Trójca Święta, czyli… szczęśliwa rodzina!

Bóg jest wspól­no­tą trzech Osób, któ­re tak bar­dzo ko­cha­ją sie­bie na­wza­jem, że się ze so­bą utoż­sa­mia­ją.

W Sta­rym Te­sta­men­cie lu­dzie mo­gli my­śleć, że Bóg jest sa­mot­ny, sko­ro jest Bo­giem je­dy­nym. Gdy­by­śmy gdzieś zo­ba­czy­li bia­łe­go kru­ka i udo­wod­ni­li, że to je­dy­ny o ta­kiej bar­wie na ca­łej pla­ne­cie, to mu­sie­li­by­śmy uznać, że jest bar­dzo sa­mot­ny. Tym­cza­sem Bóg jest je­dy­ny, a mi­mo to nie jest Bo­giem sa­mot­nym! Tę za­ska­ku­ją­cą praw­dę ob­ja­wił Syn Bo­ży, gdy przy­szedł do nas w ludz­kiej na­tu­rze. Chry­stus od­sło­nił ta­jem­ni­cę Bo­ga-Stwór­cy, któ­ry nie jest jed­ną oso­bą, lecz wspól­no­tą osób. To Oj­ciec, Syn i Duch Świę­ty. Te oso­by Bo­że są so­bie cał­ko­wi­cie rów­ne, cho­ciaż Syn po­cho­dzi od Oj­ca, a Duch po­cho­dzi od Oj­ca i Sy­na.

Fot. freepik.com

Trój­ca….

Od­kąd Syn Bo­ży ob­ja­wił nam, że Bóg nie jest jed­ną, sa­mot­ną oso­bą, za­czę­li­śmy na­zy­wać Bo­ga Trój­cą Świę­tą. Wy­ra­że­nie „Trój­ca” wska­zu­je na licz­bę osób w Bo­gu. Jed­nak to nie licz­ba osób jest naj­waż­niej­sza dla zro­zu­mie­nia Bo­ga. Naj­waż­niej­szy jest spo­sób, w ja­ki oso­by Bo­że od­no­szą się do sie­bie na­wza­jem. Po­dob­nie rzecz ma się w mał­żeń­stwie i ro­dzi­nie. Dla zro­zu­mie­nia te­go, ja­ka jest da­na ro­dzi­na oraz czy jest ona szczę­śli­wa, roz­strzy­ga­ją­ca nie jest licz­ba osób, któ­re do tej ro­dzi­ny na­le­żą. Znacz­nie waż­niej­szy jest spo­sób, w ja­ki jed­ni jej człon­ko­wie od­no­szą się do dru­gich: ro­dzi­ce do dzie­ci, dzie­ci do ro­dzi­ców, brat czy sio­stra do swo­je­go ro­dzeń­stwa i do sa­me­go sie­bie.

Świę­tość i mi­łość to sy­no­ni­my.

…Prze­naj­święt­sza, czy­li peł­na mi­ło­ści!

Bóg w Trój­cy je­dy­ny jest świę­ty, gdyż jest mi­ło­ścią. Świę­tość i mi­łość to sy­no­ni­my. W Bo­gu nie ma nic in­ne­go niż mi­łość. Mó­wi­my, że Bóg jest Trój­cą Prze­naj­święt­szą, gdyż jest wspól­no­tą Bo­żych osób, któ­re od­no­szą się do sie­bie za­wsze z mi­ło­ścią i w ża­den in­ny spo­sób. Oso­by Bo­że w Trój­cy od­no­szą się do sie­bie na­wza­jem z tak wiel­ką mi­ło­ścią, że się ze so­bą utoż­sa­mia­ją. Je­zus wy­ja­śnia, że sta­no­wi jed­no z Oj­cem. Po­dob­nie mó­wi o Du­chu Świę­tym, któ­ry przy­po­mni nam wszyst­ko to, co po­wie­dział Zba­wi­ciel. Bóg jest wspól­no­tą, w któ­rej każ­dy ko­cha każ­de­go. Za­wsze i nie­odwo­łal­nie. Wspól­no­ta, w któ­rej każ­dy ko­cha każ­de­go, to ide­ał ro­dzi­ny. Bóg jest naj­szczę­śliw­szą ro­dzi­ną we wszech­świe­cie!

Nikt nie jest po­wo­ła­ny do by­cia sin­glem!

Bóg stwo­rzył nas na swój ob­raz i po­do­bień­stwo. Już na po­cząt­ku hi­sto­rii wy­ja­śnił, że pierw­szym złem dla czło­wie­ka jest sa­mot­ność. Dzie­je się tak dla­te­go, że w osa­mot­nie­niu nie je­ste­śmy po­dob­ni do Bo­ga, bo Stwór­ca nie jest sa­mot­ny. W osa­mot­nie­niu nie ma­my od ko­go przyj­mo­wać mi­ło­ści i nie ma­my ko­mu oka­zy­wać mi­ło­ści. To dla­te­go pierw­szym po­le­ce­niem Bo­ga z Księ­gi Ro­dza­ju by­ło mał­żeń­stwo i ro­dzi­na. Naj­bar­dziej po­dob­ni do Bo­ga je­ste­śmy wte­dy, gdy ży­je­my w ro­dzi­nach, w któ­rych każ­dy ko­cha każ­de­go, tak jak to się dzie­je w Trój­cy Świę­tej.

Ko­chać i być ko­cha­nym

Po grze­chu pier­wo­rod­nym po­ja­wi­ło się dru­gie – obok sa­mot­no­ści – zło. Tym dru­gim złem jest smut­ne, bo ra­nią­ce, nie­szczę­śli­we by­cie ra­zem. To by­cie ra­zem, któ­re opar­te jest na czymś in­nym niż na wza­jem­nej mi­ło­ści. Im bli­żej je­ste­śmy Bo­ga w Trzech Oso­bach Je­dy­ne­go, tym doj­rzal­szej uczy On nas mi­ło­ści i tym ra­do­śniej­sze są wię­zi, któ­re two­rzy­my z bli­ski­mi nam oso­ba­mi. Bóg w Trój­cy Je­dy­ny nie chce być kimś je­dy­nym, kto oka­zu­je nam mi­łość. Prze­ciw­nie, Stwór­ca pra­gnie, że­by lu­dzie oka­zy­wa­li so­bie na­wza­jem wiel­ką mi­łość, szcze­gól­nie w mał­żeń­stwie i ro­dzi­nie. On chce, że­by­śmy by­li po­dob­ni do Nie­go, czy­li że­by­śmy oka­zy­wa­li mi­łość bliź­nim i że­by­śmy przyj­mo­wa­li od nich mi­łość. Wte­dy ra­dość Chry­stu­sa bę­dzie w nas i bę­dzie peł­na (por. J 15, 11).

 

ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki