Przebiegłość szatana

Sza­tan zro­bi wszyst­ko, by ku­sić nas do zła, gdyż jak każ­da nie­szczę­śli­wa oso­ba, nie mo­że znieść te­go, że ktoś idzie dro­gą bło­go­sła­wień­stwa i ra­do­ści. Sza­tan jest za­zdro­sny o lu­dzi, któ­rzy ko­cha­ją i cie­szą się ży­ciem. Jest też dia­bel­sko prze­bie­gły.

Naj­ła­twiej po­ko­na nas prze­ciw­nik, któ­re­go lek­ce­wa­ży­my. Sza­tan o tym wie, gdyż zo­stał przez Bo­ga stwo­rzo­ny ja­ko duch do­bry i in­te­li­gent­ny. Utra­cił swo­ją do­broć wte­dy, gdy zbun­to­wał się prze­ciw Bo­gu i za­czął nie­na­wi­dzić za­miast ko­chać. Stał się upa­dłym anio­łem, ale po­zo­stał in­te­li­gent­ny. Od­tąd uży­wa swo­jej zdol­no­ści my­śle­nia, by na ku­sić. Chce, by­śmy my­li­li do­bro ze złem, bo wie, że gdy czy­ni­my zło, to wte­dy prze­sta­je­my być szczę­śli­wi. Wie też, że każ­dy czło­wiek, któ­ry uwie­rzy, że sza­tan nie ist­nie­je, prze­sta­je być czuj­ny, lek­ce­wa­ży wła­sne sła­bo­ści i za­gro­że­nia ze­wnętrz­ne, nie sta­wia so­bie wy­ma­gań. Ta­ki czło­wiek sta­je się na­iw­ny i za­czy­na wma­wiać so­bie, że każ­dy spo­sób po­stę­po­wa­nia jest do­bry i że szczę­śli­wi mo­gą być tak­że ci, któ­rzy nie re­spek­tu­ją De­ka­lo­gu i nie ko­cha­ją.

Świę­ty to ktoś, wo­bec ko­go sza­tan jest zu­peł­nie bez­rad­ny.

Chce, by­śmy prze­ce­nia­li sie­bie

Dru­gi po­mysł sza­ta­na po­le­ga na wma­wia­niu nam, że je­ste­śmy nie­omyl­ni. Że bez po­mo­cy Bo­ga po­ra­dzi­my so­bie w ży­ciu, bo ni­by sa­mi naj­le­piej wie­my, co przy­no­si nam ra­dość. Tej po­ku­sie sza­ta­na ule­gli już pierw­si lu­dzie. Adam i Ewa po­słu­cha­li sy­czą­ce­go gło­su wę­ża zła i uwie­rzy­li, że bez po­mo­cy Bo­ga od­róż­nią do­bro od zła, czy­li szczę­ście od nie­szczę­ścia. Wmó­wi­li so­bie, że sa­mi bę­dą jak bo­go­wie. Oka­za­ło się, że bez po­mo­cy Bo­ga po­tra­fią je­dy­nie my­lić do­bro ze złem i od­da­lać się od szczę­ścia. Prze­sta­li ko­chać sie­bie na­wza­jem. Adam stchó­rzył i zrzu­cił ca­łą wi­nę na Ewę. A ona – opusz­czo­na przez Ada­ma – zrzu­ci­ła ca­łą wi­nę na wę­ża, by bro­nić się przed roz­cza­ro­wa­niem sa­mą so­bą i przed roz­pa­czą. Naj­szyb­ciej od­da­la­ją się od szczę­ścia ci, któ­rzy prze­ce­nia­ją sie­bie i wma­wia­ją so­bie, że nie ma­ją sła­bo­ści.

Fot. pixabay.com am­bermb

Chce, by­śmy cho­wa­li się przed Bo­giem

W swym dia­bel­skim spry­cie sza­tan sta­ra się nam wmó­wić, że Bóg prze­szka­dza nam w by­ciu szczę­śli­wy­mi i że jest za­zdro­sny o na­szą ra­dość. Sam na­to­miast sta­ra się ucho­dzić za przy­ja­cie­la, któ­ry po­ka­zu­je dro­gę do szczę­ścia. To dla­te­go usi­łu­je nam wmó­wić, że mo­że­my ro­bić, co chce­my, że na­ka­zy i za­ka­zy mo­ral­ne są zbęd­ne, że nie­po­trzeb­nie ogra­ni­cza­ją na­szą wol­ność i prze­szka­dza­ją nam w by­ciu szczę­śli­wy­mi. Sza­tan czy­ni wszyst­ko, by­śmy za­głu­sza­li su­mie­nie i zdro­wy roz­są­dek. Ci, któ­rzy mu ule­ga­ją, nie wy­cią­ga­ją wnio­sków z błę­dów wła­snych ani in­nych lu­dzi. Wi­dzą na­sto­lat­ków, któ­rzy są nie­szczę­śli­wi, a na­wet wpa­da­ją w de­pre­sję czy sta­ny sa­mo­bój­cze, bo za­czę­li się­gać po al­ko­hol czy nar­ko­tyk, al­bo po­my­li­li mi­łość ze współ­ży­ciem sek­su­al­nym, a mi­mo to na­śla­du­ją tych wła­śnie ró­wie­śni­ków. Nie chcą wią­zać się z ty­mi, któ­rzy są mą­drzy i szczę­śli­wi.

Chce, by­śmy się go ba­li

Rów­nie spryt­ną stra­te­gią sza­ta­na jest za­stra­sza­nie lu­dzi. Sza­tan chce, by­śmy prze­ra­zi­li się je­go mo­cą i uwie­rzy­li w to, że nie je­ste­śmy w sta­nie się przed nim obro­nić. Za­stra­sze­ni lu­dzie na sza­ta­na zrzu­ca­ją wi­nę, gdy krzyw­dzą sa­mych sie­bie czy in­nych lu­dzi. Mó­wią, że to sza­tan ich pod­ku­sił. W kon­se­kwen­cji wma­wia­ją so­bie, że pra­ca nad wła­snym cha­rak­te­rem czy spo­wiedź nie ma sen­su, bo i tak zno­wu ule­gną złu.

Naj­lep­szym le­kar­stwem na za­my­sły sza­ta­na jest świę­tość. Sta­je­my się świę­ty­mi wte­dy, gdy od Bo­ga uczy­my się mi­ło­ści, a do do­mu i do ser­ca wpusz­cza­my tych, któ­rzy ko­cha­ją. Świę­ty to ktoś, wo­bec ko­go sza­tan jest zu­peł­nie bez­rad­ny.

 

ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki