Praw­dy wia­ry są jak kom­pas, któ­ry wy­zna­cza nam kurs na Nie­bo. Są jak ze­staw prze­trwa­nia, nie­zbęd­nik, chrze­ści­jań­ska ap­tecz­ka. W Ro­ku Wia­ry, któ­ry roz­po­czął się 11 paź­dzier­ni­ka, ogło­szo­ny przez Oj­ca Świę­te­go Be­ne­dyk­ta XVI war­to so­bie je przy­po­mnieć i po­wtó­rzyć. To tak­że 50. rocz­ni­ca otwar­cia So­bo­ru Wa­ty­kań­skie­go II i dwu­dzie­sta rocz­ni­ca ogło­sze­nia Ka­te­chi­zmu Ko­ścio­ła Ka­to­lic­kie­go, ofia­ro­wa­ne­go Ko­ścio­ło­wi przez bł. Ja­na Paw­ła II. 

Gdy­bym mia­ła opo­wie­dzieć ko­muś, o co cho­dzi w na­szej – ka­to­lic­kiej – wie­rze, po­wo­ła­ła­bym się na sześć praw­dy wia­ry. Są one fi­la­ra­mi, na któ­rych opie­ra się ca­ła teo­lo­gia, czy­li na­uka o Bo­gu. Wy­my­ka­ją się ludz­kie­mu ro­zu­mo­wi, zmu­sza­ją do po­ko­ry, kie­dy oka­zu­je się, że nie wszyst­ko po­tra­fi­my wy­tłu­ma­czyć i mo­gą wy­da­wać się nie­lo­gicz­ne – bo co to zna­czy, że je­den Bóg jest w trzech Oso­bach? Jak więc sa­ma na­zwa wska­zu­je, trze­ba je przy­jąć z wia­rą.

Bez­i­mien­ny twór­ca tzw. ma­łe­go ka­te­chi­zmu (uczy­li­śmy się go przed przy­stą­pie­niem do Pierw­szej Ko­mu­nii Świę­tej) obok Mo­dli­twy Pań­skiej, Zdro­waś Ma­rio czy De­ka­lo­gu umie­ścił praw­dy wia­ry. W kil­ku punk­tach stre­ścił isto­tę te­go, w co wie­rzy­my.

 

Jest je­den Bóg

O tym, że Bóg jest je­den, prze­ko­nu­je nas świa­dec­two Pi­sma Świę­te­go i lo­gi­ka. Gdy­by by­ło dwóch bo­gów, je­den był­by ogra­ni­cze­niem dru­gie­go, ża­den z nich nie był­by wszech­moc­ny, wszech­po­tęż­ny, do­sko­na­ły, nie­skoń­czo­ny, więc ża­den nie był­by bo­giem. W Księ­dze Po­wtó­rzo­ne­go Pra­wa czy­ta­my: „Słu­chaj, Izra­elu! Pan, Bóg nasz, jest Pa­nem je­dy­nym”. Kie­dy tyl­ko lud Bo­ży o tym za­po­mi­nał, pro­ro­cy przy­po­mi­na­li tę waż­ną praw­dę, wzy­wa­li do od­wró­ce­nia się od fał­szy­wych boż­ków i na­wró­ce­nia.

Chrze­ści­jań­stwo jest więc re­li­gią mo­no­te­istycz­ną, gdzie Bóg jest je­den, jest ab­so­lut­ną, oso­bo­wą isto­tą, pra­przy­czy­ną wszyst­kie­go.

Bóg jest sę­dzią

Ale sę­dzią spra­wie­dli­wym, któ­ry za do­bro wy­na­gra­dza, a za zło ka­rze. Nie jest sko­rum­po­wa­ny, nie wy­da­je nie­słusz­nych wy­ro­ków, ale w naj­do­sko­nal­szy spo­sób od­dzie­la zło od do­bra. Nie po­trze­bu­je ani pro­ku­ra­to­rów, ani ad­wo­ka­tów, bo sam jest w sta­nie naj­do­kład­niej po­znać oko­licz­no­ści na­szych do­brych i złych uczyn­ków. Dru­ga praw­da nie stoi w sprzecz­no­ści z praw­dą o Bo­żym mi­ło­sier­dziu. Po pro­stu – złe wy­stęp­ki mu­si­my od­po­ku­to­wać, a do­bro otwo­rzy nam bra­mę do Nie­ba. W tym sen­sie mó­wi­my o ka­rze i na­gro­dzie.

Są trzy Oso­by Bo­skie

Czy­li Bóg Oj­ciec, Syn Bo­ży i Duch Świę­ty. Nie wie­rzy­my w trzech bo­gów, ale w jed­ne­go, któ­ry ma tro­istą na­tu­rę. Be­ne­dykt XVI po­wie­dział 22 ma­ja 2005 r.: „Bóg nie jest sa­mot­no­ścią, lecz do­sko­na­łą wspól­no­tą”.

Z tej praw­dy mo­że­my wy­wieść od­po­wiedź na py­ta­nie, dla­cze­go Bóg pra­gnie Ko­ścio­ła. Po­nie­waż nie chce nas zba­wiać po­je­dyn­czo, ale we wspól­no­cie. Kto my­śli tyl­ko o zba­wie­niu wła­snej du­szy, jest ego­istą i ży­je aspo­łecz­nie. Bóg nie jest aspo­łecz­ny, ale Trój­je­dy­ny, co ozna­cza, że jest wspól­no­tą, wiecz­ną wy­mia­ną mi­ło­ści. Stwo­rzo­ny na je­go po­do­bień­stwo czło­wiek w swo­ją na­tu­rę ma wpi­sa­ne re­la­cje i mi­łość.

Syn Bo­ży stał się czło­wie­kiem

Przy­szedł na świat i umarł na krzy­żu dla na­sze­go zba­wie­nia. Ma­my wie­le do­wo­dów na to, że Je­zus był po­sta­cią hi­sto­rycz­ną. Jed­nak klu­czo­we dla na­szej wia­ry jest to, że bę­dąc czło­wie­kiem, był jed­no­cze­śnie Bo­giem. A po śmier­ci zmar­twych­wstał, wy­grał ze śmier­cią. Trze­cia praw­da wia­ry ro­bi na mnie ogrom­ne wra­że­nie, kie­dy od­po­wiem so­bie na py­ta­nie, po co wła­ści­wie Je­zus przy­jął ludz­ką na­tu­rę. Bóg stał się czło­wie­kiem po to, aby  czło­wiek na­śla­do­wał Bo­ga.

Du­sza ludz­ka jest nie­śmier­tel­na

Du­sza jest tym, co czy­ni nas ludź­mi, spra­wia, że ma­te­ria sta­je się ży­wym cia­łem. Duch ludz­ki jest czymś wię­cej niż wszyst­kie na­rzą­dy we­wnętrz­ne ra­zem wzię­te, nie moż­na go po­rów­nać do mó­zgu, no­gi ani na­wet ser­ca. Opie­ra­jąc się na na­ukach przy­rod­ni­czych, nie je­ste­śmy w sta­nie udo­wod­nić, że du­sza ist­nie­je. Stwo­rzył ją sam Pan Bóg, nie jest „pro­duk­tem” ro­dzi­ców, nie ma ko­du ge­ne­tycz­ne­go. Du­sza jest nie­śmier­tel­na. Nie umie­ra wraz z cia­łem i „znaj­dzie” je w chwi­li zmar­twych­wsta­nia.

Ła­ska bo­ska jest po­trzeb­na do zba­wie­nia 

I to ko­niecz­nie. Bo nie wy­star­czą na­sze wy­sił­ki, by do­stać się do Nie­ba. Nie wy­star­czy być po pro­stu do­brym czło­wie­kiem i wy­god­ne miesz­kan­ko w Nie­bie za­kle­pa­ne. Po­trze­bu­je­my ła­ski, czy­li po­mo­cy Pa­na Bo­ga. Bez Nie­go nic nie mo­że­my uczy­nić. To On pod­su­wa nam do­bre po­my­sły i po­ma­ga je re­ali­zo­wać.

Mag­da­le­na Gu­ziak-No­wak

/p

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: