Świadek Bierzmowania

Świa­dek Bierz­mo­wa­nia to ktoś wy­róż­nio­ny. Wy­bra­ny przez oso­bę przy­stę­pu­ją­cą do te­go sa­kra­men­tu. To ktoś, kto do­stę­pu­je za­szczy­tu po­ma­ga­nia bierz­mo­wa­ne­mu w osią­gnię­ciu doj­rza­ło­ści, czy­li w sta­wa­niu się do­brym i mą­drym.

Jak by­ło daw­niej?

W pierw­szych wie­kach chrze­ści­jań­stwa Chrztu świę­te­go udzie­la­no zwy­kle oso­bom do­ro­słym, któ­re by­ły do te­go so­lid­nie przy­go­to­wy­wa­ne i wy­ka­zy­wa­ły się du­żym stop­niem doj­rza­ło­ści. To dla­te­go ochrzczo­ny w ra­mach tej sa­mej uro­czy­sto­ści przyj­mo­wał rów­nież sa­kra­ment Bierz­mo­wa­nia. W kon­se­kwen­cji świad­ko­wie Chrztu by­li jed­no­cze­śnie świad­ka­mi Bierz­mo­wa­nia. Od­kąd po­wszech­na sta­ła się prak­ty­ka chrzcze­nia ma­łych dzie­ci, przyj­mo­wa­nie Bierz­mo­wa­nia zo­sta­ło prze­su­nię­te na póź­niej­szy okres ży­cia. Sta­ło się tak, by ochrzczo­ny mógł zo­stać od­po­wied­nio przy­go­to­wa­ny do sa­kra­men­tu chrze­ści­jań­skiej doj­rza­ło­ści. W tej no­wej sy­tu­acji po­ja­wi­ła się no­wa funk­cja, czy­li świa­dek Bierz­mo­wa­nia.

Fot. unsplash.com / Ma­theus Fer­re­ro

Ro­la świad­ka bierz­mo­wa­nia

Kan­dy­dat do Bierz­mo­wa­nia tym traf­niej wy­bie­rze od­po­wied­nią oso­bę na świad­ka, im bar­dziej uświa­do­mi so­bie za­da­nia, ja­kie na ta­kiej oso­bie spo­czy­wa­ją. Nie cho­dzi tu je­dy­nie o to, by w cza­sie uro­czy­sto­ści świa­dek Bierz­mo­wa­nia sta­nął za bierz­mo­wa­nym, by po­ło­żył rę­kę na je­go pra­wym ra­mie­niu i by po­dał je­go imię bi­sku­po­wi czy ka­pła­no­wi, któ­ry udzie­la te­go sa­kra­men­tu. Cho­dzi o coś znacz­nie wię­cej. Świa­dek Bierz­mo­wa­nia to ktoś, kto ma na co dzień świad­czyć wo­bec bierz­mo­wa­ne­go o Je­zu­sie, o Je­go mi­ło­ści i mą­dro­ści. A tak­że o tym, że naj­bar­dziej doj­rza­li i naj­szczę­śliw­si sta­je­my się wte­dy, gdy słu­cha­my Je­zu­sa nie tyl­ko bar­dziej niż in­nych lu­dzi, ale też bar­dziej niż sa­mych sie­bie – niż na­sze­go cia­ła, na­szych po­pę­dów, emo­cji czy jak­że czę­sto omyl­nych prze­ko­nań.

Za­sa­dy wy­bo­ru świad­ka

Po­za wy­jąt­ko­wy­mi sy­tu­acja­mi, świa­dek Bierz­mo­wa­nia po­wi­nien być tej sa­mej płci, co bierz­mo­wa­ny. Sko­ro ma po­ma­gać bierz­mo­wa­ne­mu w wier­nym na­śla­do­wa­niu Je­zu­sa, to war­to o tę funk­cję po­pro­sić jed­ne­go z ro­dzi­ców chrzest­nych. Dla chłop­ców jest to oj­ciec chrzest­ny, a dla dziew­cząt – mat­ka chrzest­na. Cza­sem są po­wo­dy, by wy­brać in­ną oso­bę, na przy­kład wte­dy, gdy ro­dzic chrzest­ny jest cho­ry czy gdy prze­ży­wa du­cho­wy kry­zys i sam po­trze­bu­je po­mo­cy. Świad­kiem nie mo­że być ro­dzic bierz­mo­wa­ne­go, bo ro­dzi­ce z mo­cy sa­kra­men­tu mał­żeń­stwa są już zo­bo­wią­za­ni do ka­to­lic­kie­go wy­cho­wy­wa­nia swo­ich dzie­ci. Naj­ła­twiej wy­brać świad­ka Bierz­mo­wa­nia wte­dy, gdy bierz­mo­wa­ny tu i te­raz czu­je się szcze­gól­nie moc­no wspie­ra­ny na dro­dze Bo­żej mi­ło­ści i mą­dro­ści przez ja­kąś oso­bę spo­śród krew­nych czy przy­ja­ciół. Ta­ka oso­ba bę­dzie z pew­no­ścią do­brym świad­kiem.

Ko­go wy­brać?

Ko­ściół po­da­je kon­kret­ne kry­te­ria, któ­re ma speł­niać oso­ba zdol­na do by­cia świad­kiem Bierz­mo­wa­nia. Ma to być ktoś ochrzczo­ny i bierz­mo­wa­ny w Ko­ście­le ka­to­lic­kim. Mu­si mieć skoń­czo­ne 16 lat. Ta­ka oso­ba ma być za­przy­jaź­nio­na z Chry­stu­sem, co prze­ja­wia się po­przez uczest­ni­cze­nie w nie­dziel­nej Eu­cha­ry­stii, oso­bi­stą mo­dli­twę, re­gu­lar­ne ko­rzy­sta­nie z sa­kra­men­tów po­ku­ty i po­jed­na­nia, włą­cze­nie się do ka­to­lic­kiej gru­py for­ma­cyj­nej oraz po­stę­po­wa­nie zgod­ne z De­ka­lo­giem i przy­ka­za­nia­mi mi­ło­ści. Nie mo­że być świad­kiem Bierz­mo­wa­nia ktoś, kto odłą­czył się od wspól­no­ty Ko­ścio­ła czy kto ła­mie pod­sta­wo­we nor­my mo­ral­ne (bo na przy­kład ży­je w kon­ku­bi­na­cie, od­szedł od mał­żon­ka czy jest w związ­ku ho­mo­sek­su­al­nym). Świa­dek Bierz­mo­wa­nia ma naj­pierw świad­czyć o tym, że sam jest doj­rza­łym uczniem Je­zu­sa, a tak­że o tym, że je­go du­mą i ra­do­ścią jest po­ma­ga­nie in­nym lu­dziom, by wy­bie­ra­li tę dro­gę, któ­rą wska­zu­je Je­zus, czy­li dro­gę bło­go­sła­wień­stwa i ży­cia.

ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki