Me­lis­sa Ohden mia­ła się ni­gdy nie uro­dzić. Mia­ła umrzeć w ło­nie mat­ki, po­pa­rzo­na roz­two­rem so­li. Jed­nak prze­ży­ła nie­uda­ną abor­cję, a te­raz jest szczę­śli­wą żo­ną, ma­mą i dzia­łacz­ką pro-li­fe.

Ma­ma Me­lis­sy mia­ła 19 lat, kie­dy za­szła w cią­żę. Jej ro­dzi­ce bar­dzo moc­no na­ci­ska­li, aby zgo­dzi­ła się do­ko­nać abor­cji. Po kil­ku dniach od wstrzyk­nię­cia roz­two­ru so­li do ma­ci­cy Me­lis­sa za­czę­ła się ro­dzić. W tym cza­sie w szpi­ta­lu dy­żur pie­lę­gniar­ski peł­ni­ła jej bab­cia. Kie­dy zo­ba­czy­ła, że dziew­czyn­ka uro­dzi­ła się ży­wa, odło­ży­ła ją i po­zo­sta­wi­ła bez po­mo­cy, aby umar­ła. Ży­cie Me­lis­sy ura­to­wa­ły dwie in­ne pie­lę­gniar­ki, któ­re nie mo­gły znieść wi­do­ku sa­mot­nie umie­ra­ją­ce­go ma­leń­stwa.

foto_01-02_sierpien-2016

Pierw­sze dni by­ły wal­ką o prze­trwa­nie. Me­lis­sa – je­śli­by prze­ży­ła – mia­ła być cięż­ko upo­śle­dzo­na, nie­wi­do­ma, głu­cha. Po dwóch mie­sią­cach tra­fi­ła do ro­dzi­ny ad­op­cyj­nej, gdzie do­świad­czy­ła tro­skli­wej opie­ki i mi­ło­ści. Uda­ło jej się prze­zwy­cię­żyć kło­po­ty fi­zycz­ne i obec­nie jest w peł­ni zdro­wą, do­ro­słą ko­bie­tą. Wie­dzia­ła, że zo­sta­ła ad­op­to­wa­na, ale nie mia­ła po­ję­cia o oko­licz­no­ściach swo­ich na­ro­dzin.

Kie­dy jej ad­op­cyj­na sio­stra za­szła w cią­żę i pla­no­wa­ła do­ko­nać abor­cji, bo­jąc się, że nie po­ra­dzi so­bie z dziec­kiem pod­czas stu­diów, ro­dzi­ce zde­cy­do­wa­li się opo­wie­dzieć hi­sto­rię Me­lis­sy. Jej sio­stra od­stą­pi­ła od za­mia­ru za­bi­cia swo­je­go dziec­ka. Me­lis­sa czu­ła po­cząt­ko­wo żal i złość, ale po raz ko­lej­ny otrzy­ma­na mi­łość po­zwo­li­ła jej w du­żej czę­ści prze­zwy­cię­żyć te uczu­cia. Ko­niecz­nie chcia­ła od­na­leźć swo­ich bio­lo­gicz­nych ro­dzi­ców. Naj­pierw tyl­ko po to, aby spoj­rzeć im w oczy i za­py­tać: „dla­cze­go”? Póź­niej tak­że po to, aby po­wie­dzieć, że im prze­ba­czy­ła.

Na po­szu­ki­wa­niach spę­dzi­ła ko­lej­ne szes­na­ście lat swo­je­go ży­cia. Do­wie­dzia­ła się, że jej oj­ciec miesz­ka w tym sa­mym mie­ście, co ona. Na­pi­sa­ła do nie­go list, ale ni­gdy nie otrzy­ma­ła od­po­wie­dzi. Wkrót­ce jej oj­ciec zmarł. Pró­bo­wa­ła skon­tak­to­wać się rów­nież ze swo­ją mat­ką, naj­pierw po­przez dziad­ków, tych sa­mych, któ­rzy tak bar­dzo na­le­ga­li na abor­cję. Od­po­wie­dzie­li na jej list, ale nie chcie­li po­zwo­lić jej na kon­takt z cór­ką. Wy­sła­li Me­lis­sie je­dy­nie jej zdję­cie. Po pew­nym cza­sie prze­sta­li od­po­wia­dać na wia­do­mo­ści.

Me­lis­sa wy­szła za mąż i bar­dzo chcia­ła uro­dzić dziec­ko, ale w ir­ra­cjo­nal­ny spo­sób ba­ła się, że­by nie oka­zać się w czym­kol­wiek po­dob­ną do swo­jej mat­ki. Po­mo­gła jej wia­ra w Bo­ga i w to, że On stwo­rzył ją w kon­kret­nym ce­lu. Swo­ją pierw­szą có­recz­kę – Oli­vię – uro­dzi­ła w tym sa­mym szpi­ta­lu, w któ­rym wie­le lat wcze­śniej mia­ła zo­stać za­bi­ta.

Me­lis­sa Ohden za­ło­ży­ła or­ga­ni­za­cję wpie­ra­ją­cą oso­by, któ­re prze­ży­ły abor­cję. W tej chwi­li sku­pio­nych jest w niej oko­ło dwu­stu osób, a to za­le­d­wie ma­leń­ka część oca­la­łych z te­go pro­ce­de­ru. W wie­lu sta­nach USA abor­cja jest le­gal­na aż do dzie­wią­te­go mie­sią­ca cią­ży. Pie­lę­gniar­ka Jill Sta­nek, któ­ra ujaw­nia­ła, co dzie­je się z dzieć­mi, któ­re prze­ży­wa­ją, zo­sta­ła zwol­nio­na z pra­cy.

– Kie­dy Ba­rack Oba­ma był se­na­to­rem sta­nu Il­lo­no­is, za­gło­so­wał prze­ciw­ko pod­sta­wo­wej, kon­sty­tu­cyj­nej ochro­nie dzie­ci, któ­re prze­ży­ły abor­cję. Nie raz, tyl­ko czte­ry ra­zy. Wiem, że ży­ję dziś dzię­ki ła­sce Bo­ga i chcia­ła­bym tyl­ko za­dać Ame­ry­ka­nom py­ta­nie: czy ta­kie kie­row­nic­two po­su­nie nas na­przód? Przy­wódz­two, któ­re po­zby­wa się naj­mniej­szych i naj­słab­szych po­śród nas? – py­ta Me­lis­sa Ohden.

In­ny wiel­ki obroń­ca ży­cia – prof. Jérôme Le­jeu­ne – po­wie­dział kie­dyś, że mia­rą ja­ko­ści da­nej cy­wi­li­za­cji jest spo­sób, w ja­ki trak­tu­je ona swo­ich naj­słab­szych człon­ków. Nie ma in­ne­go kry­te­rium.

 

Ewa Rej­man

 

Za­chę­ca­my do re­gu­lar­ne­go ko­rzy­sta­nia z ser­wi­su in­ter­ne­to­we­go: www.pro-life.pl. Ak­tu­al­no­ści na: www.facebook.com/psozc

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: