Bło­go­sła­wio­ny Jan Pa­weł II pod­czas swej piel­grzym­ki do Pol­ski w 2002 ro­ku od­wie­dził nie­spo­dzie­wa­nie opac­two Be­ne­dyk­ty­nów w Tyń­cu. Za­py­tał wów­czas sto­ją­ce­go przy pa­pa­mo­bi­le o. prof. Au­gu­sty­na Jan­kow­skie­go: – Pi­szesz? Tak, pi­szę o anio­łach. Przy­da się skwi­to­wał pa­pież.

Każ­dy głos w spra­wie aniel­skiej jest waż­ny. Prze­ży­wa­my swo­isty re­ne­sans wia­ry w anio­ły, gwał­tow­ny wzrost po­zor­nie me­ta­fi­zycz­nej fa­scy­na­cji lu­dzi anio­ła­mi. Mi­mo wie­lu wa­hań, o anio­łach war­to roz­ma­wiać, war­to o nich my­śleć i od­kry­wać ich obec­ność w na­szym co­dzien­nym, nie­rzad­ko za­bie­ga­nym ży­ciu. Anio­ły na za­wsze po­zo­sta­ną nie do koń­ca od­kry­tą ta­jem­ni­cą. Mó­wie­niu o anio­łach przy­świe­ca sym­bo­li­ka, me­ta­fo­ry­ka, pró­ba uchwy­ce­nia cze­goś, co w swej isto­cie jest nie­uchwyt­ne.

foto_01-01_19-2014

Mi­łu­ją­ca obec­ność

Anio­ło­wie two­rzą od­mien­ną od na­szej ludz­kiej cy­wi­li­za­cję. Anioł nie jest „czym­śˮ, jest „kim­śˮ, nie jest przed­mio­tem, lecz pod­mio­tem. Jest oso­bą. Anio­ło­wie ma­ją god­ność oso­bo­wą. Nie są ja­kąś per­so­ni­fi­ka­cją przy­mio­tów Bo­żych czy sił na­tu­ry. Ja­ko oso­by mo­gą de­cy­do­wać świa­do­mie i w spo­sób wol­ny o swo­im lo­sie.

Nie­kie­dy my­śli się o anio­łach je­dy­nie w ka­te­go­riach es­te­tycz­nych. Ich ob­raz sta­je się sen­ty­men­tal­ny, uprosz­czo­ny. Trze­ba od­na­leźć praw­dzi­we ob­li­cze anio­łów, ich wa­lecz­ność i du­cho­wą po­tę­gę. Te po­tęż­ne wład­cze isto­ty uświa­da­mia­ją nam bli­skość Bo­ga. Anio­ło­wie są bo­wiem od­bi­ciem po­tę­gi Naj­wyż­sze­go. Zwra­ca­ją się ku nam z mi­ło­ścią i tro­ską. Ma­ją dwie twa­rze – jed­ną zwró­co­ną w stro­nę Bo­ga, kon­tem­plu­ją­cą Je­go ob­li­cze, a dru­gą skie­ro­wa­ną w stro­nę czło­wie­ka.

Anioł jest trud­ny, bo skła­da się z nie­do­stęp­ne­go dla nas po­zna­nia, jest od nas in­ny i moż­na po­trak­to­wać go jak ob­ce­go, bu­dzą­ce­go lęk, za­gra­ża­ją­ce­go na­sze­mu świa­tu, na­sze­mu „ja”. Ale to świę­ty anioł po­zwa­la nam od­na­leźć za­gu­bio­ne skrzy­dła – tzn. mo­ty­wa­cję, chęć dzia­ła­nia, wia­rę. Uno­si nas ku Daw­cy skrzy­deł – sa­me­mu Bo­gu, ku Je­zu­so­wi – Pa­nu Pa­nów i ku Ma­ryi – Kró­lo­wej Anio­łów. Ulu­bio­ne za­ję­cie anio­łów to bo­wiem służ­ba.

Uchy­lo­ny rą­bek ta­jem­ni­cy

Pi­smo Świę­te wspo­mi­na o anio­łach w bli­sko 300 miej­scach, w 35 księ­gach – od Księ­gi Ro­dza­ju do Apo­ka­lip­sy. Bóg stwo­rzył anio­ły ja­ko isto­ty oso­bo­we, nie­śmier­tel­ne i od­ręb­ne od lu­dzi, czy­li po­sia­da­ją­ce in­ną i do­sko­nal­szą od ludz­kiej na­tu­rę. Naj­mniej in­te­li­gent­ny anioł jest bar­dziej in­te­li­gent­ny niż naj­bar­dziej in­te­li­gent­ny czło­wiek. Isto­ty aniel­skie są czy­sty­mi du­cha­mi, po­sia­da­ją ro­zum i wol­ną wo­lę. Czło­wiek ro­dzi się i umie­ra. Anioł jest stwo­rzo­ny przez Bo­ga i nie pod­le­ga śmier­ci na spo­sób cie­le­sny.

Anio­ło­wie po­ja­wia­ją się w tek­stach bi­blij­nych znie­nac­ka i ci­cho. Uka­zu­ją się w róż­nych oko­licz­no­ściach za­rów­no na ja­wie, jak i we śnie, w no­cy i w cią­gu dnia, pod­czas pra­cy i od­po­czyn­ku. Pan Je­zus pod­kre­ślał, że ich na­tu­ra wy­kra­cza po­za ka­te­go­rię płci. Mó­wił, że anio­ło­wie nie są isto­ta­mi wszech­wie­dzą­cy­mi, że nie zna­ją np. spraw osta­tecz­nych i nie ma­ją do­stę­pu do my­śli ludz­kich.

Cie­szą się oni wy­jąt­ko­wo bo­ga­tym po­zna­niem, ale nie zna­ją przy­szło­ści, ani też ta­jem­nic ludz­kie­go ser­ca. Na ty­le po­zna­ją ludz­kie my­śli i pra­gnie­nia, na ile są one for­mu­ło­wa­ne i wy­ra­ża­ne na ze­wnątrz. Anio­ło­wie mo­gą po­ro­zu­mie­wać się z ludź­mi i prze­ka­zy­wać im swo­je my­śli. Mo­gą pa­no­wać nad ludz­ką wy­obraź­nią i wpły­wać na na­sze zmy­sły. Nie mo­gą jed­nak two­rzyć bez­po­śred­nio w ludz­kim ro­zu­mie i wo­li my­śli i pra­gnień, lecz od­dzia­ły­wa­ją je­dy­nie po­śred­nio.

Anio­ło­wie mo­gą przyj­mo­wać ludz­kie cia­ła, tj. kształ­to­wać zja­wę do­strze­gal­ną przez czło­wie­ka. Czę­sto na kar­tach Pi­sma Świę­te­go przy­bie­ra­ją oni for­mę cia­ła, tak jak my prze­bie­ra­my się w ko­stiu­my. Cia­ła, któ­re przyj­mu­ją, nie są do­słow­nie ży­wy­mi cia­ła­mi ludz­ki­mi. Nie mu­szą jeść ani od­dy­chać. Są ma­ska­mi. Du­chy aniel­skie czę­sto ja­wi­ły się w Bi­blii ja­ko mło­dzi męż­czyź­ni, z re­gu­ły sil­ni, uro­dzi­wi i wy­twor­nie ubra­ni, trzy­ma­ją­cy w rę­ku ta­kie przed­mio­ty, jak miecz, la­ska, klucz, łań­cuch, try­bu­larz czy trą­ba.

Bo­ży za­mysł

Anio­ło­wie po­sia­da­ją na­tu­rę spo­łecz­ną tzn. mo­gą po­zna­wać świat ze­wnętrz­ny i są otwar­ci na du­cho­wą wspól­no­tę. Ich szcze­gól­nym za­da­niem jest zwia­sto­wa­nie „z da­le­ka i bli­skaˮ Bo­że­go za­my­słu zba­wie­nia i słu­że­nie wy­peł­nia­niu Bo­żych pla­nów. Anio­ło­wie róż­nią się mię­dzy so­bą bar­dziej niż my, gdyż każ­dy anioł jest od­ręb­nym ga­tun­kiem. Ma­te­ria roz­mna­ża ga­tu­nek na wie­le osob­ni­ków, tak jak pa­pier po­wie­la list na wie­le ko­pii w kse­ro­gra­fie. Anio­ło­wie nie za­wie­ra­ją w so­bie ma­te­rii. Mo­że ist­nieć tyl­ko je­den anioł w każ­dym ga­tun­ku lub for­mie.

Od sa­me­go po­cząt­ku w ten świat aniel­ski Bóg wpro­wa­dził róż­ni­ce anio­łów na po­szcze­gól­ne chó­ry ma­ją­ce w Bi­blii swo­je wła­sne na­zwy. Na­to­miast w pi­smach nie­któ­rych Oj­ców Ko­ścio­ła, a szcze­gól­nie Pseu­do-Dio­ni­ze­go Are­opa­gi­ty (V‒VI w.), moż­na zna­leźć wy­po­wie­dzi na te­mat po­szcze­gól­nych chó­rów aniel­skich i ich za­dań. Chó­ry aniel­skie okre­śla­ją za­da­nia, ja­kie anio­ło­wie speł­nia­ją wo­bec lu­dzi i świa­ta, re­ali­zu­jąc pla­ny Opatrz­no­ści. Pseu­do-Dio­ni­zy na­wią­zał do na­uki o Bo­żej Opatrz­no­ści. Bóg stwo­rzył świat, utrzy­mu­je go w ist­nie­niu, opie­ku­je się nim i re­ali­zu­je swo­je pla­ny przez anio­łów. Z te­go wy­nik­nę­ła za­sa­da po­dzia­łu na dzie­więć chó­rów aniel­skich o na­stę­pu­ją­cych na­zwach: Che­ru­bi­ni, Se­ra­fi­ni, Tro­ny, Pa­no­wa­nia, Mo­ce, Po­tę­gi, Księ­stwa, Ar­cha­nio­ło­wie i Anio­ło­wie.

Za­da­nia anio­łów

Każ­de­mu z lu­dzi Bóg przy­dzie­la oso­bi­ste­go anio­ła zwa­ne­go Anio­łem Stró­żem. To swe­go ro­dza­ju oso­bi­sty „ochro­niarz”, współ­cze­sny bo­dy­gu­ard so­ul­gu­ard, naj­wier­niej­szy przy­ja­ciel czło­wie­ka. Św. To­masz z Akwi­nu stwier­dza, że pra­gnie­nie przy­cho­dze­nia nam z po­mo­cą jest u anio­ła więk­sze, niż czło­wiek mo­że so­bie tyl­ko wy­obra­zić.

Anio­ło­wie pra­gną po­zo­stać ano­ni­mo­wi ja­ko słu­dzy, wy­słan­ni­cy Bo­ga. Wszak to du­chy prze­zna­czo­ne do usług, po­sła­ne na po­moc tym, któ­rzy ma­ją po­siąść zba­wie­nie (por. Hbr 1, 14). Nie­któ­rych jed­nak zna­my po imie­niu, po to by zbu­do­wać z ni­mi szcze­gól­ną wieź, na­brać mo­cy dzię­ki ich au­to­ry­te­to­wi. Zdra­dzić swo­je imię, to od­dać się we wła­da­nie dru­gie­mu. Ar­cha­niel­skie imio­na to: św. Mi­chał – „Któż jak Bó­gˮ, św. Ga­briel – „Bóg jest mo­cąˮ, św. Ra­fał – „Bóg ule­czy­łˮ.

Św. Grze­gorz Wiel­ki po­uczał, iż w każ­dej więk­szej spra­wie do­ty­czą­cej Zba­wi­cie­la, na wi­dow­nię dzie­jo­wą wkra­cza św. Mi­chał Ar­cha­nioł. Bł. ks. Bro­ni­sław Mar­kie­wicz pi­sał, że po zwy­cię­skiej pró­bie św. Mi­chał zo­stał ubo­ga­co­ny no­wą ła­ską Bo­żą ja­ko uczest­nik da­rów wcze­śniej nie­zna­nych. „Za­ja­śniał nie­zwy­kłym bla­skiem nad­przy­ro­dzo­nym, sta­jąc się naj­pięk­niej­szym, naj­po­tęż­niej­szym i w ogó­le pierw­szym spo­śród wszyst­kich du­chów aniel­skich w nie­bie”. Wódz Woj­ska Nie­bie­skie­go jest tym, któ­ry wal­czy z pie­kłem, osła­nia Ko­ściół, ale jest tak­że anio­łem po­ko­ju. Wal­czy dla spra­wy Bo­żej, by w du­szach ludz­kich i w ko­ście­le Chry­stu­so­wym kró­lo­wał świę­ty po­kój, któ­ry jest ła­dem mi­ło­ści.

Anio­ło­wie przy­po­mi­na­ją nam dwa fun­da­men­tal­ne za­da­nia chrze­ści­jań­skie­go ży­cia: kon­tem­pla­cję i du­cho­wą wal­kę. W ta­kim wła­śnie ce­lu anio­ło­wie prze­by­wa­ją przed Bo­giem – by Go kon­tem­plo­wać i uwiel­biać. Ale rów­no­cze­śnie anio­ło­wie są wy­sy­ła­ni przez Bo­ga, by po­ma­gać czło­wie­ko­wi w osią­gnię­ciu zba­wie­nia wiecz­ne­go.

Tę du­cho­wą rze­czy­wi­stość do­brze od­da­je ła­ciń­ska sen­ten­cja: Sem­per Deo ad­si­stunt in sem­per no­bis ad­si­stunt. Si­ste­re ozna­cza „stać obok”, anio­ło­wie „nie­ustan­nie sto­ją obok Bo­ga” i „nie­ustan­nie sto­ją obok nas” (lu­dzi). „Stać obok” jest naj­prost­szą i naj­pięk­niej­szą for­mą mi­ło­ści. Anio­ło­wie chcą nam po­ka­zać, że dro­ga do praw­dzi­we­go szczę­ścia pro­wa­dzi przez służ­bę Bo­gu i czło­wie­ko­wi, prze­ży­wa­ną ca­łym so­bą, wszyst­ki­mi swo­imi umie­jęt­no­ścia­mi i da­ra­mi. Otwie­ra­jąc się na Bo­ga i lu­dzi, otwie­ra­jąc się na służ­bę Bo­gu i lu­dziom, wkra­cza­my na dro­gę szczę­ścia i w tym ży­ciu i w wiecz­no­ści.

Być „dla” to w peł­ni aniel­ska du­cho­wość. Mo­że dla­te­go anio­ło­wie są tak wol­ni, uskrzy­dle­ni i nie­wi­dzial­ni, bo nie­ob­cią­że­ni mor­der­czym krę­ce­niem się wo­kół sie­bie. Ego­izm mo­że za­bić, a na pew­no wtrą­ca w stud­nię smut­ku i nie­ustan­ne­go lę­ku. Wyj­ście z te­go lo­chu sa­mo­udrę­cze­nia mo­że przy­po­mi­nać opusz­cze­nie wię­zie­nia, by zno­wu za­chwy­cić się świa­tłem i peł­ną pier­sią wdy­chać świe­że po­wie­trze.

 

Ks. Piotr Pru­sa­kie­wicz CSMA

Au­tor jest re­dak­to­rem na­czel­nym dwu­mie­sięcz­ni­ka o anio­łach i ży­ciu du­cho­wym „Któż jak Bóg”

www.kjb24.pl

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: