Jola Tęcza-Ćwierz

Czę­sto za­sta­na­wia­my się, jak po­win­ni­śmy się za­cho­wać, że­by nie tyl­ko ni­ko­go nie ura­zić, ale tak­że zro­bić do­bre wra­że­nie na in­nych. Po czym moż­na roz­po­znać kul­tu­ral­ne­go czło­wie­ka? Ja­kie za­cho­wa­nie po­twier­dza, że ktoś jest do­brze wy­cho­wa­ny? Mo­wa cia­ła, mi­mi­ka, spo­sób by­cia, umie­jęt­ność wy­sła­wia­nia się, uśmiech – to wszyst­ko świad­czy o tym, kim je­ste­śmy. Prze­strze­ga­nie za­sad do­bre­go za­cho­wa­nia czy­ni z nas lu­dzi kul­tu­ral­nych, bu­dzą­cych sym­pa­tię i sza­cu­nek. A w czym tkwi isto­ta sa­vo­ir vivre’u? To umie­jęt­ność od­na­le­zie­nia się w róż­nych sy­tu­acjach, wy­czu­cie, takt. To rów­nież życz­li­wość dla in­nych, uprzej­mość i opa­no­wa­nie emo­cji.

Ktoś mo­że za­py­tać: na co ko­mu ten ca­ły sa­vo­ir vi­vre? Co mi po ze­wnętrz­nych for­mach? Czy coś się zmie­ni, gdy na­uczę się wła­ści­wie po­słu­gi­wać no­żem i wi­del­cem al­bo bę­dę wie­dział, w ja­kiej ko­lej­no­ści do­ko­ny­wać pre­zen­ta­cji osób? Co przez to zy­skam?

Chy­ba spo­ro. Przede wszyst­kim zmie­ni się sto­su­nek oto­cze­nia do cie­bie. Po­myśl, je­śli zjesz sam ca­łą sa­łat­kę, któ­ra by­ła prze­zna­czo­na dla czte­rech osób, nikt nie bę­dzie miał ocho­ty jeść z to­bą po­sił­ku. Oso­ba, któ­ra nie po­sia­da do­brych ma­nier, mo­że stać się po­śmie­wi­skiem, na­ra­zić się na przy­kre żar­ty i do­cin­ki. Lek­ce­wa­że­nie za­sad, któ­re obo­wią­zu­ją wszyst­kich, ob­ra­ca się prze­ciw­ko niej. Kie­dy za­ło­żysz no­we bu­ty lub mod­ną kurt­kę, za­czy­nasz się ina­czej po­ru­szać, sta­jesz się bar­dziej pew­ny sie­bie, le­piej się czu­jesz. Na­to­miast, kie­dy od­kry­wasz oczko w raj­sto­pach, dziu­rę w skar­pet­ce lub brak gu­zi­ka – je­steś skrę­po­wa­ny, za­wsty­dzo­ny, nie­pew­ny. Ta­ki dro­biazg po­tra­fi sku­tecz­nie po­psuć hu­mor.

Cho­ciaż dziś ma­ło jest śro­do­wisk, w któ­rych nie­prze­strze­ga­nie za­sad sa­vo­ir vivre’u. ka­ra­ne jest na­tych­mia­sto­wym wy­ro­kiem to­wa­rzy­skiej śmier­ci, nie po­win­ni­śmy zu­peł­nie za­po­mi­nać o ety­kie­cie. Jej zna­jo­mość po pro­stu uła­twia ży­cie. Nie cho­dzi tu tyl­ko o ele­ganc­kie ba­le czy ko­la­cje w re­stau­ra­cjach, ale o zwy­kłe, co­dzien­ne funk­cjo­no­wa­nie: w au­to­bu­sie (np. ustą­pie­nie miej­sca ma­mie w cią­ży), w szko­le (mó­wie­nie „dzień do­bry” na­uczy­cie­lom), w skle­pie (odło­że­nie ubrań na wie­sza­ki, je­śli po przy­mie­rze­niu nie za­mie­rzasz ich ku­pić).

Kie­ru­jąc się za­sa­da­mi do­bre­go wy­cho­wa­nia, sta­je­my się opa­no­wa­ni a nie im­pul­syw­ni. Od­no­si­my zwy­cię­stwo nad so­bą i swo­imi sła­bo­ścia­mi.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: