi­na­my na stro­nie 19.

Sło­wo „ra­dość” wpi­sał w wy­szu­ki­war­kę in­ter­ne­to­wą nasz za­przy­jaź­nio­ny ma­tu­rzy­sta, ro­zej­rzał się też wo­kół, w związ­ku z czym zro­dzi­ły się ko­lej­ne py­ta­nia (s. 8).

Po­zna­my też z lek­tu­ry „Dro­gi” oso­by, któ­re nie tyl­ko mó­wi­ły czy mó­wią o ra­do­ści, a któ­re są przy­kła­dem, świa­dec­twem ży­cia ra­do­ścią. My­ślę tu za­rów­no o „pa­pie­żu ra­do­ści” (s. 14) jak i o Nic­ku Vu­ji­ci­cu (s. 13), o An­nie Go­lę­dzi­now­skiej, zna­nej mo­del­ce, któ­ra – jak sa­ma mó­wi – jest szczę­śli­wa, a praw­dzi­wą ra­dość od­kry­ła wte­dy, gdy „z ob­jęć show-biz­ne­su wpa­dła w ra­mio­na Bo­ga” (s. 12).

O ra­do­ści w ser­cu lu­dzi, któ­rych Ko­ściół na­zwał świę­ty­mi prze­czy­ta­my na stro­nie 16 i 17, a ra­dość na mi­sjach przy­bli­ży tekst ze stro­ny 15.

To jesz­cze nie wszyst­ko… Czy mni­si z za­ko­nów kon­tem­pla­cyj­nych ko­ja­rzą Ci się z ra­do­ścią? Ja mam ta­kie sko­ja­rze­nie, bo czę­sto wol­ne chwi­le spę­dzam w ich klasz­to­rach, ale je­śli ktoś nie ma ta­kich do­świad­czeń, to mo­że po­znać tę rze­czy­wi­stość, czy­ta­jąc ar­ty­kuł ze stro­ny 18.

Prze­ra­ża­ją­ce są dzi­siaj stro­ny ujaw­nia­ją­ce prze­stęp­stwa mi­nio­ne­go (na szczę­ście) ustro­ju, przy­po­mi­na­ją też – to też mo­że być in­spi­ra­cją na­szej mo­dli­twy – zna­ne oso­by, któ­re z ja­kichś po­wo­dów „sprze­da­ły” swo­ją god­ność, od­da­jąc ta­lent w służ­bę ko­mu­ni­zmu. Na pew­no u pod­staw ta­kich de­cy­zji nie by­ła ra­dość, tyl­ko strach, a prze­cież strach po­ja­wia się tam, gdzie nie ma mi­ło­ści (por 1 J 4, 18).

I jesz­cze jed­no py­ta­nie, wróć­cie do nie­go po prze­czy­ta­niu „Dro­gi”: W ja­kim wie­ku Jo­seph Rat­zin­ger, dzi­siej­szy pa­pież Be­ne­dykt XVI, na­pi­sał swój pierw­szy list do Pa­na Je­zu­sa?

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: