Masz 724 zna­jo­mych na fej­sie. Czy wśród nich jest twój przy­ja­ciel?

Przy­jaźń spra­wia, że roz­wi­ja­my się w bli­sko­ści dru­gie­go czło­wie­ka i dzię­ki nie­mu, nie tra­cąc jed­no­cze­śnie swo­jej wol­no­ści.

Je­dy­ne, co mia­ło ja­kieś zna­cze­nie to to, że zna­la­złam mo­je­go pierw­sze­go przy­ja­cie­la, a tym sa­mym za­czę­łam na­praw­dę żyć” – na­pi­sa­ła To­ve Jans­son, au­tor­ka „Mu­min­ków”. Nie­miec­ki po­eta J. W. Go­ethe po­wie­dział, że do­pie­ro przy­jaźń uczy­ni­ła świat „za­miesz­ka­łym ogro­dem” – bez niej jest on pu­sty i smut­ny.

Wra­ca­jąc do fej­sa – któ­ry spo­śród two­ich wir­tu­al­nych zna­jo­mych spra­wia, że na­praw­dę ży­jesz? Czy jest ktoś, bez ko­go twój świat był­by pu­sty i smut­ny? Je­śli choć je­den awa­tar jest w re­alu two­im przy­ja­cie­lem, je­steś szczę­ścia­rzem.

foto_01-01_22-2016

Zna­jo­mi i przy­ja­cie­le

Przy­jaźń to bli­ska re­la­cja z in­nym czło­wie­kiem, opar­ta na sza­cun­ku, wza­jem­nym po­sza­no­wa­niu god­no­ści i wspól­nych ide­ałach. Być czy­imś przy­ja­cie­lem ozna­cza być przy jaź­ni, czy­li bli­sko czy­jejś świa­do­mo­ści, tuż obok ja dru­giej oso­by – jej my­śli, pra­gnień, po­trzeb. Przy­jaźń to wię­cej niż ko­le­żeń­stwo, a mniej niż mi­łość.

Bu­do­wa­nie ta­kiej re­la­cji jest cza­so­we i pra­co­chłon­ne. Nie jest więc moż­li­we, aby mieć pięt­na­stu lub choć­by dzie­się­ciu praw­dzi­wych przy­ja­ciół.

A cza­sem chcie­li­by­śmy się tym po­chwa­lić, bo to ozna­ka na­szej po­pu­lar­no­ści, to do­wód, że je­ste­śmy „kimś” i in­ni się z na­mi li­czą. W rze­czy­wi­sto­ści mo­że­my mieć kło­pot z „po­dzia­łem” ota­cza­ją­cych nas osób na przy­ja­ciół i bar­dzo do­brych zna­jo­mych. Po czym po­znać praw­dzi­we­go przy­ja­cie­la?

Czy masz czas?

W świe­cie, w któ­rym ży­je­my szyb­ciej od pręd­ko­ści świa­tła, jed­ną z naj­cen­niej­szych rze­czy, któ­re mo­że­my ofia­ro­wać dru­gie­mu czło­wie­ko­wi, jest czas. An­selm Grün, be­ne­dyk­tyń­ski mnich na­pi­sał o sym­bo­lach przy­jaź­ni. Nie są ni­mi ko­mór­ka i e-ma­il, ale list – tra­dy­cyj­ny, sta­ro­mod­ny, w ko­per­cie, bo na­pi­sa­nie go wy­ma­ga na­my­słu i cza­su.

Praw­dzi­wy przy­ja­ciel znaj­dzie więc go­dzi­nę al­bo dwie, że­by być ra­zem. Waż­na jest obec­ność fi­zycz­na, nie wir­tu­al­na – kli­ka­jąc na mes­sen­ge­rze, ni­gdy nie je­ste­śmy w ca­ło­ści dla dru­giej oso­by. Prze­cież w cza­sie ta­kiej roz­mo­wy moż­na luk­nąć na pa­rę stro­nek, po­czy­tać za­jaw­ki ar­ty­ku­łów, wy­ha­czyć oka­zje na al­le­gro, po­słu­chać no­wych ka­wał­ków ulu­bio­ne­go ra­pe­ra. Kon­takt wir­tu­al­ny za­wsze bę­dzie uzu­peł­nie­niem al­bo na­miast­ką – ni­gdy fun­da­men­tem przy­jaź­ni. Ten bu­du­je się oko w oko. A za­tem: czy masz czas na praw­dzi­wą przy­jaźń?

 

Mar­cin No­wak

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: