Nie są przed­mio­ta­mi świę­ty­mi, a jed­nak mó­wi­my o nich „świę­te”, trak­tu­je­my z sza­cun­kiem i po­boż­no­ścią. Czy ma­ją szcze­gól­ną „moc”?

Ja­ko ma­ła dziew­czyn­ka po­je­cha­łam z ro­dzi­ca­mi do Kal­wa­rii Pa­cław­skiej na uro­czy­stość Wnie­bo­wzię­cia Naj­święt­szej Ma­ryi Pan­ny. Uczest­ni­czy­li­śmy w pro­ce­sji za­śnię­cia Mat­ki Bo­żej. Za­pa­mię­ta­łam jed­nak nie sa­mą uro­czy­stość i tłu­my piel­grzy­mów, ale ta­jem­ni­czy ob­rzęd „po­świę­ca­nia” de­wo­cjo­na­liów, czy­li ró­żań­ców, me­da­li­ków, ob­raz­ków z wi­ze­run­ka­mi świę­tych. Ze­bra­ni w ko­ście­le lu­dzie prze­ka­zy­wa­li je so­bie z rąk do rąk.

foto_01-01_20-2015

Przy fi­gu­rze Mat­ki Bo­żej sta­li księ­ża, od­ma­wia­li mo­dli­twę, a na­stęp­nie po­cie­ra­li te przed­mio­ty o we­lon, któ­rym przy­kry­ta by­ła fi­gu­ra Ma­ryi.

Z in­ter­ne­tu do­wia­du­ję się, że ma­te­riał po­tar­ty o ko­ści świę­te­go sta­no­wi... re­li­kwię III stop­nia. Czy po­świę­ce­nie bez uży­cia wo­dy świę­co­nej jest waż­ne? – Tak na­praw­dę po­świę­ce­nie jest jed­no – wo­dą świę­co­ną – mó­wi ks.

Szy­mon Mu­cha. – Są za­twier­dzo­ne mo­dli­twy w Agen­dach li­tur­gicz­nych. Prak­ty­ki, zwłasz­cza za­kon­ne, są róż­ne. Na przy­kład w do­mi­ni­kań­skim sank­tu­arium Mat­ki Bo­żej w Gi­dlach ist­nie­je zwy­czaj „ką­piół­ki”, czy­li za­nu­rze­nia fi­gu­ry Mat­ki Bo­żej w wi­nie. Po­tem wi­no to jest prze­le­wa­ne do ma­łych bu­te­le­czek i roz­da­wa­ne piel­grzy­mom. Do­stęp­ne są ob­raz­ki, do któ­rych przy­kle­jo­ny jest ma­ły frag­men­cik tiu­lu (we­lo­nu), po­tar­te­go o Cu­dow­ny Ob­raz MB Czę­sto­chow­skiej.

Ale je­śli mó­wi­my o po­świę­ce­niu, to trzy­maj­my się li­tur­gii i mo­dlitw za­twier­dzo­nych przez Ko­ściół, bo ina­czej to wszyst­ko nam się roz­my­je do róż­nych, lu­do­wych cu­de­niek– prze­strze­ga ks. Szy­mon.

Świę­tość na sprze­daż

Kil­ka lat te­mu mia­łam moż­li­wość udzia­łu w tar­gach sa­kral­nych. Jed­na z firm pre­zen­to­wa­ła tam sys­tem grzej­ni­ków umiesz­cza­nych za... świę­ty­mi ob­ra­za­mi. Cho­dzi­ło o stwo­rze­nie wra­że­nia, że cie­pło ema­nu­je wprost z po­sta­ci przed­sta­wio­nej na ob­ra­zie.

Te „cie­płe ob­ra­zy” cie­szą się po­dob­no wiel­kim po­wo­dze­niem, a wie­le osób twier­dzi, że ła­twiej im się przed ni­mi mo­dlić.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: