Ważne: Postawa w czasie Mszy

Czę­sto w trak­cie Eu­cha­ry­stii nie ro­zu­mie­my po­staw, ja­kie przyj­mu­je­my. Że­by do­brze prze­żyć czas Mszy świę­tej, waż­ne jest po­zna­nie wszyst­kich jej ele­men­tów. Tym­cza­sem nie­raz pew­ne rze­czy wy­ko­nu­je­my zu­peł­nie „bez­wied­nie”, nie za­sta­na­wia­jąc się w ogó­le, po co to ro­bi­my.

Wie­my z lek­cji re­li­gii, a mo­że i z wła­sne­go do­świad­cze­nia, że w cza­sie każ­dej Eu­cha­ry­stii przyj­mu­je­my trzy głów­ne po­sta­wy: sto­ją­cą, sie­dzą­cą i klę­czą­cą.

Po­sta­wa sto­ją­ca: go­to­wość

Po­sta­wę sto­ją­cą przyj­mu­je­my głów­nie na po­cząt­ku Eu­cha­ry­stii, w cza­sie Ewan­ge­lii, w nie­któ­rych mo­men­tach mo­dli­twy eu­cha­ry­stycz­nej i w chwi­li ro­ze­sła­nia. Ozna­cza na­szą go­to­wość. Tro­chę jak żoł­nierz sto­ją­cy na bacz­ność, cze­ka­ją­cy na ko­lej­ne „roz­ka­zy”. Głów­nie w cza­sie Ewan­ge­lii, któ­rej słu­cha­my w po­sta­wie sto­ją­cej, po­ka­zu­je­my go­to­wość, by wdra­żać w ży­cie jej prze­kaz. Na ko­niec Eu­cha­ry­stii, kie­dy sły­szy­my sło­wa: „Idź­cie w po­ko­ju Chry­stu­sa”, rów­nież da­je­my znak go­to­wo­ści do dzia­ła­nia, by to, co się wy­da­rzy­ło w cza­sie mi­nio­nej go­dzi­ny, nie zo­sta­ło zmar­no­wa­ne, ale wręcz sta­ło się tre­ścią na­szej mi­sji.

Fot. pixabay.com

Po­sta­wa sie­dzą­ca: za­słu­cha­nie

Sie­dzi­my w cza­sie Eu­cha­ry­stii głów­nie w cza­sie czy­tań i ho­mi­lii. Ta po­sta­wa ozna­cza na­sze za­słu­cha­nie. Gdy sie­dzi­my, nie an­ga­żu­je­my zbyt moc­no swo­je­go cia­ła. W tym cza­sie pra­cu­je nasz umysł, któ­ry te­raz po­wi­nien być sku­pio­ny na słu­cha­niu Sło­wa Bo­że­go i prze­kła­da­niu je na wła­sne ży­cie. Czło­wiek sie­dzą­cy ko­ja­rzy się z kimś za­my­ślo­nym. I wła­śnie to ma wy­ra­żać po­sta­wa w cza­sie każ­dej Eu­cha­ry­stii. Za­słu­cha­nie i za­my­śle­nie. Sku­piam się nad tym, co waż­ne, pró­bu­ję wy­cią­gać mą­dre wnio­ski, sta­wiam so­bie waż­ne, a cza­sa­mi trud­ne, py­ta­nia.

War­to wło­żyć ser­ce w to, co ro­bię. Wte­dy nie bę­dę mógł się nu­dzić.

Po­sta­wa klę­czą­ca: po­ko­ra

Po­sta­wę klę­czą­cą przyj­mu­je­my głów­nie w dwóch mo­men­tach Eu­cha­ry­stii: w cza­sie prze­isto­cze­nia i w chwi­li pod­nie­sie­nia Kon­se­kro­wa­nej Ho­stii, gdy śpie­wa­my „Ba­ran­ku Bo­ży”. To są dwa bar­dzo waż­ne mo­men­ty Eu­cha­ry­stii. Ka­płan uka­zu­je nam isto­tę te­go, po co tu przy­szli­śmy, czy­li sa­me­go Bo­ga, ukry­te­go pod po­sta­cią bia­łe­go chle­ba. Pa­dam na ko­la­na, bo w tym bia­łym ka­wał­ku chle­ba mo­je ser­ce do­strze­ga Bo­ga – Stwór­cę świa­ta. Choć oczy cia­ła wi­dzą tyl­ko ka­wa­łek chle­ba, ser­ce wi­dzi wię­cej i ka­że paść na ko­la­na. Ta po­sta­wa wy­ra­ża też na­szą po­ko­rę wo­bec wiel­kiej ta­jem­ni­cy, ja­ka do­ko­nu­je się w cza­sie każ­dej Eu­cha­ry­stii. War­to mieć też świa­do­mość, że ten Bóg, przed któ­rym te­raz klę­kam, za chwi­lę da mi sie­bie sa­me­go do spo­ży­cia, sta­nie się nie­ro­ze­rwal­ną czę­ścią mo­je­go ży­cia.

Zna­ki po­trzeb­ne nam sa­mym

War­to zwra­cać uwa­gę na to, ja­kie przyj­mu­je­my po­sta­wy w cza­sie Eu­cha­ry­stii, ja­kie wy­ko­nu­je­my zna­ki i ge­sty. Nie po to, że­by się ko­mu­kol­wiek po­do­bać: czy to lu­dziom czy na­wet sa­me­mu Bo­gu. Te ge­sty, zna­ki i po­sta­wy są po­trzeb­ne nam sa­mym. Po­ma­ga­ją w spo­sób zro­zu­mia­ły wy­ra­żać pew­ne ukry­te tre­ści, a po­za tym nam sa­mym po­ma­ga­ją le­piej prze­ży­wać to, co się dzie­je. Gdy­by­śmy ca­łą Eu­cha­ry­stię „prze­sie­dzie­li”, to na­sza po­sta­wa z za­du­my i za­my­śle­nia prze­ro­dzi­ła­by się w „za­nu­dze­nie”. Ale cza­sa­mi przyj­mu­je­my ko­lej­ne po­sta­wy tak, jak­by­śmy by­li znu­dze­ni. War­to wło­żyć ser­ce w to, co ro­bię. Ser­ce za­an­ga­żo­wa­ne w ze­wnętrz­ne zna­ki czy po­sta­wy bę­dzie mi ca­ły czas przy­po­mi­na­ło, po co to ro­bię. Wte­dy nie bę­dę mógł się nu­dzić. Pan Bóg da­je ła­skę w cza­sie każ­dej Eu­cha­ry­stii, ale to ode mnie za­le­ży, na ile się na tę ła­skę otwo­rzę i ile jej przyj­mę.

Ks. Ka­mil Go­łusz­ka

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.