Dziś czło­wiek tak czę­sto nie wie, co no­si w so­bie, w głę­bi swej du­szy, swe­go ser­ca. Jak czę­sto jest nie­pew­ny sen­su swe­go ży­cia na tej zie­mi. Ogar­nia go zwąt­pie­nie, któ­re prze­ra­dza się w roz­pacz. List do Mło­dych, 2011 r.

Czło­wie­ko­wi ko­niecz­nie po­trzeb­ne jest mi­łu­ją­ce spoj­rze­nie Chry­stu­sa. Mo­że naj­bar­dziej w chwi­li do­świad­cze­nia, upo­ko­rze­nia, prze­śla­do­wa­nia, klę­ski – wte­dy gdy na­sze czło­wie­czeń­stwo zo­sta­je jak­by prze­kre­ślo­ne w oczach ludz­kich, znie­wa­żo­ne i po­de­pta­ne – wte­dy świa­do­mość te­go, że (...) Chry­stus mi­łu­je każ­de­go i za­wsze, (...) po­zwa­la nam prze­trwać. List do Mło­dych ca­łe­go świa­ta, 1985 r.

Ni­gdy nie jest tak, że­by czło­wiek, czy­niąc do­brze dru­gie­mu, tyl­ko sam był do­bro­czyń­cą. Jest rów­no­cze­śnie ob­da­ro­wy­wa­ny, ob­da­ro­wa­ny tym, co ten dru­gi przyj­mu­je z mi­ło­ścią. Płock, 1991 r.

Czu­jesz się osa­mot­nio­ny. Po­sta­raj się od­wie­dzić ko­goś, kto jest jesz­cze bar­dziej sa­mot­ny. So­pot, 1999 r.

Sta­raj­my się tak po­stę­po­wać i tak żyć, by ni­ko­mu w na­szej Oj­czyź­nie nie bra­kło da­chu nad gło­wą i chle­ba na sto­le, by nikt nie czuł się sa­mot­ny, po­zo­sta­wio­ny bez opie­ki. Ełk, 1999 r.

Czło­wie­ka (...) nie moż­na do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. A ra­czej: czło­wiek nie mo­że sie­bie sam do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. Nie mo­że zro­zu­mieć ani kim jest, ani ja­ka jest je­go wła­ści­wa god­ność, ani ja­kie jest je­go po­wo­ła­nie i osta­tecz­ne prze­zna­cze­nie. War­sza­wa 1979 r.

Broń­my się przed po­zo­ra­mi mi­ło­ści, nie mi­łuj­my sło­wem i ję­zy­kiem, ale czy­nem i praw­dą. Rzym, 1979 r.

Szu­kaj­cie tej praw­dy tam, gdzie ona rze­czy­wi­ście się znaj­du­je! Je­śli trze­ba, bądź­cie zde­cy­do­wa­ni iść pod prąd obie­go­wych po­glą­dów i roz­pro­pa­go­wa­nych ha­seł! Nie lę­kaj­cie się Mi­ło­ści, któ­ra sta­wia czło­wie­ko­wi wy­ma­ga­nia. List do Mło­dych ca­łe­go świa­ta, 1985 r.

Mi­łość to za­da­nie, któ­re Bóg wciąż nam wy­zna­cza, mo­że po to, by za­grze­wać nas, aby­śmy sta­wia­li wy­zwa­nia lo­so­wi. Gdańsk, 1987 r.

Su­mie­nie jest dla każ­de­go czło­wie­ka spra­wą o za­sad­ni­czym zna­cze­niu. Jest ono je­go we­wnętrz­nym prze­wod­ni­kiem i jest tak­że sę­dzią je­go czy­nów. Sko­czów, 1995 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: