ŚDM jak przygoda z „Władcy pierścieni”

Jesz­cze rok te­mu Is­lan­dię ko­ja­rzy­łem ja­ko ma­łe nor­dyc­kie pań­stew­ko, w któ­rym wię­cej gej­ze­rów niż lu­dzi. Swo­je ist­nie­nie dość wy­raź­nie za­zna­czy­ła w ro­ku 2010, kie­dy to po roz­bi­ciu pre­zy­denc­kie­go sa­mo­lo­tu pod Smo­leń­skiem przez erup­cję jed­ne­go z tam­tej­szych wul­ka­nów wie­lu świa­to­wych przy­wód­ców nie mo­gło przy­być nad Wi­słę na uro­czy­sto­ści ża­łob­ne. Chmu­ra py­łów wy­do­sta­ją­ca się z Ey­ja­fjal­la­jökull spo­wo­do­wa­ła za­mknię­cie prze­strze­ni po­wietrz­nej w więk­szo­ści kra­jów eu­ro­pej­skich.

Kil­ka mie­się­cy te­mu Is­lan­dię, ja­ko cel po­dró­ży, po­le­cał mi Pa­tryk Świą­tek, au­tor blo­gu Paragonzpodrozy.pl „Mam wra­że­nie, że ta wy­spa na­le­ży do in­nej ga­lak­ty­ki” – mó­wił, wska­zu­jąc na znaj­du­ją­ce się tam nie­sa­mo­wi­te wo­do­spa­dy, go­rą­ce źró­dła, rze­ki, lo­dow­ce, pięk­ne wy­brze­ża, su­per wy­spy, zie­lo­ne pa­stwi­ska. Sa­ma Is­lan­dia jest zresz­tą bar­dzo otwar­ta na Po­la­ków. Nie­speł­na trzy la­ta te­mu otwar­to w Rey­kja­vi­ku pol­ską am­ba­sa­dę, a z Gdań­ska na wy­spę kur­su­ją ta­nie li­nie.

foto_01-01_02-2016

Przy­ro­da i pew­ne for­mal­ne udo­god­nie­nia to do­pie­ro po­czą­tek, bo to lu­dzie sta­no­wią naj­więk­szą war­tość Is­lan­dii. Pa­tryk po­dró­żo­wał po wy­spie przez 17 dni. Po­ru­szał się sto­pem, ale ni­gdzie nie utknął na dłu­żej. Tam wpraw­dzie nie ma zbyt wie­lu sa­mo­cho­dów, ale jak już ktoś prze­jeż­dża, to na­wet nie trze­ba ma­chać – od ra­zu się za­trzy­mu­je i za­bie­ra po­dróż­nych.

W Is­lan­dii miesz­ka tro­chę po­nad 300 tys. lu­dzi. To po­ło­wa lud­no­ści sa­me­go Kra­ko­wa. Naj­więk­szą po Is­land­czy­kach gru­pę et­nicz­ną na wy­spie sta­no­wi ok. 10-ty­sięcz­na pol­ska spo­łecz­ność. Is­lan­dia jest kra­jem pro­te­stanc­kim – gru­bo po­nad trzy czwar­te miesz­kań­ców wy­spy to lu­te­ra­nie i chrze­ści­ja­nie in­nych de­no­mi­na­cji. Wszyst­kich ka­to­li­ków jest tu na­to­miast ok. 13 tys., czy­li ty­le, ile w śred­niej pol­skiej pa­ra­fii. No i oczy­wi­ście 80 proc. to na­si kra­ja­nie.

Ca­łe te­ry­to­rium Is­lan­dii obej­mu­je jed­na die­ce­zja, na któ­rą skła­da się sześć pa­ra­fii. Jed­nym z ka­pła­nów pra­cu­ją­cych na wy­spie jest ks. Mi­ko­łaj Kę­sik. Po­cho­dzi z Pol­ski. Ukoń­czył Se­mi­na­rium Re­demp­to­ris Ma­ter pro­wa­dzo­ne przez Neo­ka­te­chu­me­nat. Wy­świę­co­ny zo­stał w Da­nii, gdzie pra­co­wał przez sie­dem lat. Od ro­ku po­słu­gu­je is­landz­kim ka­to­li­kom. To dość na­tu­ral­ne, że je­mu po­wie­rzo­no przy­go­to­wa­nia i or­ga­ni­za­cję wy­jaz­du na Świa­to­we Dni Mło­dzie­ży do Kra­ko­wa w lip­cu 2016 r.

Bi­sku­po­wi za­le­ży, że­by jak naj­wię­cej mło­dych z Is­lan­dii przy­je­cha­ło do Pol­ski. Ks. Mi­ko­ła­jo­wi ma­rzy się zor­ga­ni­zo­wa­nie wy­jaz­du dla stu osób. Na wcze­śniej­szych ŚDM Is­lan­dię re­pre­zen­to­wa­ło trzy al­bo trzy­na­ście osób.

Naj­więk­sza 50-oso­bo­wa gru­pa by­ła w Rio de Ja­ne­iro. Wy­zwa­nie sta­no­wi lo­gi­sty­ka, bo ośrod­ków ka­to­lic­kich jest w Is­lan­dii nie­wie­le. Ks. Mi­ko­ła­jo­wi po­ma­ga za­przy­jaź­nio­ne mał­żeń­stwo i dwie sio­stry za­kon­ne. W naj­bliż­szym cza­sie bę­dzie dzwo­nić do mło­dzie­ży, któ­ra kil­ka lat te­mu przyj­mo­wa­ła sa­kra­ment bierz­mo­wa­nia i to do nich w pierw­szej ko­lej­no­ści bę­dzie kie­ro­wa­ne za­pro­sze­nie na ŚDM.

Od­po­wiedź na py­ta­nie o du­cho­we przy­go­to­wa­nia do ŚDM też nie jest pro­sta, bo znacz­ne roz­pro­sze­nie wier­nych sku­tecz­nie unie­moż­li­wia re­gu­lar­ne spo­tka­nia. Dla­te­go pla­nu­je „for­ma­cję elek­tro­nicz­ną” – za po­mo­cą Fa­ce­bo­oka czy Sky­pe. W pla­nach jest re­ali­zo­wa­nie za­le­ceń pa­pie­ża Fran­cisz­ka, czy­li speł­nia­nie uczyn­ków mi­ło­sier­dzia. Ale i w tym wy­pad­ku bę­dzie trze­ba się na­gim­na­sty­ko­wać, bo na Is­lan­dii jest np. tyl­ko jed­no wię­zie­nie, do któ­re­go mu­sie­li­by zje­chać wszy­scy mło­dzi, któ­rzy chcie­li­by w do­słow­nym słów zna­cze­niu wy­peł­nić ka­te­chi­zmo­we wska­za­nie: „więź­niów od­wie­dzać”.

Ks. Mi­ko­łaj chciał­by po­łą­czyć du­cho­we przy­go­to­wa­nia z lo­kal­ny­mi tra­dy­cja­mi, m.in. z sa­ga­mi o skan­dy­naw­skich bo­ha­te­rach. Sam jest fa­nem „Wład­cy pier­ście­ni”. Gdy na spo­tka­niu de­le­ga­tów or­ga­ni­zu­ją­cych gru­py wy­bie­ra­ją­ce się do Kra­ko­wa usły­szał, że ŚDM są jak przy­go­da, w któ­rą ru­sza Fro­do Bag­gins, bar­dzo się ucie­szył.

W Kra­ko­wie Gó­rą Prze­zna­cze­nia dla mło­dych z ca­łe­go świa­ta spo­ty­ka­ją­cych się z pa­pie­żem bę­dzie każ­dy kon­fe­sjo­nał i każ­dy oł­tarz, gdzie re­al­nie bę­dzie moż­na spo­tkać Je­zu­sa.

 

Prze­mek Ra­dzyń­ski