Jola Tęcza-Ćwierz

W dzie­ciń­stwie czy­ta­łam książ­kę pt. „Pol­ly­an­na”. By­ła to hi­sto­ria dziew­czyn­ki, któ­ra bar­dzo chcia­ła do­stać lal­kę. Za­miast niej otrzy­ma­ła pocz­tą... or­to­pe­dycz­ne ku­le. Bo­ha­ter­ka czu­ła smu­tek, po­nie­waż nie do­sta­ła wy­ma­rzo­ne­go pre­zen­tu, ale jed­no­cze­śnie wiel­ką wdzięcz­ność, że ku­le nie są jej po­trzeb­ne. Od te­go cza­su Pol­ly­an­na ba­wi­ła się w ten spo­sób i sta­ra­ła się po­cie­szać wszyst­kich. Choć­by tym, ze za­wsze mo­że być go­rzej. Po­sta­wą wy­szu­ki­wa­nia do­bra i wdzięcz­no­ści za każ­dą, na­wet przy­krą sy­tu­ację, za­ra­ża­ła ca­łe swo­je oto­cze­nie.

Wdzięcz­ność ma po­tęż­ną moc.

Przy­no­si spo­kój i ra­dość. I wca­le nie cho­dzi o to, by za­kła­dać ró­żo­we oku­la­ry i nie do­strze­gać te­go, co trud­ne. Cho­dzi o za­uwa­że­nie i do­ce­nie­nie te­go, co do­bre, co bu­dzi po­zy­tyw­ne uczu­cia. Po­sta­wa wdzięcz­no­ści po­ma­ga­ła Pol­ly­an­nie przejść od lę­ku do od­wa­gi, od gnie­wu do prze­ba­cze­nia, od ża­lu do ak­cep­ta­cji.

Szko­da, że nie jest to po­pu­lar­ne uczu­cie, że czę­sto by­wa wręcz sy­no­ni­mem sła­bo­ści. Nie­za­leż­nie od te­go, jak nam się wie­dzie i ukła­da w ży­ciu, zbyt rzad­ko je­ste­śmy wdzięcz­ni. A na­wet je­śli, to tak ja­koś po ci­chu, tak jak­by był to wręcz po­wód do wsty­du. Tak się ja­koś przy­ję­ło, że ła­twiej na­rze­kać, ma­ru­dzić i oka­zy­wać nie­za­do­wo­le­nie.

Wdzięcz­ność to jed­no wiel­kie „dzię­ku­ję” dla ota­cza­ją­ce­go świa­ta. To do­ce­nie­nie wszyst­kie­go, co dzie­je się do­oko­ła, co spo­ty­ka Cię każ­de­go dnia, na każ­dym kro­ku. Za co mo­żesz być wdzięcz­ny? Teo­re­tycz­nie i prak­tycz­nie… za wszyst­ko! Prze­cież jest Ci mi­ło, kie­dy ktoś Ci po­mo­że, cie­szysz się, że Two­ja kla­sa wy­gra­ła mecz, że Twój pies mer­da ogo­nem, kie­dy cię zo­ba­czy. Że bi­je Two­je ser­ce, mo­żesz pa­trzeć, od­dy­chać, czuć, po­zna­wać. Że masz wy­obraź­nię, z któ­rej ko­rzy­stasz. Że No­wy Rok tuż tuż, a w nim no­we pla­ny i moż­li­wo­ści. Jest mnó­stwo rze­czy, za któ­re moż­na być wdzięcz­nym: od pro­za­icz­nych, po te nie­prze­cięt­ne. Po­myśl, jak wy­glą­da­ło­by Two­je ży­cie, gdy­byś ju­tro obu­dził się bez tych rze­czy, za któ­re dzi­siaj nie oka­zu­jesz wdzięcz­no­ści?

Dla­te­go za­chę­cam Cię do prak­ty­ko­wa­nia po­sta­wy wdzięcz­no­ści. A mo­że stwo­rzysz księ­gę wdzięcz­no­ści? Mo­żesz do niej wkle­jać zdję­cia, wy­cin­ki z cza­so­pism, któ­re bu­dzą po­zy­tyw­ne sko­ja­rze­nia. Za­pi­suj w niej ulu­bio­ne cy­ta­ty czy wier­sze, opisz ra­do­sne, mi­łe i do­bre prze­ży­cia. Za­wsze, gdy ją otwo­rzysz, po­czu­jesz wdzięcz­ność.

By­cie wdzięcz­nym zmie­nia ota­cza­ją­cą rze­czy­wi­stość, dzię­ki niej świat sta­je się o pa­rę punk­tów pro­cen­to­wych lep­szy. Phil Bos­mans na­pi­sał: „Żyć to zna­czy oka­zy­wać wdzięcz­ność za sło­necz­ny blask i mi­łość, za cie­pło i czu­łość, któ­rych jest tak wie­le w lu­dziach i rze­czach”.

Do­ce­niaj­my więc to, co ma­my i dzię­kuj­my za to.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: