Chcesz ewan­ge­li­zo­wać? Świet­nie! Za­nim do­trzesz do da­le­kiej Afry­ki, idź na pla­żę, kon­cert al­bo po pro­stu do szko­ły.

Au­to­rem sfor­mu­ło­wa­nia „no­wa ewan­ge­li­za­cja” (choć „mo­da” na nie na­sta­ła kil­ka lat te­mu) nie jest pa­pież Fran­ci­szek ani na­wet Be­ne­dykt XVI.

Po raz pierw­szy użył go św. Jan Pa­weł II w Kra­ko­wie-No­wej Hu­cie pod­czas piel­grzym­ki do Pol­ski w 1979 r., a do­pre­cy­zo­wał w mar­cu 1981 r. na Ha­iti.

No­wa Ewan­ge­li­za­cja po­win­na być no­wa w za­pa­le, me­to­dzie i środ­kach wy­ra­zu” – po­wie­dział wte­dy Oj­ciec Świę­ty. Nie­speł­na 30 lat póź­niej, 28 czerw­ca 2010 r. pa­pież Be­ne­dykt XVI po­wo­łał w Rzy­mie Pa­pie­ską Ra­dę ds. Krze­wie­nia No­wej Ewan­ge­li­za­cji – le­kar­stwo na kry­zys chrze­ści­jań­stwa tak­że w tych kra­jach, któ­re na­ucza­nie Pa­na Je­zu­sa zna­ją już od daw­na.

foto_01-03_07-2015

Po­trój­nie no­wa Ale co kon­kret­nie św. Jan Pa­weł II miał na my­śli? Co to zna­czy, że no­wa ewan­ge­li­za­cja ma być „no­wa w za­pa­le, me­to­dzie i środ­kach wy­ra­zu”? – Nie ma no­wej ewan­ge­li­za­cji bez no­wych ewan­ge­li­za­to­rów. Dla­te­go po­trzeb­ne są no­wy za­pał i gor­li­wość. To Duch Świę­ty wle­wa je w na­sze ser­ca, ale my mu­si­my je pie­lę­gno­wać. Gor­li­wość jest bar­dzo waż­na, bo to ona na­pę­dza dzia­ła­nie – tłu­ma­czy ks. Ar­tur Se­pio­ło z Gli­wic.

Po dru­gie, no­wość co do for­my to roz­róż­nie­nie mię­dzy ke­ryg­ma­tem a ka­te­che­zą. – Mó­wiąc naj­pro­ściej, że­by na­kar­mić czło­wie­ka, trze­ba go naj­pierw obu­dzić. Czy­li naj­pierw mó­wi­my o pod­sta­wach na­szej wia­ry, a do­pie­ro po­tem czło­wiek mo­że zde­cy­do­wać, czy pój­dzie za Je­zu­sem i bę­dzie Go na­śla­do­wać. Ten ele­ment – oso­bi­sta de­cy­zja – jest bar­dzo waż­ny.

Nie­waż­ne, czy gło­si­my re­ko­lek­cje, or­ga­ni­zu­je­my kon­cert czy na­ucza­my na uli­cach – je­śli sta­wia­my czło­wie­ka przed de­cy­zją wy­bo­ru Je­zu­sa, to jest to no­wa ewan­ge­li­za­cja – mó­wi ks. Ar­tur. No­wa for­ma to rów­nież wyj­ście na ze­wnątrz Ko­ścio­ła i gło­sze­nie Chry­stu­sa na­wet tam, gdzie nas nie za­pra­sza­ją oraz udział w tym wszyst­kich lu­dzi świec­kich. Ko­niec ze zrzu­ca­niem od­po­wie­dzial­no­ści tyl­ko na księ­ży. Przyj­mu­je­my do wia­do­mo­ści, że każ­dy z nas w cza­sie Chrztu św. otrzy­mał man­dat do gło­sze­nia Ewan­ge­lii.

 

Mag­da Gu­ziak-No­wak

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: