Stres jest po­dob­no nie­unik­nio­nym ele­men­tem ży­cia, na­tu­ral­ną re­ak­cją or­ga­ni­zmu. Sko­ro tak, to po co ist­nie­je?

Przy­spie­szo­ne bi­cia ser­ca, płyt­ki od­dech, po­ce­nie się... Po co nam re­ak­cja stre­so­wa np. utrud­nia­ją­ca od­po­wiedź pod­czas eg­za­mi­nu? A prze­dłu­ża­ją­cy się stres w pra­cy, nisz­czą­cy zdro­wie, spro­wa­dza­ją­cy ner­wi­cę? Wy­da­je się, że to zja­wi­sko jed­no­znacz­nie ne­ga­tyw­ne.

Tym­cza­sem stres to nie za­wsze do­dat­ko­wa kło­da pod no­gi. Ist­nie­ją tak­że je­go po­zy­tyw­ne skut­ki, po­ja­wia­ją­ce się w przy­pad­ku krót­ko­trwa­łe­go stre­su, któ­ry uwal­nia ad­re­na­li­nę. Tzw. „dresz­czyk emo­cji” po­wo­du­je mo­bi­li­za­cję or­ga­ni­zmu w chwi­li pró­by i po­ma­ga w osią­gnię­ciu ce­lu.

foto_01-02_17-2014

Stres opa­no­wa­ny i wy­ko­rzy­sta­ny

W du­żej mie­rze to spra­wa in­dy­wi­du­al­na: nie­któ­rzy pod na­pię­ciem nie po­tra­fią dzia­łać, a na­wet naj­mniej­szy stres ich pa­ra­li­żu­je. To za­le­ży od cha­rak­te­ru czło­wie­ka. Nie ozna­cza to jed­nak, że spra­wa mo­że być z gó­ry prze­gra­na. Uczy­my się przez ca­łe ży­cie, jak opa­no­wać ogar­nia­ją­cy nas stres, jak mu prze­ciw­dzia­łać. W koń­cu więk­szość ak­to­rów przy­zna­je się, że przed wy­stę­pem za­wsze od­czu­wa tre­mę – mi­mo to osią­ga­ją do­sko­na­łe wy­ni­ki.

W sy­tu­acji na­pię­cia war­to zwró­cić się w mo­dli­twie do Bo­ga. Rów­nież na­uka wska­zu­je na zba­wien­ny wpływ me­dy­ta­cji, po­strze­ga­jąc ją wpraw­dzie – błęd­nie – tyl­ko ja­ko tech­ni­kę re­lak­sa­cyj­ną. Dla oso­by wie­rzą­cej po­win­no być oczy­wi­ste, że wa­run­kiem rów­no­wa­gi w ży­ciu jest pod­trzy­my­wa­na re­la­cja z Bo­giem.

Co za du­żo, to nie­zdro­wo

Hans Se­lye, en­do­kry­no­log, któ­ry wpro­wa­dził po­ję­cie stre­su do bio­lo­gii, po wie­lu la­tach ba­dań od­róż­nił stres kon­struk­tyw­ny od de­struk­cyj­ne­go. Pierw­szy, okre­śla­ny mia­nem eu­stre­su, mo­że wzmac­niać funk­cje fi­zycz­ne i psy­chicz­ne. Dru­gi, zwa­ny dys­tre­sem, utrzy­mu­je się zbyt dłu­go, by moż­na by­ło so­bie z nim po­ra­dzić al­bo go za­adap­to­wać, dla­te­go po­wo­du­je ne­ga­tyw­ne kon­se­kwen­cje dla zdro­wia, w tym groź­ne cho­ro­by.

Oka­zu­je się więc, że to ra­czej od na­szej re­ak­cji na stres za­le­ży, czy od­czu­je­my je­go ne­ga­tyw­ne kon­se­kwen­cje. Moż­na go po­trak­to­wać ja­ko dzwo­nek alar­mo­wy, któ­ry wy­ma­ga od nas chwi­lo­wej mo­bi­li­za­cji, al­bo jak sy­re­ny ostrze­gaw­cze, któ­re do­ra­dza­ją ewa­ku­ację. Je­śli pro­wa­dzi­my szko­dli­wy tryb ży­cia, to mo­że być ostat­nia szan­sa, aby go zmie­nić jesz­cze bez kon­se­kwen­cji zdro­wot­nych.

Mo­ty­wa­cja do dzia­ła­nia

Kie­dy uzna­je­my, że nad źró­dłem na­pię­cia da się za­pa­no­wać, jest więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo, że rze­czy­wi­ście nad nim za­pa­nu­je­my. I nie jest to wca­le psy­cho­lo­gicz­ny beł­kot o „po­zy­tyw­nym my­śle­niu, któ­re wszyst­ko mo­że zmie­nić”. Mo­żesz za­wal­czyć o zdy­stan­so­wa­ne po­dej­ście. Wów­czas ujaw­nia­ją się po­zy­tyw­ne ce­chy stre­su, któ­ry sta­je się bodź­cem do dzia­ła­nia, mo­bi­li­zu­je or­ga­nizm do wy­sił­ku, a w na­stęp­stwie umoż­li­wia re­ali­za­cję am­bit­ne­go ce­lu i oso­bi­sty roz­wój.

Do­świad­cze­nie ży­cio­we uczy, że stres to­wa­rzy­szy wszyst­kim po­waż­nym zmia­nom w ży­ciu. Kie­dy do­świad­czy­my ja­kiejś po­raż­ki, wszyst­ko po­strze­ga­my w czar­nych bar­wach. Z pew­no­ścią nie za­szko­dzi spoj­rzeć z na­dzie­ją na każ­dą, na­wet naj­trud­niej­szą sy­tu­ację ży­cio­wą. Tym bar­dziej, że dla chrze­ści­ja­ni­na nie ma po­ło­że­nia bez wyj­ścia. Na do­da­tek, po­dą­ża­jąc za Chry­stu­sem, uczy­my się prze­ku­wać każ­de do­świad­cze­nie w ko­rzyść, bo rów­nież te naj­cięż­sze mo­że­my Mu prze­cież ofia­ro­wać.

 

Mi­chał Nie­niew­ski

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: