Szczęść Bo­że!

Sły­sza­łem nie­daw­no smut­ne po­wie­dze­nie, któ­re – być mo­że – nie­dłu­go przej­dzie z ka­te­go­rii zdań wy­ję­tych z ka­ba­re­tu do ka­te­go­rii mą­dro­ści lu­do­wej: „W pierw­szej po­ło­wie ży­cia czło­wiek tra­ci zdro­wie, by za­ro­bić pie­nią­dze, a w dru­giej tra­ci pie­nią­dze, by od­zy­skać zdro­wie”. Jest chy­ba jesz­cze smut­niej­szy zwrot, smut­niej­szy dla­te­go, że wy­ję­ty z ka­te­go­rii ży­czeń: „Ży­czę Ci zdro­wia, bo to naj­waż­niej­sze”. Co gor­sza, to ostat­nie zda­nie po­wta­rza­ją lu­dzie wie­rzą­cy, przyj­mu­ją­cy sa­kra­men­ty świę­te. Wy­da­je mi się, że to prze­ra­ża­ją­ce zda­nie o „naj­waż­niej­szym zdro­wiu” moż­na by za­li­czyć do gru­py he­re­zji, a co naj­mniej gra­ni­czą­cych z he­re­zją. Naj­waż­niej­sze jest prze­cież zba­wie­nie! In­na rzecz, że „w zdro­wym cie­le zdro­wy duch” – jak po­wta­rza­li i po­wta­rza­ją nie­mal wszy­scy tre­ne­rzy i na­uczy­cie­le wy­cho­wa­nia fi­zycz­ne­go. To zda­nie też nie jest do koń­ca praw­dzi­we, bo wie­lu świę­tych, lu­dzi, któ­rych duch się­gał wy­żyn do­stęp­nych dla czło­wie­ka, wca­le zdro­wia nie mia­ło. Ale prze­cież o zdro­wie trze­ba dbać – to wy­ni­ka zu­peł­nie bez­po­śred­nio z De­ka­lo­gu, o któ­rym pi­sa­li­śmy dość nie­daw­no.

W nu­me­rze, któ­ry jest przed Wa­mi, znaj­dzie­cie ma­te­ria­ły zwią­za­ne z nor­mal­nie ro­zu­mia­ną tro­ską o zdro­wie. Nor­mal­nie ro­zu­mia­ną, to zna­czy ta­ką, któ­ra wy­ni­ka z dzie­ła stwo­rze­nia, ta­ką, któ­ra sta­wia zdro­wie na wła­ści­wym miej­scu w hie­rar­chii waż­no­ści. Nie wol­no nam za­po­mi­nać, że są spra­wy waż­niej­sze, a grze­szy się – jak pod­po­wia­da teo­lo­gia mo­ral­na – za­rów­no przez nie­do­miar, jak i przez nad­miar. Oczy­wi­ście – jak to w „Dro­dzeˮ – wie­le te­ma­tów jest tyl­ko na­kre­ślo­nych, je­śli znaj­dzie­cie coś, co Was za­in­te­re­su­je, to szu­kaj­cie da­lej, in­ter­net jest co­raz bo­gat­szy. Się­ga­jąc do te­go źró­dła wia­do­mo­ści do­brych i złych pa­mię­taj­cie, że in­for­ma­cje po­cho­dzą­ce stam­tąd trze­ba fil­tro­wać, że na przy­kład szu­ka­jąc wie­dzy na te­mat die­ty, czy­li wła­ści­we­go od­ży­wia­nia się, na­po­tka­my za­rów­no ukry­te re­kla­my, jak i de­ma­go­gicz­ne ar­ty­ku­ły na­pi­sa­ne przez fa­na­ty­ków ja­kichś ob­cych chrze­ści­jań­stwu idei, a to wszyst­ko po­śród tych tek­stów, któ­rych au­to­rom rze­czy­wi­ście za­le­ży na na­szym zdro­wiu.

Na ko­niec cie­ka­wost­ka. Chcia­łem przy­po­mnieć so­bie, co na te­mat zdro­wia mó­wił bło­go­sła­wio­ny Jan Pa­weł II, wpi­sa­łem ha­sło w in­ter­net i od ra­zu mo­ja uwa­ga zo­sta­ła skie­ro­wa­na na aneg­do­ty, zaj­mo­wa­ły pierw­sze miej­sca, ustę­pu­jąc wy­po­wie­dziom bar­dzo po­waż­nym, o bio­ety­ce i mo­ral­no­ści le­ka­rzy. Nie mo­że­my też za­po­mi­nać, że Ka­rol Woj­ty­ła już od naj­młod­szych lat po­chy­lał się nad cho­ry­mi, wzru­szał spo­tka­nia­mi z cier­pią­cy­mi, ale wo­bec sie­bie za­wsze za­cho­wy­wał wiel­ki dy­stans. Przy­to­czę choć­by jed­ną z aneg­dot:

Jan Pa­weł II po­le­cił wy­bu­do­wać dla sie­bie ba­sen w Ca­stel Gan­dol­fo. Sły­sząc za­rzut, że to zbyt kosz­tow­ny po­mysł, miał po­noć od­po­wie­dzieć: „Mój po­grzeb po­cią­gnie za so­bą o wie­le więk­sze wy­dat­ki. Pa­pież mu­si być spraw­ny i zdro­wy”.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: