Wstępniak

Jola Tęcza-Ćwierz

Już jest bli­sko, co­raz bli­żej... Ad­went się koń­czy, ro­ra­ty mi­ja­ją... Czy je­steś go­to­wy na przyj­ście Pa­na? Przy­go­to­wa­ny na Bo­że Na­ro­dze­nie? Czy Two­je „szy­ko­wa­nie się” do świąt ogra­ni­czy się tyl­ko do te­go, że po­mo­żesz ma­mie po­sprzą­tać dom od gó­ry do do­łu, za­glą­da­jąc do naj­mniej­szych za­ka­mar­ków? Że wy­trze­piesz dy­wa­ny, umy­jesz okna i bę­dziesz ku­po­wać, ku­po­wać, ku­po­wać...? Bo co to się sta­nie, gdy lu­stra nie bę­dą błysz­czeć? Al­bo nie ugo­tu­jesz (stu) dwu­na­stu po­traw? Al­bo gdy pre­zen­tów za­brak­nie? Stra­aaasz­nie bę­dzie! Świę­ta się nie uda­dzą i na­stą­pi do­mo­wy ko­niec świa­ta!

Za­sta­na­wiam się, zu­peł­nie se­rio, co na to wszyst­ko Mat­ka Bo­ża. W dzie­wią­tym mie­sią­cu cią­ży je­dzie do Be­tle­jem. Sprzą­ta, my­je, ku­pu­je? Nie... Ro­dzi, owi­ja w pie­lusz­ki i ukła­da w żło­bie. Że in­ne cza­sy? To praw­da. Ty­le że... cze­ka­my na te­go sa­me­go, ma­łe­go Bo­ga-Czło­wie­ka.

Ad­went to czas tę­sk­no­ty. Po­myśl, czy ru­ty­na, za­pa­trze­nie w sie­bie, cią­gły pęd ży­cia, Two­je pro­ble­my i grze­chy nie prze­sło­ni­ły Ci Świa­tła, któ­re przy­cho­dzi. W tym nu­me­rze za­da­je­my py­ta­nie (re­to­rycz­ne?): Czy znaj­dę wia­rę, jak przyj­dę? W tek­ście Mi­cha­ła Nie­niew­skie­go prze­czy­tasz, że ad­went wy­ra­ża ocze­ki­wa­nie Ko­ścio­ła na po­dwój­ne przyj­ście Chry­stu­sa. W pierw­szym okre­sie ak­cent po­ło­żo­ny jest na pa­ru­zję, czy­li osta­tecz­ne przyj­ście Chry­stu­sa na koń­cu świa­ta. Ostat­ni ty­dzień ad­wen­tu przy­go­to­wu­je na­to­miast bez­po­śred­nio do na­ro­dze­nia Pa­na Je­zu­sa. Czy­ta­my wte­dy dra­ma­tycz­ne na­wo­ły­wa­nia pro­ro­ków, któ­rzy, pod­kre­śla­jąc zbli­ża­ją­cy się kres cza­su, za­chę­ca­li do na­wró­ce­nia. Ko­ściół przy­po­mi­na też o na­dziei, zwią­za­nej z po­now­nym przyj­ściem Pa­na.

Już jest bli­sko, co­raz bli­żej... Czy je­steś go­to­wy? Jesz­cze jest kil­ka dni. Jesz­cze jest czas. Nie zmar­nuj go.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go