Magda Guziak-NowakDro­dzy Czy­tel­ni­cy!

Gdy pla­no­wa­li­śmy te­mat nu­me­ru o Bo­żym Mi­ło­sier­dziu, nie przy­szło mi do gło­wy, że sta­nie się on dla mnie in­spi­ra­cją do do­bre­go prze­ży­cia koń­ców­ki Wiel­kie­go Po­stu. A te­raz, kie­dy oglą­dam prób­ne wy­dru­ki, kłu­ją mnie w oczy pu­ste li­nij­ki na str. 6–7, za­re­zer­wo­wa­ne na „mój uczy­nek”. Ko­lej­ne wy­ma­ga­nie, ko­lej­na po­przecz­ka. Po pro­stu ide­al­ny „tre­ning” na pod­su­mo­wa­nie wiel­ko­post­nych wy­rze­czeń. Ale uwa­ga! To nie jest bieg na czas – kto szyb­ciej za­li­czy 14 uczyn­ków – lecz eg­za­min z mi­ło­ści.

Dla­cze­go z mi­ło­ści? Bo im dłu­żej o tym my­ślę, tym bar­dziej utwier­dzam się w prze­ko­na­niu, że speł­nia­nie uczyn­ków mi­ło­sier­dzia co do du­szy i cia­ła jest mi bar­dzo po­trzeb­ne. To prze­strzeń, w któ­rej mo­gę wy­pró­bo­wać mo­ją mi­łość na wszyst­kich fron­tach: czy trosz­czę się o cho­rych, czy się mo­dlę, czy po­tra­fię po­cie­szyć, czy chęt­nie dzie­lę się swo­imi pie­niędz­mi, czy je­stem cier­pli­wa i wy­ro­zu­mia­ła, kie­dy do­świad­czam zra­nie­nia, czy…? Uff. Kie­dy pa­trzę na uczyn­ki z tej per­spek­ty­wy, je­stem tro­chę… prze­ra­żo­na? Tak, to do­bre sło­wo, bo prze­cież cią­gle nie do­ra­stam Je­zu­so­wi do pięt! Ale obok prze­ra­że­nia czu­ję też ulgę – do­bry Bóg po­wie­dział nam, co ro­bić, aby dojść do zba­wie­nia. Kon­kret­nie, ka­wa to na ła­wę.

To lu­bię.:) A gdy już przy zba­wie­niu je­ste­śmy, przyj­mij­cie naj­ser­decz­niej­sze ży­cze­nia! Zbli­ża­ją się naj­wspa­nial­sze świę­ta w ro­ku. Oby w każ­de­go smu­ta­sa wla­ły na­dzie­ję i praw­dzi­wą ra­dość! Po­zdro­wie­nia!

 

Mag­da Gu­ziak-No­wak

re­dak­tor na­czel­ny

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: