Mo­ja ma­ma mnie ko­cha­ła” – opo­wia­da Ju­da My­ers, po­czę­ta w wy­ni­ku gwał­tu. O uro­dzi­nach w Wa­len­tyn­ki i ko­bie­tach – bo­ha­ter­kach roz­ma­wia z Ewą Rej­man.

Pa­ni ma­ma zo­sta­ła zgwał­co­na, a Pa­ni sa­ma jest owo­cem te­go gwał­tu. Czy kie­dy­kol­wiek Pa­ni ma­mie su­ge­ro­wa­no abor­cję?

Tak, za­rów­no le­karz, do któ­re­go po­szła, jak i jej wła­sna ma­ma pro­po­no­wa­li ta­kie „roz­wią­za­nie”. Le­karz, kie­dy do­wie­dział się, w ja­ki spo­sób za­szła w cią­żę, po­wie­dział, że się TYM zaj­mie. Ale mo­ja ma­ma od­par­ła wte­dy: „Nie, nie po­zwo­lę za­jąć się TYM, bo TO jest mo­im dziec­kiem!”

foto_01-01_01-2015

Fan­ta­stycz­ne, god­ne po­dzi­wu po­dej­ście. Ale ja­kiś zwo­len­nik abor­cji mógł­by po­wie­dzieć: Ko­bie­ta po­win­na mieć pra­wo wy­bo­ru. Do­brze, że Ju­da ży­je, ale co mu­sia­ła czuć jej mat­ka, bę­dąc w cią­ży z dziec­kiem gwał­ci­cie­la?

– Nie­któ­rzy lu­dzie mó­wią po­dob­ne rze­czy, ale mo­ja ma­ma pew­nie ode­bra­ła­by to ja­ko ob­ra­zę. Ja nie je­stem dziec­kiem gwał­ci­cie­la, ja je­stem przede wszyst­kim JEJ dziec­kiem. „Da­wa­nie” dziec­ka gwał­ci­cie­lo­wi po­przez uży­wa­nie po­dob­nych słów jest po pro­stu idio­tycz­ne. Mo­ja ma­ma po­wie­dzia­ła, że ja je­stem je­dy­ną do­brą rze­czą, ja­ka wy­ni­kła z te­go ca­łe­go hor­ro­ru. Nie­daw­no usły­sza­łam od pew­nej ko­bie­ty, że to wła­śnie dziec­ko po­mo­gło jej przejść przez pro­ces uzdro­wie­nia.

Zo­sta­ła Pa­ni ad­op­to­wa­na krót­ko po uro­dze­niu. Jak ten fakt wpły­nął na Pa­ni ży­cie?

– Za­wsze wie­dzia­łam o tym, że je­stem ad­op­to­wa­na i ko­cham za­rów­no mo­ją bio­lo­gicz­ną ma­mę, jak i ro­dzi­ców ad­op­cyj­nych. Po­za tym – spójrz – każ­dy, kto przy­cho­dzi do Chry­stu­sa, jest jed­no­cze­śnie „ad­op­to­wa­ny” do Bo­żej ro­dzi­ny!

Czy kie­dy po­zna­ła Pa­ni praw­dę o oko­licz­no­ściach swo­je­go po­czę­cia, nie po­my­śla­ła Pa­ni „Wo­la­ła­bym się nie uro­dzić”?

– Tak… Przez chwi­lę tak by­ło. Jed­nak póź­niej zo­rien­to­wa­łam się, że ta­kie my­śle­nie jest kłam­stwem i po­cho­dzi od dia­bła, któ­ry chce mnie w ten spo­sób od­cią­gnąć od Bo­ga. W prze­zwy­cię­że­niu trud­no­ści bar­dzo po­mo­gła mi mi­łość, ja­ką by­łam ota­cza­na przez mo­je­go mę­ża, dzie­ci, ro­dzi­ców, przy­ja­ciół.

Przez chwi­lę my­śla­łam, że wo­la­ła­bym się nie uro­dzić. Ale ta­kie my­śle­nie jest kłam­stwem i po­cho­dzi od dia­bła.

Swo­ją bio­lo­gicz­ną ma­mę po­zna­ła Pa­ni, kie­dy mia­ła Pa­ni 48 lat. Ja­ka by­ła Wa­sza póź­niej­sza re­la­cja?

– Wspa­nia­ła. Mo­ja ma­ma bar­dzo się cie­szy­ła, że po­ja­wi­łam się w jej ży­ciu. Zmar­ła w 2012 r., mia­ły­śmy sie­dem lat na to, że­by się wza­jem­nie po­znać i na­cie­szyć so­bą. By­ła ze mną, kie­dy przy­cho­dzi­łam na ten świat, a ja by­łam z nią, kie­dy ona ten świat opusz­cza­ła. Mo­ja sio­stra zmar­ła dwa la­ta wcze­śniej, więc przy śmier­ci ma­ma mia­ła tyl­ko mnie. Przy skła­da­niu kon­do­len­cji pew­na ko­bie­ta po­de­szła do mnie i po­wie­dzia­ła: „Two­ja ma­ma za­wsze świę­to­wa­ła two­je uro­dzi­ny przy­pa­da­ją­ce do­kład­nie w Wa­len­tyn­ki. I za­wsze mó­wi­ła, że pew­ne­go dnia cię od­naj­dzie i bę­dzie­cie świę­to­wać ra­zem”. Rze­czy­wi­ście, spo­tka­ły­śmy się krót­ko przed 14 lu­te­go i od tam­tej po­ry za­wsze spę­dza­ły­śmy ten dzień ra­zem.

Czy kie­dy­kol­wiek ob­wi­nia­ła Pa­ni Bo­ga o tak trud­ny po­czą­tek ży­cia? Czy pa­trząc na in­nych lu­dzi za­da­wa­ła so­bie Pa­ni py­ta­nie – dla­cze­go ja? Dla­cze­go to ja mu­szę cier­pieć?

– Nie ob­wi­nia­łam Bo­ga, ale za­da­wa­łam Mu py­ta­nia. I w koń­cu usły­sza­łam od­po­wiedź. Umie­ścił mnie w sa­mym środ­ku zła, abym po­mi­mo te­go mo­gła wy­chwa­lać Je­go imię! Wiesz, by­łam tym przy­tło­czo­na. Wszy­scy ma­my w ży­ciu ja­kiś cel, a tym ce­lem po­win­no być po­zna­nie na­sze­go Stwór­cy i mi­łość do Nie­go. Na­sze ży­cia wy­peł­nia się wte­dy ra­do­ścią, któ­rej nie znisz­czą żad­ne oko­licz­no­ści ze­wnętrz­ne.

Na­gra­ła Pa­ni pły­tę ze swo­imi utwo­ra­mi. Jed­na z pio­se­nek mó­wi o lu­dziach, któ­rzy prze­ży­li trau­my. Śpie­wa Pa­ni: „Mo­gą uciec w otwar­te ra­mio­na Zba­wi­cie­la”. Dla­cze­go wy­bra­ła Pa­ni ta­ki spo­sób ewan­ge­li­za­cji?

– Uwiel­biam dzie­lić się z in­ny­mi otrzy­ma­ny­mi od Bo­ga ła­ska­mi. Nie mo­gę te­go da­ru za­trzy­mać dla sie­bie. Po­moc in­nym w do­strze­że­niu Pa­na jest mo­ją dro­gą oka­za­nia Mu wdzięcz­no­ści. Wstrzą­sa­ją mną sy­tu­acje, gdy wi­dzę, jak lu­dzie przez Chry­stu­sa od­naj­du­ją praw­dzi­wą wol­ność.

Za­ło­ży­ła Pa­ni or­ga­ni­za­cję „Cho­ices for Li­fe” („Wy­bo­ry dla ży­cia”). Czym się ona zaj­mu­je?

– Głów­nym po­wo­dem za­ło­że­nia przez mnie tej or­ga­ni­za­cji by­ła chęć zwró­ce­nia ho­no­ru i god­no­ści ko­bie­tom i dzie­ciom po­czę­tym w wy­ni­ku gwał­tu. Na ta­kich oso­bach cią­ży ogrom­ne pięt­no. Sły­sza­łam o ko­bie­tach bi­tych, znie­wa­ża­nych, wy­śmie­wa­nych z te­go po­wo­du, że nie go­dzi­ły się na abor­cję swo­je­go dziec­ka po­czę­te­go przez gwałt. Więc stwo­rzy­łam du­żą sieć, a na­le­żą do niej ofia­ry, któ­re prze­zwy­cię­ży­ły trau­mę. Te­raz po­ma­ga­ją in­nym znaj­du­ją­cym się w po­dob­nej sy­tu­acji. Na­sza or­ga­ni­za­cja wspie­ra ko­bie­ty emo­cjo­nal­nie, fi­zycz­nie, fi­nan­so­wo i du­cho­wo, sta­ra­my się im do­star­czyć wszyst­ko, cze­go po­trze­bu­ją. Cza­sa­mi uła­twia­my prze­pro­wadz­ki do bez­piecz­nych miejsc, da­je­my im schro­nie­nie, je­dze­nie, ubra­nie, znaj­du­je­my im pra­cę, za­pew­nia­my po­moc praw­ną. Ale przede wszyst­kim po pro­stu je ko­cha­my i spra­wia­my, że wi­dzą, że są praw­dzi­wy­mi bo­ha­ter­ka­mi!

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: