Jola Tęcza-Ćwierz

Oce­ny koń­co­we wy­sta­wio­ne, w szko­le pa­nu­je nie­mal lu­zac­ka at­mos­fe­ra. Nie mo­żesz się już do­cze­kać świa­dec­twa i wy­jaz­du na wa­ka­cje? Sło­necz­na Chor­wa­cja, Bał­tyk, bab­cia na wsi – każ­da wy­pra­wa mo­że oka­zać się po­dró­żą ży­cia! I na­wet je­śli ogra­ni­cza­ją Cię fun­du­sze, nie mu­sisz od ra­zu prze­kre­ślać wa­ka­cyj­nych pla­nów. Jak za­pla­no­wać wy­po­czy­nek, że­by nie wy­dać for­tu­ny?

War­to za­in­te­re­so­wać się co­uch­sur­fin­giem. W wol­nym tłu­ma­cze­niu ozna­cza to „szu­ka­nie ka­na­py”. Idea ak­cji jest bar­dzo pro­sta: lu­dzie z róż­nych za­kąt­ków świa­ta ofe­ru­ją so­bie na­wza­jem dar­mo­we noc­le­gi, wspól­ne zwie­dza­nie i po­zna­wa­nie no­wych miejsc. Po­myśl, wy­jeż­dżasz do Gre­cji i po Ate­nach opro­wa­dza Cię go­spo­darz, któ­ry zna mia­sto le­piej niż nie­je­den prze­wod­nik. Wy­star­czy chęć prze­ży­cia przy­go­dy. Nie bez zna­cze­nia jest rów­nież moż­li­wość po­zna­nia ję­zy­ków przez roz­mo­wę z tu­byl­ca­mi. Wię­cej o spo­łecz­no­ści co­uch­sur­fe­rów prze­czy­ta­cie na str. 7.

Ma­rzą Ci się Al­py fran­cu­skie? Chciał­byś zo­ba­czyć skan­dy­naw­skie fior­dy, wie­żę Eif­fe­la al­bo po­pły­nąć ka­na­ła­mi We­ne­cji? A mo­że wo­lisz wa­ka­cje w Chi­ca­go, Am­ster­da­mie lub pod Du­bli­nem? To wszyst­ko jest moż­li­we i w do­dat­ku bez opłat za noc­leg. Mo­żesz miesz­kać za dar­mo u Ame­ry­ka­ni­na, Ho­len­dra lub Ir­land­czy­ka pod wa­run­kiem, że Ty rów­nież po­zwo­lisz mu za­miesz­kać u sie­bie – po pro­stu wy­mie­ni­cie się miesz­ka­nia­mi. Ta­ką wy­mia­nę umoż­li­wia In­te­rvac. Wię­cej o tym sto­wa­rzy­sze­niu prze­czy­tasz tak­że na str. 7.

W tym nu­me­rze pi­sze­my rów­nież o pra­cy w wa­ka­cje. Gdzie szu­kać ofert? Ile moż­na za­ro­bić? Na co trze­ba uwa­żać? Zo­bacz­cie na str. 6. Kie­dy py­tam przy­ja­ciół, co by zro­bi­li, gdy­by wy­gra­li na lo­te­rii, naj­czę­ściej od­po­wia­da­ją: „Ku­pił­bym so­bie dom\ jacht\samochód\samolot – nie­po­trzeb­ne skre­ślić – i za­czął­bym zwie­dzać świat”. Są prze­ko­na­ni, że speł­nia­nie ma­rzeń o po­dró­żo­wa­niu wy­ma­ga nie wia­do­mo ja­kiej go­tów­ki. Jak się oka­zu­je, wca­le nie mu­si tak być – zwie­dza­nie nie­ko­niecz­nie ozna­cza wy­da­wa­nie hor­ren­dal­nych sum, ja­kich żą­da­ją biu­ra po­dró­ży czy ho­te­le. Ist­nie­je spo­sób na Po­dró­żo­wa­nie przez wiel­kie „P” za uła­mek ko­mer­cyj­nych kosz­tów (w od­róż­nie­niu od po­dró­żo­wa­nia przez ma­łe „p”, kie­dy je­ste­śmy prze­wo­że­ni au­to­ka­rem od punk­tu A do punk­tu B i ko­lej­ne atrak­cje „za­li­cza­my” z prze­wod­ni­kiem na czas). Ja­ką­kol­wiek for­mę wy­po­czyn­ku wy­bie­rzesz, ży­czę Ci wspa­nia­łych wa­ka­cji!

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: