Do­ku­men­tal­ny film re­ży­se­ra „Ba­ra­ki” krę­co­ny był przez 5 lat w 25 kra­jach. Re­ży­ser użył ta­śmy 70 mm, co spra­wia, że zdję­cia za­pie­ra­ją dech w ser­cu. Pierw­sza po­ło­wa fil­mu to po­dróż przez naj­pięk­niej­sze miej­sca świa­ta. Wi­dzi­my naj­bar­dziej spek­ta­ku­lar­ne za­byt­ki i za­kąt­ki świa­ta, gdzie na­tu­ra spra­wia, że bra­ku­je od­de­chu. Po­wie­dzieć, że to wi­de­oklip (z mu­zy­ką De­ad Can Dan­ce) to jak­by po­wie­dzieć, że mar­twe na­tu­ry mi­strzów ho­len­der­skich to ilu­stra­cje z ka­wał­kiem mię­sa. Wra­że­nie es­te­tycz­ne na naj­wyż­szym po­zio­mie. W mia­rę roz­wo­ju fil­mu re­ży­ser od­cho­dzi od po pro­stu uka­za­nia pięk­na świa­ta na rzecz co­raz bar­dziej oso­bi­stej re­flek­sji nas ludz­ko­ścią po­cząt­ku trze­cie­go ty­siąc­le­cia. Lu­dzie spro­wa­dze­ni do ro­li ma­szyn w chiń­skich fa­bry­kach, to­ta­li­tar­ne pa­ra­dy, dzie­siąt­ki ty­się­cy wy­znaw­ców w Mek­ce są wy­raź­nie gło­sem au­to­ra prze­ciw­ko tra­ce­niu in­dy­wi­du­al­no­ści. Re­ży­ser też po­chy­la się nad na­szy­mi brać­mi mniej­szy­mi, uka­zu­jąc uboj­nię zwie­rząt czy far­my kur­cząt. Mi­mo że w fil­mie nie pa­da jed­no sło­wo ko­men­ta­rza, re­ży­ser ja­sno po­tra­fił prze­ka­zać swo­ją in­ter­pre­ta­cję współ­cze­sno­ści. Ogól­nie: Nie­wia­ry­god­na uczta dla oczu, ale do­bór ma­te­ria­łu nie­co na­chal­nie jed­no­stron­ny.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: