Ma­my XXI wiek, nie wie­rzy­my już w za­bo­bo­ny, a więk­szo­ści ko­biet za­mąż­pój­ście nie spę­dza snu z po­wiek. Mi­mo to wciąż chęt­nie ba­wi­my się w an­drzej­ko­we wróż­by.

Sta­re, pol­skie przy­sło­wie mó­wi: „Na świę­te­go An­drze­ja bły­ska pan­nom na­dzie­ja”. Wi­gi­lia św. An­drze­ja, czy­li po­pu­lar­ne an­drzej­ki, to tra­dy­cyj­ny wie­czór wróżb.

Za­py­taj du­cha

Do Pol­ski an­drzej­ko­we wróż­by przy­wę­dro­wa­ły w XVI wie­ku. Zwy­czaj ten ma po­dob­no zwią­zek z przed­chrze­ści­jań­ski­mi ob­cho­da­mi ku czci zmar­łych. Wie­rzo­no, że w okre­sie póź­nej je­sie­ni du­sze zmar­łych mo­gły ła­twiej na­wią­zać kon­takt z ży­wy­mi ludź­mi. Du­chy błą­ka­ją­ce się po Zie­mi dzię­ki swej nad­przy­ro­dzo­nej mo­cy uchy­la­ły rąb­ka ta­jem­ni­cy zwią­za­nej z przy­szło­ścią.

foto_01-01_22-2013

Jak wró­żo­no kie­dyś?

Świę­ty An­drzej, opie­kun pa­nien na wy­da­niu, miał po­ma­gać w po­zna­niu imie­nia przy­szłe­go mę­ża, je­go po­cho­dze­nia i ma­jąt­ku. Dziew­czę­ta bo­ga­te i bied­ne, miesz­ka­ją­ce na wsiach i w mia­stach wie­rzy­ły, że wró­żąc w ten wie­czór, po­zna­ją swój los i za­pew­nią po­myśl­ność w mi­ło­ści. Ich po­my­sło­wość by­ła nie­wy­czer­pa­na: la­ły wosk na wo­dę przez dziur­kę od klu­cza, li­czy­ły szta­che­ty w pło­cie, usta­wia­ły bu­ty lub cho­wa­ły pod mi­ski róż­ne re­kwi­zy­ty, ma­ją­ce swo­je zna­cze­nie. Po­pu­lar­ną wróż­bą by­ło wrzu­ca­nie do wo­dy ku­lek z chle­ba z za­pi­sa­ny­mi na kar­tecz­kach imio­na­mi. W tej, któ­ra pierw­sza wy­pły­nę­ła na po­wierzch­nię, by­ło imię przy­szłe­go uko­cha­ne­go. Dziew­czę­ta uci­na­ły też ga­łąz­kę wi­śni, cze­re­śni lub bzu i wkła­da­ły do wo­dy. Ta, któ­rej ga­łąz­ka za­kwi­tła do świat Bo­że­go Na­ro­dze­nia, mia­ła szan­sę na za­mąż­pój­ście w naj­bliż­szym ro­ku.

A dzi­siaj?

Współ­cze­sne an­drzej­ko­we za­ba­wy utra­ci­ły swój tra­dy­cyj­ny cha­rak­ter. War­to jed­nak za­trzy­mać się nad daw­ny­mi zwy­cza­ja­mi, któ­re sta­no­wi­ły pe­wien ele­ment na­szej kul­tu­ry. Nie na­le­ży oczy­wi­ście po­pa­dać w prze­sa­dę i do wró­że­nia pod­cho­dzić z dy­stan­sem. An­drzej­ko­wy wie­czór to do­bra oka­zja do spę­dze­nia cza­su w ra­do­snej at­mos­fe­rze.

 

Jo­lan­ta Tę­cza-Ćwierz

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: