Świę­ta w ro­dzi­nie. Stół z bia­łym ob­ru­sem, fa­sze­ro­wa­ne jaj­ka, chrzan, ba­zie w wa­zo­nie. Ro­dzi­na, spię­cia w przed­świą­tecz­nych przy­go­to­wa­niach, sprzecz­ki i po­śpiech, by wszyst­ko by­ło na czas i jak na­le­ży. A w koń­cu te krót­kie chwi­le ra­zem, gdy na­pię­cie opa­da, gdy moż­na po­być z so­bą i cza­sem na­wet się po­śmiać z te­go, że jesz­cze wczo­raj kłó­ci­li­śmy się o to, kto ma umyć okna. W świę­tach – po­za ich re­li­gij­nym wy­mia­rem – cho­dzi o bli­skość.

Przez ostat­nie dwa­dzie­ścia lat Pol­ska za­chły­stu­je się kul­tu­rą kra­jów za­chod­nich, któ­ra jest kul­tu­rą in­dy­wi­du­ali­stycz­ną. Li­czy się w niej by­cie so­bą, re­ali­zo­wa­nie sie­bie, by­cie nie­za­leż­nym. Od­ręb­ną spra­wą jest, na ile są to pu­ste ha­sła, jak naj­słyn­niej­szy przy­kład – „bądź so­bą, wy­bierz Pep­si”, któ­ry – od­wo­łu­jąc się do tych war­to­ści – jed­no­cze­śnie im za­prze­cza, na­ka­zu­jąc (w try­bie roz­ka­zu­ją­cym) wy­bór zgod­ny z li­nią mar­ke­tin­go­wą jed­nej fir­my.

Są in­ne mo­de­le

Nie w każ­dej kul­tu­rze, nie w każ­dym cza­sie, nie w każ­dym miej­scu na świe­cie ta­kie war­to­ści są naj­waż­niej­sze. Są kul­tu­ry, w któ­rych czło­wiek okre­śla i re­ali­zu­je sie­bie w re­la­cji – bli­sko­ści – z in­ny­mi. Na przy­kład w ro­dzi­nie. Nie oce­nia­jąc, któ­ra kul­tu­ra jest lep­sza a któ­ra gor­sza, war­to jed­nak przy­po­mi­nać, że mo­del pły­ną­cy z kra­jów za­chod­niej Eu­ro­py nie jest je­dy­nym. Ma swo­je wa­dy i za­le­ty. Wa­dą nie­kwe­stio­no­wa­ną jest nie­spo­ty­ka­na ni­gdzie in­dziej ska­la sa­mot­no­ści. Bę­dąc już de­ka­dę te­mu w Mo­na­chium, usły­sza­łam, że 52% go­spo­darstw do­mo­wych w tym mie­ście pro­wa­dzo­nych jest przez sin­gli. Wstrzą­snę­ła mną ta in­for­ma­cja. Pew­nie gdy­by przyj­rzeć się in­nym wiel­kim eu­ro­pej­skim mia­stom, ten przy­kład nie był­by od­osob­nio­ny.

Przy­mus a wy­bór

Przy­czyn te­go sta­nu jest na pew­no wie­le. Jest jed­nak jed­na przy­czy­na, któ­ra ma istot­ne zna­cze­nie. Jest nią lęk przed bli­sko­ścią i zo­bo­wią­za­niem. Moż­na chwi­lę za­sta­no­wić się nad to­czą­cy­mi się gło­śno w me­diach dys­ku­sja­mi – w ta­kich spra­wach spo­łecz­nych jak kwe­stie eme­ry­tur czy rów­no­upraw­nie­nia ko­biet – ja­ko na dys­ku­sje, w któ­rych gdzieś pod spodem ukry­ta jest kwe­stia lę­ku przed bli­sko­ścią. Je­śli sys­tem eme­ry­tur i ubez­pie­czeń spo­łecz­nych spra­wił, że na sta­rość nie po­trze­bu­je­my już dzie­ci jak na­si przod­ko­wie, by się utrzy­mać, je­śli na­uczy­li­śmy się trzy­mać w ry­zach na­szą płod­ność, to te­raz kwe­stia po­sia­da­nia dzie­ci (i bli­sko­ści, i zo­bo­wią­zań, któ­re się z tym łą­czą) nie jest już kwe­stią „przy­mu­su” lecz „wy­bo­ru”. Je­śli dą­ży się do te­go, by ko­bie­ta za­ra­bia­ła ty­le co męż­czy­zna, mo­gła sa­mo­dziel­nie się utrzy­mać, mo­gła żyć nie­za­leż­nie od męż­czy­zny, to kwe­stia związ­ków dam­sko-mę­skich (i bli­sko­ści, i zo­bo­wią­zań, któ­re się z tym łą­czą) nie jest już kwe­stią „przy­mu­su” lecz „wy­bo­ru”. (Osob­ną zu­peł­nie kwe­stią jest, że np. w la­tach 70. we Wło­szech si­ła na­byw­cza, czy­li re­al­na war­tość pie­nię­dzy, jed­nej pen­sji męż­czy­zny by­ła więk­sza niż obec­nie oboj­ga mał­żon­ków. Mó­wiąc zu­peł­nie skró­to­wo – jest dwa ra­zy wię­cej pra­cow­ni­ków na ryn­ku pra­cy, więc war­tość pra­cy spa­dła. Sta­ty­stycz­ne mał­żeń­stwo, w któ­rym pra­cu­je i ko­bie­ta, i męż­czy­zna, ma mniej pie­nię­dzy niż kil­ka­dzie­siąt lat te­mu, gdy pra­co­wał je­dy­nie męż­czy­zna).

Wzmac­niać czy ni­we­lo­wać

Czło­wiek mo­że bać się zo­bo­wią­zań i bli­sko­ści. Ma do te­go pra­wo, mo­że to wy­ni­kać z róż­nych do­świad­czeń ży­cio­wych. Kwe­stią, któ­rą jed­nak trze­ba mieć na uwa­dze, przy­glą­da­jąc się po­wyż­szym i in­nym go­rą­cym dys­ku­sjom spo­łecz­nym, jest to, czy na pew­no do­bre są ta­kie żą­da­nia spo­łecz­ne, któ­re ten lęk wzmac­nia­ją i two­rzą struk­tu­ry, w któ­rych nie trze­ba go prze­zwy­cię­żać.

Pró­buj­my więc do­ce­niać ro­dzin­ną bli­skość zwią­za­ną prze­cież nie tyl­ko ze świę­ta­mi, ale ro­dzin­nym sto­łem, któ­ry stoi w na­szych kuch­niach każ­de­go dnia w ro­ku.

 

KU

 

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: