Mu­zy­ko­te­ra­pia wy­ko­rzy­stu­je lecz­ni­cze wła­ści­wo­ści dźwię­ku i mu­zy­ki. Nie bez po­wo­du mó­wi się, że dźwięk le­czy i cia­ło, i du­szę.

Ja­ko ma­ła dziew­czyn­ka cza­sem nie mo­głam za­snąć. Wte­dy mo­ja ma­ma włą­cza­ła od­ku­rzacz lub su­szar­kę do wło­sów i... raz, dwa – dziec­ko za­sy­pia­ło. Na stu­diach też cier­pia­łam na bez­sen­ność. Wie­czo­ra­mi mo­ja współ­lo­ka­tor­ka su­szy­ła gru­be, dłu­gie wło­sy – wte­dy uda­wa­ło mi się wpaść w ob­ję­cia Mor­fe­usza. Dzi­siaj, gdy mie­wam pro­ble­my ze spa­niem, ra­tu­je mnie ko­ją­cy szum fal lub spo­koj­na mu­zy­ka kla­sycz­na pły­ną­ca ze słu­cha­wek. Cho­ciaż wte­dy, w dzie­ciń­stwie jesz­cze te­go nie wie­dzia­łam, mo­ja ma­ma sto­so­wa­ła (rów­nie nie­świa­do­mie, za­pew­ne) coś, co dzi­siaj pro­fe­sjo­na­li­ści okre­śla­ją mia­nem mu­zy­ko­te­ra­pii.

Już w Sta­rym Te­sta­men­cie spo­ty­ka­my się z po­dob­ną ku­ra­cją. Kie­dy kró­la Sau­la ogar­niał „zły duch” (de­pre­sja?), Da­wid grał mu na cy­trze i duch go opusz­czał (1 Sm 16, 23–24). Sta­ro­żyt­ni do­ma­ga­li się mu­zy­ki ja­ko uko­je­nia dla du­szy i cia­ła w cho­ro­bie. Cho­ciaż ni­ko­go sa­mą mu­zy­ką z de­pre­sji czy cho­ro­by nie wy­le­czy­my, z pew­no­ścią mo­że być to do­sko­na­łe na­rzę­dzie wspo­ma­ga­ją­ce. Przy­kła­do­wo, dla osób nie­wi­do­mych mu­zy­ka jest spo­tka­niem ze sztu­ką, do­świad­cze­niem es­te­ty­ki, czę­sto źró­dłem po­zna­nia świa­ta. Ćwi­cze­nia mu­zycz­ne sty­mu­lu­ją zmy­sły nie­wi­do­mych dzie­ci, ko­rzyst­nie wpły­wa­jąc na roz­wój mo­to­rycz­ny i po­znaw­czy, po­ma­ga­jąc zdo­być umie­jęt­no­ści spo­łecz­ne i bu­du­jąc em­pa­tię.

foto_01-03_19-2016

W ostat­nim cza­sie mu­zy­ko­te­ra­pia zy­sku­je co­raz wię­cej zwo­len­ni­ków. Po­więk­sza się też gro­no spe­cja­li­stów w tej dzie­dzi­nie. Głów­nym na­rzę­dziem mu­zy­ko­te­ra­pii są mu­zy­ka i od­gło­sy aku­stycz­ne. Wy­ko­rzy­stu­jąc ich wła­ści­wo­ści, pa­cjent mo­że osią­gnąć nie tyl­ko spraw­ność fi­zycz­ną, ale przede wszyst­kim psy­chicz­ną i spo­łecz­ną.

Prze­pro­wa­dzo­ne w ubie­głym wie­ku ba­da­nia do­wo­dzą, że mu­zy­ka, w za­leż­no­ści od ga­tun­ku i wraż­li­wo­ści słu­cha­ją­cej jej oso­by, wpły­wa na stan emo­cjo­nal­ny pa­cjen­ta i je­go re­ak­cje we­ge­ta­tyw­ne, jak czę­stość bi­cia ser­ca, od­dech, na­pię­cie mię­śnio­we, prze­mia­na ma­te­rii. W za­leż­no­ści od po­trzeb pa­cjen­ta wy­bie­ra się mu­zy­kę spo­koj­ną, ży­wio­ło­wą al­bo np. od­gło­sy na­tu­ry. Jed­nak ćwi­cze­nia mu­zy­ko­te­ra­peu­tycz­ne to nie tyl­ko słu­cha­nie, ale też two­rze­nie mu­zy­ki. Pa­cjen­ci śpie­wa­ją, tań­czą, kom­po­nu­ją, dzię­ki cze­mu wy­zwa­la­ją i le­czą emo­cje. Czę­sto te­ra­peu­tycz­na twór­czość ma for­mę im­pro­wi­za­cji.

Je­stem mu­zy­kiem i ob­ser­wu­ję, jak mu­zy­ka po­ma­ga lu­dziom w mo­im oto­cze­niu i mnie sa­mej, jak moi ucznio­wie „kwit­ną”, wy­cho­dząc z lek­cji śpie­wu. Wie­rzę, że do­brze do­bra­ne dźwię­ki na­praw­dę ma­ją moc uko­je­nia, roz­ra­do­wa­nia, bu­do­wa­nia wia­ry w sie­bie. Bóg nie na dar­mo dał czło­wie­ko­wi uszy zdol­ne do słu­cha­nia i mózg zdol­ny do prze­twa­rza­nia oraz two­rze­nia dźwię­ków. To wiel­ki dar!

Czę­sto in­stynk­tow­nie wy­bie­ra­my ro­dzaj mu­zy­ki. Za­sta­nów się: czy kie­ru­jesz się na­stro­jem, kie­dy wy­bie­rasz pio­sen­kę do słu­cha­nia? Czy cza­sem wo­lisz po­słu­chać desz­czu za­miast roc­ka? Czy ci­sza, któ­ra też prze­cież jest mu­zy­ką, wy­da­je ci się nie­kie­dy naj­lep­szą opcją?

Każ­dy z tych aspek­tów za­wie­ra wła­śnie mu­zy­ko­te­ra­pia i cho­ciaż te­ra­peu­ci dzie­lą ją na wie­le ro­dza­jów, war­to przy­jąć jed­no, obej­mu­ją­ce to wszyst­ko prze­sła­nie: mu­zy­ka ła­go­dzi oby­cza­je! war­to prze­czy­tać: Lu­dwi­ka Ko­niecz­na-No­wak, Wpro­wa­dze­nie do mu­zy­ko­te­ra­pii

 

Sa­ra Ry­now­ska

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: