To, co wir­tu­al­ne, wy­da­je nam się cza­sem nie do koń­ca praw­dzi­we, bez­piecz­ne, spo­ko, bo jest tyl­ko w kom­pu­te­rze. Ale cy­ber­prze­moc, choć wir­tu­al­na, bo­li na­praw­dę. I za­bi­ja na­praw­dę.

Zo­bacz­my to na przy­kła­dach. Tym smut­niej­szych, że to praw­dzi­we hi­sto­rie. Pa­mię­ta­cie 14-let­nią dziew­czy­ny z An­glii, któ­ra w ze­szłym ro­ku po­peł­ni­ła sa­mo­bój­stwo? Han­nah szu­ka­ła po­rad ko­sme­tycz­nych, bo mia­ła pro­ble­my z ce­rą. Na Ask.fm wy­la­ła się na nią fa­la okrop­ne­go hej­tu. Hej­te­rzy pi­sa­li, że po­win­na umrzeć na ra­ka, po­ciąć się, że jest kro­wą. Na­sto­lat­ka od­pi­sy­wa­ła na ko­men­ta­rze, bro­ni­ła się. W pew­nym mo­men­cie nie wy­trzy­ma­ła. Po­wie­si­ła się w swo­im po­ko­ju.

foto_01-02_02-2015

Dru­gą hi­sto­rię opo­wia­da Mag­da z li­ceum:

To by­ło dwa la­ta te­mu, cho­dzi­łam wte­dy do trze­ciej kla­sy gim­na­zjum. W blo­ku obok miesz­ka­ła Iza, mo­ja ró­wie­śnicz­ka, ale nie by­ły­śmy w tej sa­mej kla­sie. Od­kąd pa­mię­tam Iza i An­ka by­ły przy­ja­ciół­ka­mi. Pew­ne­go dnia strasz­nie się po­kłó­ci­ły i… przy­jaźń znik­nę­ła. An­ka na­ga­da­ła na Izę ca­łej kla­sie. By­ła prze­bo­jo­wa, lu­bia­na, mia­ła już kil­ku chło­pa­ków, więc wszyst­kim się wy­da­wa­ło, że jest do­świad­czo­na. Po­słu­cha­li jej. Za­czę­ło się od za­cze­pek na ko­ry­ta­rzu i wy­zwisk w sty­lu: „ty świ­nio”, „masz pysk jak trak­tor”, „je­steś pla­ska jak de­cha”. Usły­szał to któ­ryś na­uczy­ciel i zwró­cił im uwa­gę, więc prze­nie­śli się do in­ter­ne­tu. Po­tem by­ło już tyl­ko go­rzej. Wy­sy­ła­li jej wia­do­mo­ści na priv z cham­ski­mi ko­men­ta­rza­mi, cza­sem na­wet pi­sa­li na wal­lu. Naj­go­rzej za­cho­wy­wa­ła się An­ka, jej by­ła przy­ja­ciół­ka. Stwo­rzy­ła jej fał­szy­wy pro­fil i pi­sa­ła do chło­pa­ka, któ­ry się Izie bar­dzo po­do­bał. Kie­dy sta­nę­łam w jej obro­nie, mnie też się przy­cze­pi­li. Wy­zy­wa­li od idiot­ki i gru­bej kro­wy. Iza prze­sta­ła jeść. Mó­wi­ła, że wo­li nie jeść, bo wte­dy my­śli o gło­dzie a nie o tym strasz­nym upo­ko­rze­niu. Wiem, że mia­ła już my­śli sa­mo­bój­cze…

Hi­sto­ria Mag­dy i Izy skoń­czy­ła się do­brze. Dziew­czy­ny zwró­ci­ły się z proś­bą o po­moc do szkol­ne­go psy­cho­lo­ga. Ten za­wia­do­mił po­li­cję, dy­rek­cję szko­ły, ro­dzi­ców. Mag­da: „Prze­pro­si­li nas, ale co z te­go? I tak znisz­czy­li nam ner­wy i god­ność…”

To cy­ber­prze­moc

Tra­gicz­ne w skut­kach zja­wi­sko, o któ­rym nie śni­ło się na­szym bab­ciom i dziad­kom, opi­su­je pa­ni Mar­ta Woj­tas, psy­cho­log z Fun­da­cji Dzie­ci Ni­czy­je pra­cu­ją­cy w mło­dzie­żo­wym te­le­fo­nie za­ufa­nia: – Cy­ber­prze­moc to za­cho­wa­nie, któ­re ma na ce­lu skrzyw­dze­nie emo­cjo­nal­ne dru­giej oso­by przy uży­ciu no­wo­cze­snych tech­no­lo­gii, głów­nie in­ter­ne­tu i te­le­fo­nów ko­mór­ko­wych – wy­ja­śnia.

Jak to wy­glą­da w prak­ty­ce? Cy­ber­prze­moc przy­bie­ra róż­ne for­my. Naj­po­pu­lar­niej­sze jest ośmie­sza­nie i ob­ra­ża­nie in­nej oso­by po­przez umiesz­cze­nie w in­ter­ne­cie fil­mów i zdjęć bez jej zgo­dy. Ma­te­ria­ły czę­sto przed­sta­wia­ją ją w ne­ga­tyw­nym świe­tle al­bo w krę­pu­ją­cej sy­tu­acji (np. pod­czas lek­cji wf-u). Cy­ber­prze­mo­cą jest też upo­rczy­we nę­ka­nie, stra­sze­nie, na­tręt­ne kon­tak­to­wa­nie się z oso­ba, któ­ra so­bie te­go nie ży­czy, pi­sa­nie po­ni­ża­ją­cych ko­men­ta­rzy, two­rze­nie ob­ra­ża­ją­cych ko­goś stron in­ter­ne­to­wych i blo­gów, wła­ma­nie się na czy­jeś kon­to, ale też pod­szy­wa­nie się pod ko­goś in­ne­go, szcze­gól­nie na por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych. Za prze­moc uzna­je się też wy­klu­cze­nie po­przez two­rze­nie za­mknię­tych spo­łecz­no­ści np. grup na Fa­ce­bo­oku. Ofia­ra nie tyl­ko nie do­sta­je za­pro­sze­nia do gro­na zna­jo­mych, ale wie, że ce­lem ist­nie­nia da­nej gru­py, jest jej po­ni­ża­nie.

Przej­dzie sa­mo? Nie!

Cy­ber­prze­mo­cy nie moż­na ba­ga­te­li­zo­wać. Mar­ta Woj­tas wspo­mi­na o ba­da­niach psy­cho­lo­gicz­nych, z któ­rych wy­ni­ka, że zra­nio­ne oso­by mo­gą cier­pieć na de­pre­sję, mieć po­czu­cie utra­ty sen­su ży­cia, a na­wet my­śli sa­mo­bój­cze. Po­wód? – Cy­ber­prze­moc za­bie­ra nam po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa i z te­go po­wo­du mo­że być groź­niej­sza i do­tkliw­sza od prze­mo­cy fi­zycz­nej – mó­wi psy­cho­log. – Ta dru­ga czę­sto ma cha­rak­ter in­cy­den­tal­ny, czy­li np. chłop­cy po­bi­ją się w szko­le, ale za ja­kiś czas się prze­pro­szą i, co naj­waż­niej­sze, w do­mu są bez­piecz­ni. Na­to­miast kie­dy na­sto­la­tek jest ofia­rą cy­ber­prze­mo­cy, ni­gdzie nie czu­je się bez­piecz­nie. Za­miesz­czo­ne w in­ter­ne­cie ma­te­ria­ły ży­ją swo­im ży­ciem, ma­ją co­raz szer­szą pu­bli­kę. I nie­ste­ty, wy­łą­cze­nie kom­pu­te­ra nie roz­wią­zu­je pro­ble­mu – do­da­je pa­ni Mar­ta.

Gdy ob­raź­li­we ma­te­ria­ły za­czy­na­ją być ko­pio­wa­ne, spra­wa wy­my­ka się spod kon­tro­li. W pew­nym mo­men­cie „wy­czysz­cze­nie” in­ter­ne­tu z ra­nią­cych tre­ści mo­że być po pro­stu nie­moż­li­we.

Czy fa­lę hej­tu moż­na więc za­trzy­mać? Mo­że naj­le­piej by­ło­by prze­cze­kać i li­czyć, że spra­wa roz­wią­że się sa­ma? Pa­ni Mar­ta Woj­tas za­chę­ca, aby szu­kać po­mo­cy. – Mło­dzież krę­pu­je się mó­wić o swo­ich pro­ble­mach, boi się, że stra­ci zna­jo­mych, a jej re­pu­ta­cja ru­nie. War­to jed­nak pa­mię­tać, że nie jest się od­osob­nio­nym. Po­nad 40 pro­cent zgło­szeń do na­sze­go te­le­fo­nu za­ufa­nia po­cho­dzi od ofiar cy­ber­prze­mo­cy – mó­wi psy­cho­log.

Ape­lu­je­my!

Por­ta­le spo­łecz­no­ścio­we są wiel­kim do­bro­dziej­stwem. Mo­że­my się spraw­nie i ta­nio ko­mu­ni­ko­wać, po­zna­wać no­wych lu­dzi i… re­ago­wać! W grud­niu 13-let­nia Oli­wia na­pi­sa­ła na swo­im Asku: „Co u mnie? Spo­ko. Po­mi­ja­jąc to, że jest fa­tal­nie, ma­sa­krycz­nie, nic mi nie wy­cho­dzi i ta­kie tam pier­do­ły. Cza­sem so­bie nie ra­dzę, w su­mie ostat­nio co­raz czę­ściej. Tak wła­śnie, nad­szedł ko­lej­ny dzień, w któ­rym mam ocho­tę się za­bić. Tak po pro­stu. Ta ca­ła szop­ka z uda­wa­niem szczę­śli­wej wy­cho­dzi­ła mi zna­ko­mi­cie. Nie umiem już dłu­żej ukry­wać fak­tu, że jest źle. Wiesz, co naj­moc­niej bo­li? To, że wszy­scy tak bar­dzo in­te­re­su­ją się mo­im ży­ciem. Ob­ra­bia­ją mnie po ko­lei, nie wie­dząc jak bar­dzo mnie to bo­li. Nie umiem im się prze­ciw­sta­wić. Cza­sem czu­ję się tak bez­rad­na, że sia­dam na łóż­ku, bez sen­su pa­trząc na ścia­nę, a po po­licz­kach spły­wa mi mi­lion sło­nych i peł­nych bó­lu łez. Mo­że kie­dyś tra­fisz na mo­je wpi­sy i po­my­ślisz, że uża­lam się nad so­bą, ale ja po pro­stu nie chcę trzy­mać wszyst­kie­go w so­bie. No więc, ogól­nie jest spo­ko. Tyl­ko wziąć garść ta­ble­tek na­sen­nych i za­snąć na wie­ki”.

Pod wpi­sem Ol­wii nie by­ło żad­ne­go ko­men­ta­rza, któ­ry do­dał­by jej otu­chy, ani jed­ne­go cie­płe­go sło­wa. Za­miast wspar­cia, do­sta­ła za swój wpis po twa­rzy od ob­ser­wu­ją­cych ją „zna­jo­mych”. Wiem, jak ta hi­sto­ria mo­gła się skoń­czyć i wiem, że Oli­wii nie moż­na zo­sta­wić sa­mej. Że trze­ba się te­mu sprze­ci­wić, re­ago­wać, szu­kać po­mo­cy u ro­dzi­ców, wy­cho­waw­ców, psy­cho­lo­ga, cza­sem na­wet na po­li­cji.

A ty? Co zro­bisz, gdy bę­dziesz świad­kiem cy­ber­prze­mo­cy?

Ra­dzi pa­ni Mar­ta Woj­tas, psy­cho­log:

CO ROBIĆ, KIEDY JESTEM:

˜— OFIARĄ CYBERPRZEMOCY

Przede wszyst­kim nie od­po­wia­daj na za­czep­ki i nę­ka­nie w ta­ki sam spo­sób, jak spraw­ca. Pro­wa­dzi to tyl­ko do za­ognie­nia kon­flik­tu i mo­że się oka­zać, że sam sta­niesz się spraw­cą. Po dru­gie, za­bez­piecz do­wo­dy prze­mo­cy. Nie ka­suj smsów, wia­do­mo­ści pry­wat­nych na por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych, roz­mów na cza­tach i ko­mu­ni­ka­to­rach. Do­wo­da­mi są też zrzu­ty z ekra­nu (patrz: ram­ka obok).

Po­wiedz tez o swo­im pro­ble­mie za­ufa­nej oso­bie do­ro­słej. Nie­rzad­ko ofia­ry cy­ber­prze­mo­cy nie znaj­du­ją zro­zu­mie­nia u na­uczy­cie­li i ro­dzi­ców (być mo­że ni­gdy nie sły­sze­li o cy­ber­prze­mo­cy). W ta­kiej sy­tu­acji mo­że­my spró­bo­wać po­roz­ma­wiać o tej sy­tu­acji z ro­dzi­ca­mi i opo­wie­dzieć, na czym po­le­ga. Oso­by dy­żu­ru­ją­ce w te­le­fo­nie za­ufa­nia pod­po­wie­dzą też, co zro­bić, by zgło­sić nad­uży­cie ad­mi­ni­stra­to­rom por­ta­lu spo­łecz­no­ścio­we­go i usu­nąć ob­raź­li­we tre­ści z in­ter­ne­tu.

˜— ŚWIADKIEM CYBERPRZEMOCY

Gdy ko­le­żan­ka al­bo ko­le­ga jest ofia­rą cy­be­prze­mo­cy, two­ja ro­la jest bar­dzo waż­na. Po pierw­sze, nie prze­sy­łaj da­lej ob­raź­li­wych, po­ni­ża­ją­cych i ośmie­sza­ją­cych tre­ści. Po­móż po­krzyw­dzo­nej oso­bie, czy­li po­in­for­muj o sy­tu­acji za­ufa­ną oso­bę do­ro­słą. Daj jej nu­mer do te­le­fo­nu za­ufa­nia, gdzie otrzy­ma wspar­cie i po­moc.

Jak zro­bić zrzu­ty z ekra­nu

Je­śli ktoś do­ku­cza ci w in­ter­ne­cie, zrób scre­en stro­ny www, że­by za­cho­wać to, co wi­dzisz na ekra­nie. Wci­śnij kla­wisz „Print Scre­en” (Prt Sc), a na­stęp­nie otwórz pro­gram tek­sto­wy (np. Word) lub gra­ficz­ny (np. Pa­int) i wklej tam scre­en, na­ci­ska­jąc jed­no­cze­śnie kla­wi­sze „Ctrl” i „V”. Pa­mię­taj, aby za­pi­sać plik! Scre­eny są do­wo­da­mi cy­ber­prze­mo­cy.

Co Pan Bóg na to?

Ten, kto ośmie­sza in­nych po­przez pu­bli­ko­wa­nie kom­pro­mi­tu­ją­cych ma­te­ria­łów, mo­że po­peł­nić grzech prze­ciw­ko dwóm przy­ka­za­niom De­ka­lo­gu: pią­te­mu – „nie za­bi­jaj” i ósme­mu – „nie mów fał­szy­we­go świa­dec­twa prze­ciw bliź­nie­mu swe­mu”. Nisz­cząc czy­jąś re­pu­ta­cję, do­bre imię, kła­miąc i oszu­ku­jąc tak­że w in­ter­ne­cie – krzyw­dzę in­ne­go czło­wie­ka, a na­wet mo­gę go w pew­nym sen­sie za­bić, po­wo­du­jąc, że zo­sta­nie od­rzu­co­ny przez swo­je oto­cze­nie. Na każ­dym ko­rzy­sta­ją­cym z in­ter­ne­tu spo­czy­wa obo­wią­zek usza­no­wa­nia dru­giej oso­by, jej se­kre­tów i pry­wat­no­ści. Nie wszyst­ko co ja wiem, mo­gą i po­win­ni wie­dzieć in­ni. Jak na­pra­wić ta­ki grzech? Sa­ma spo­wiedź i prze­pro­sze­nie to za ma­ło. Kłam­stwo trze­ba pu­blicz­nie wy­znać, pu­blicz­nie prze­pro­sić za swo­je za­cho­wa­nie i na­pra­wić do­bre imię skrzyw­dzo­ne­go czło­wie­ka. Pa­mię­taj­my więc, że prze­moc w in­ter­ne­cie to po­waż­na spra­wa.

Ks. Bar­tosz Ga­jer­ski, ar­chi­die­ce­zja prze­my­ska

Stal­king – upo­rczy­we nę­ka­nie lub prze­śla­do­wa­nie ofia­ry. We­dług ko­dek­su kar­ne­go stal­king jest prze­stęp­stwem, za któ­re gro­zi ka­ra po­zba­wie­nia wol­no­ści do lat trzech, a w nie­któ­rych przy­pad­kach na­wet do dzie­się­ciu.

Trol­ling – ośmie­sza­nie i ob­ra­ża­nie in­nych użyt­kow­ni­ków in­ter­ne­tu, głów­nie na por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych i fo­rach dys­ku­syj­nych. Sło­wo „trol­ling” po­cho­dzi z ję­zy­ka an­giel­skie­go i swo­je ko­rze­nie ma w… węd­kar­stwie. „Trol­ling for fish” to ło­wie­nie ry­by na ha­czyk, przy­nę­tę. In­ter­ne­to­we trol­le „rzu­ca­ją przy­nę­tę”, któ­rą jest kon­tro­wer­syj­ny te­mat al­bo nie­mi­ły ko­men­tarz. Ro­bią to po to, że­by wy­wo­łać kłót­nię.

Fa­la hej­tu – la­wi­na nie­na­wi­ści za­po­cząt­ko­wa­na ob­raź­li­wym, wul­gar­nym, po­ni­ża­ją­cym ko­men­ta­rzem. Pod­chwy­tu­ją go ko­lej­ne oso­by, hej­te­rzy, i do­łą­cza­ją do nie­go swo­je, co­raz bar­dziej wy­myśl­ne za­czep­ki. Czę­sto sły­szy­my, że na ak­to­ra al­bo po­li­ty­ka „wy­la­ła się fa­la hej­tu”, ale ofia­ra­mi by­wa­ją też zwy­czaj­ne oso­by, my i na­si zna­jo­mi.

 

Mag­da Gu­ziak-No­wak

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: