Wy­glą­da na to, że nie­któ­rzy lu­dzie pra­gną, by ży­cie by­ło jed­ną wiel­ką im­pre­zą, a po­boż­ny czło­wiek ko­ja­rzy im się z nie­ustan­nie umar­twia­ją­cym się po­nu­ra­kiem.

Od­mó­wić so­bie ja­kiejś przy­jem­no­ści to naj­prost­sza for­ma po­stu. Re­zy­gna­cja z za­ba­wy też mie­ści się w ra­mach ta­kie­go wy­rze­cze­nia. Jed­nak Ko­ściół wca­le nie mó­wi, że ży­cie chrze­ści­jań­skie po­win­no ogra­ni­czyć się do po­szcze­nia. Na­ucza, by na­sze ży­cie nie ogra­ni­cza­ło się do bez­tro­skiej za­ba­wy. W okre­sie po­st­nym zo­bo­wią­zu­je ka­to­li­ków do po­wstrzy­ma­nia się od udzia­łu w za­ba­wach, a przede wszyst­kim od udzia­łu w gło­śnych i ta­necz­nych for­mach roz­ryw­ki (do 1992 r. przy­ka­za­nie ko­ściel­ne wy­mie­nia­ło „hucz­ne za­ba­wy”).

foto_01-02_07-2014

Zba­wien­na za­ba­wa

Z te­go za­ka­zu moż­na po­śred­nio wy­snuć wnio­sek, że na­ucza­nie Ko­ścio­ła nie wy­klu­cza za­ba­wy z ży­cia wier­nych, ale zgod­nie z wo­lą Bo­żą i zdro­wym roz­sąd­kiem ogra­ni­cza jej for­my w okre­sie po­st­nym. W cza­sie Wiel­kie­go Po­stu za­ka­zu­je za­ba­wy, a w cza­sie Ad­wen­tu i we wszyst­kie piąt­ki na­ka­zu­je za­cho­wy­wać wstrze­mięź­li­wość. Po­za wska­za­ny­mi okre­sa­mi moż­na jed­nak do wo­li tań­czyć na dys­ko­te­ce, po­go­wać na kon­cer­cie czy wa­rio­wać pod­czas ka­ra­oke – oczy­wi­ście, z po­sza­no­wa­niem ota­cza­ją­cych nas osób... Ale to już nie na­le­ży do te­ma­tu ar­ty­ku­łu. Jak od­kry­wa­li kon­wer­ty­ci z pro­te­stan­ty­zmu, któ­rzy do­świad­czy­li an­gli­kań­skie­go pu­ry­ta­ni­zmu, Ko­ściół ka­to­lic­ki w ja­kiś spo­sób go­dził ze so­bą pu­stel­nię i obe­rżę. Chrze­ści­ja­nin mo­że, a na­wet po­wi­nien we­se­lić się z ty­mi, któ­rzy się we­se­lą (por. Rz 12, 15).

Chrze­ści­jań­ska ra­dość

Roz­ryw­ka na pew­no nie jest za­ka­za­na przez Pa­na Bo­ga. To fa­ry­ze­usze, dba­ją­cy do prze­sa­dy o ze­wnętrz­ne for­my ży­cia re­li­gij­ne­go przy za­nie­cha­niu du­cho­we­go na­wró­ce­nia, kry­ty­ko­wa­li uczty, w ja­kich czę­sto bra­li udział ucznio­wie Chry­stu­sa. Pan Je­zus po­rów­nał ich do roz­ka­pry­szo­nych dzie­ci, któ­rym nic się nie po­do­ba: ani po­szczą­cy Jan Chrzci­ciel (bo „zły duch go opę­tał”), ani chęt­nie za­pra­sza­ny przez grzesz­ni­ków na uczty Chry­stus (co ko­men­to­wa­li sło­wa­mi: „Oto żar­łok i pi­jak, przy­ja­ciel cel­ni­ków i grzesz­ni­ków”) (por. Mt 11, 16–19).

Pierw­szym cu­dem Pa­na Je­zu­sa, uczy­nio­nym na proś­bę Je­go Mat­ki, by­ła prze­mia­na wo­dy w wi­no na we­se­lu. Oprócz wznio­słe­go zna­cze­nia ale­go­rycz­ne­go tych oko­licz­no­ści – go­dy Me­sja­sza z Ko­ścio­łem – jest tak­że zna­cze­nie bar­dziej przy­ziem­ne. We­se­le to czas ra­do­ści i przy­jem­no­ści, gwa­ru roz­mów i we­so­łych tań­ców. Uza­sad­nie­niem dla uczto­wa­nia i pi­cia wi­na jest świę­ty czas, któ­ry na to po­zwa­la, a na­wet te­go wy­ma­ga. Obec­ność Chry­stu­sa mię­dzy ucznia­mi spra­wia­ła, że ko­lej­ne dni przy Nim są jak­by świę­ta­mi.

Wspól­ne świę­to­wa­nie

Wspól­ny po­si­łek, roz­mo­wy i za­ba­wy, śmie­chy (trud­no wy­klu­czyć, że nie opo­wia­da­no so­bie wte­dy ka­wa­łów!) to ozna­ki świę­to­wa­nia. Tak po­win­na wy­glą­dać każ­da nie­dzie­la, spę­dza­na w ro­dzin­nym gro­nie i wśród za­pro­szo­nych przy­ja­ciół. Sko­ro ma­my się we­se­lić się z ty­mi, któ­rzy się we­se­lą, czy­li dzie­lić ra­dość z dru­gi­mi, to prze­cież trze­ba też umieć ob­fi­to­wać, jak św. Pa­weł (Flp 4, 12).

Sa­mot­ne od­da­wa­nie się roz­ryw­kom mo­że mieć cha­rak­ter mar­no­traw­czy. Wy­peł­nio­na za­zwy­czaj bez­war­to­ścio­wy­mi pro­gra­ma­mi i te­le­no­we­la­mi ra­mów­ka TV ogłu­pia nas, za­miast roz­wi­jać na­sze zdol­no­ści i po­sze­rzać ho­ry­zon­ty. A ile go­dzin tra­ci­my na oglą­da­nie wcią­ga­ją­ce­go se­ria­lu, w ca­ło­ści do­stęp­ne­go w in­ter­ne­cie? Mą­dra roz­ryw­ka to ta­ka, któ­ra da­je trwa­łą ko­rzyść – wzbo­ga­ca na­sze wnę­trze, wzmac­nia wię­zi z in­ny­mi, uwraż­li­wia nas na dru­gą oso­bę, pięk­no przy­ro­dy lub sztu­ki. Szu­kaj­my za­tem war­to­ścio­wej roz­ryw­ki, któ­ra da­je wy­tchnie­nie, ale też i po­żyw­kę dla du­cha.

 

Mi­chał Nie­niew­ski

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: