To ta­kie waż­ne w by­ciu we dwo­je, ale też z sa­mym so­bą, z Bo­giem, z in­ny­mi. Umieć dzię­ko­wać.

Na czym po­le­ga pro­blem z dzię­ko­wa­niem? Po pierw­sze, nie wi­dzi­my te­go, za co mo­że­my być wdzięcz­ni. Po dru­gie, nie do koń­ca wie­my, jak to wy­ra­zić.

Za wszyst­ko

Za wszyst­ko mo­że­my być wdzięcz­ni – i w tym wy­pad­ku wszyst­ko to nie nic! Że te­go nie do­strze­ga­my (al­bo bar­dzo rzad­ko), to spra­wa na­sze­go przy­zwy­cza­je­nia. Wy­da­je się nam oczy­wi­ste, że to wszyst­ko ma­my. Ale gdy chwi­lę się nad tym za­sta­no­wić, zo­ba­czy­my, ile do­sta­je­my – i to nie­za­słu­że­nie. Nie­za­słu­że­nie – nie dla­te­go, że nie je­ste­śmy war­ci te­go do­bra, ale dla­te­go, że sa­mi nie by­li­by­śmy w sta­nie so­bie go wy­pra­co­wać. Przyj­rzyj­my się tyl­ko po­bież­nie, ile dał nam Bóg: na­sze ży­cie, cia­ło (po­myśl o tym, co naj­bar­dziej w so­bie lu­bisz), ce­chy cha­rak­te­ru, ro­dzi­nę w któ­rej do­ra­sta­my... Ro­dzi­ce dba­ją o nas naj­le­piej jak po­tra­fią. Dzię­ki nim mo­że­my sie roz­wi­jać, bo tro­ska o na­sze pod­sta­wo­we po­trze­by spo­czy­wa na nich. Wie­le za­wdzię­cza­my so­bie – to, że roz­wi­ja­my do­bro, któ­re w nas jest, pra­cu­je­my nad tym, co trud­ne. Że je­ste­śmy otwar­ci na głos Bo­ga i na in­nych lu­dzi. Że po­dej­mu­je­my swo­ją co­dzien­ną od­po­wie­dzial­ność, w szko­le, w do­mu, w re­la­cjach. I wresz­cie ta dru­ga oso­ba – bo jest, bo wspól­nie wzra­sta­my, da­je­my so­bie na­wza­jem ra­dość, ak­cep­ta­cję. Tak wie­le się ra­zem uczy­my! Nie mó­wiąc już o tych kon­kret­nych, ma­łych rze­czach, przez któ­re po­ka­zu­je, że mu/jej na na­szej re­la­cji za­le­ży.

foto_01-03_24-2014

Po­wiedz­my szcze­rze – ma­my za co dzię­ko­wać. War­to to wy­ra­zić, tyl­ko... jak?

Bez ma­ni­pu­la­cji

Dziew­czy­ny, któ­re są w re­la­cji już ja­kiś czas i czy­ta­ły ja­kie­kol­wiek po­ra­dy na te­mat bu­do­wa­nia związ­ku, na pew­no nie raz spo­tka­ły się z ra­dą: chwal go! Czy chwa­le­nie jest tym sa­mym, co wy­ra­ża­nie wdzięcz­no­ści? Nie do koń­ca. Czę­sto chwa­li­my po to, że­by „na­gro­dzić” i wzmoc­nić za­cho­wa­nie, któ­re nam się po­do­ba­ło. Mo­że to być for­mą ma­ni­pu­la­cji, je­śli chce­my w ten spo­sób wpły­nąć na po­stę­po­wa­nie dru­giej oso­by. Czy­li nasz cel to spra­wić, by w przy­szło­ści po­wtó­rzy­ły się za­cho­wa­nia, któ­re nam od­po­wia­da­ją.

Po co wy­ra­ża­my wdzięcz­ność? To po pro­stu in­for­ma­cja zwrot­na, co dla nas zna­czył czyjś czyn czy sło­wo. Ale in­for­ma­cja wy­pły­wa­ją­ca z nas na za­sa­dzie dzie­le­nia się ra­do­ścią i do­brem. Nie ma tam ukry­te­go ce­lu ani in­ten­cji. Po­ka­zu­ję ci, że spra­wiasz mi ra­dość – tu i te­raz. Nie ma dla mnie zna­cze­nia, ja­kie wnio­ski wy­cią­gniesz na przy­szłość. Je­steś dla mnie oso­bą – zo­sta­wiam ci w tym wol­ność. Nie pró­bu­ję swo­imi re­ak­cja­mi nic na to­bie wy­móc.

Róż­ni­ca mię­dzy praw­dzi­wym „dzię­ku­ję” a pró­bą ma­ni­pu­la­cji le­ży przede wszyst­kim w in­ten­cji. Ale i sło­wa ma­ją zna­cze­nie.

Po­wiedz to!

Jest kil­ka słów-wy­try­chów, któ­ry­mi mo­że­my za­mknąć każ­dą spra­wę. „Su­per to zro­bi­łeś” – i ko­niec te­ma­tu. To ty­po­wa po­chwa­ła. Chwa­li­my z po­zy­cji wyż­szej niż oso­ba, do któ­rej mó­wi­my. I tak na­praw­dę to nic nie mó­wi o na­szej wdzięcz­no­ści. War­to spró­bo­wać ina­czej: od­no­sząc się do kon­kret­nej sy­tu­acji i za­cho­wa­nia, na­zy­wa­jąc uczu­cia, któ­re to w nas wy­wo­ła­ło, i za­spo­ko­jo­ne po­trze­by. Np.: „Kie­dy po­ma­ga­łeś mi w tym za­da­niu i wszyst­ko mi tłu­ma­czy­łeś, czu­łam ra­dość, bo prze­ko­na­łam się, że mo­gę na cie­bie li­czyć” (po­trze­ba wspar­cia, współ­pra­cy). Waż­ne jest, aby wy­mie­nić i na­zwać, za co je­ste­śmy wdzięcz­ni. Do­strze­że­nie kon­kret­ne­go ge­stu zna­czy wie­le wię­cej, niż ogól­ne „su­per”. Przej­ście do uczuć i po­trzeb da­je szan­sę, by le­piej się po­znać. Od­kry­wa­my nasz świat i to, co dla nas waż­ne.

Za ile rze­czy mo­że­my być wdzięcz­ni? Po­wiedz­my to!

 

Mag­da­le­na Urlich

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: