To ide­al­ny cel, je­śli lu­bi­cie po­dró­żo­wać nie tyl­ko w prze­strze­ni, ale i w cza­sie. A je­śli je­ste­ście na to go­to­wi, mo­że przy­da­rzyć wam się naj­bar­dziej nie­zwy­kła po­dróż – do wła­sne­go ser­ca.

Po­ło­że­nie: Azja za­chod­nia, po­łu­dnio­wy Kau­kaz Po­wierzch­nia: 29 800 km2 (jak wo­je­wódz­two Wiel­ko­pol­skie) Sto­li­ca: Ery­wań Lud­ność: 3 mln na te­re­nie Ar­me­nii, 7 mln w dia­spo­rze Wy­zna­nie: chrze­ści­jań­stwo (Or­miań­ski Ko­ściół Apo­stol­ski – po­nad 92%) Wa­lu­ta: dram (AMD). 100 dram to ok. 80 gro­szy

Dla­cze­go Ar­me­nia? Ku­si­ły nas ukry­te wśród wzgórz sta­re klasz­to­ry, gó­ry i wi­do­ki znad je­zio­ra Se­wan. Chcie­li­śmy spo­tkać go­ścin­nych, otwar­tych lu­dzi, bo tak mó­wią o Or­mia­nach ci, któ­rzy ich po­zna­li. Chcie­li­śmy zo­ba­czyć ten pięk­ny kraj, za­nim sta­nie się ko­mer­cyj­ną ba­zą dla bo­ga­tych tu­ry­stów ze Wcho­du i z Za­cho­du. Czy się uda­ło?

foto_01-01_lipiec-2016

Pierw­szy krok

Pierw­sze dni spę­dzi­li­śmy w sto­li­cy, Ery­wa­niu. To ró­żo­we mia­sto – więk­szość bu­dyn­ków zbu­do­wa­nych jest z ró­żo­we­go tu­fu, w tym naj­bar­dziej re­pre­zen­ta­cyj­ne na Pla­cu Re­pu­bli­ki. Na uli­cach w cen­trum moż­na po­czuć się pra­wie swoj­sko, wi­dząc zna­ne i w Pol­sce mar­ki skle­pów. Mia­sto tęt­ni ży­ciem, tak­że wie­czo­ra­mi. Wi­dać wie­lu mło­dych lu­dzi, spa­ce­ru­ją­ce ro­dzi­ny. Wszy­scy ubra­ni bar­dzo ele­ganc­ko. Przed wy­jaz­dem czy­ta­li­śmy, że męż­czyź­ni w Ar­me­nii nie no­szą krót­kich spode­nek – to praw­da! Nie jest to żad­na ga­fa, gdy fa­cet po­ka­że no­gi, ale na 100 proc. bę­dzie to tu­ry­sta.

Ery­wań le­ży w do­li­nie rze­ki Hraz­dan i wspi­na się na ota­cza­ją­ce ją wzgó­rza. Więk­szość kra­jo­bra­zu sta­no­wią blo­ko­wi­ska. Jed­no ze zbo­czy za­bu­do­wa­no mo­nu­men­tal­ny­mi scho­da­mi i fon­tan­na­mi. To Ka­ska­da. Na ze­wnątrz po­sta­wio­no rzeź­by i in­sta­la­cje ar­ty­stów z ca­łe­go świa­ta, we­wnątrz znaj­du­ją się ga­le­rie sztu­ki. Na szczy­cie stoi re­likt prze­szło­ści, po­mnik ku czci Ar­mii Czer­wo­nej, ale naj­waż­niej­szy jest tu wi­dok. Na Ara­rat, gó­rę-sym­bol. To tu za­trzy­ma­ła się Ar­ka No­ego! Dziś świę­ta gó­ra Or­mian le­ży po­za gra­ni­ca­mi pań­stwa. Moż­na jed­nak wspiąć się na sam szczyt Ka­ska­dy i po­dzi­wiać wy­ła­nia­ją­cy się zza mgły ma­syw. Tak jak w nie­dziel­ne po­po­łu­dnia ro­bi wie­lu Or­mian, wpa­tru­jąc się z tę­sk­no­tą w dal.

 

Mag­da­le­na Urlich

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: