In­for­ma­ty­ka Da­wi­da Pio­trow­skie­go za­in­try­go­wa­ła ich for­ma, bo kom­plet­nie so­bie nie wy­obra­żał, jak mo­gą wy­glą­dać re­ko­lek­cje… au­to­sto­po­we. – Jeź­dzi­łem wcze­śniej tro­chę sto­pem, wie­dzia­łem z czym to się wią­że – z nie­prze­wi­dy­wal­no­ścią te­go, gdzie i kie­dy kto do­je­dzie. Jak w ta­kich wa­run­kach moż­na zro­bić re­ko­lek­cje? Jak zgro­ma­dzić lu­dzi w jed­nym miej­scu, po­tem więk­szą gru­pą gdzieś po­je­chać, od­pra­wić Mszę św., zor­ga­ni­zo­wać kon­fe­ren­cję, noc­leg? – za­sta­na­wiał się. Po­mysł oka­zał się zu­peł­nie in­ny, ale sa­mo ha­sło przy­cią­gnę­ło go sku­tecz­nie.

Chy­ba po­trze­bo­wa­łam tro­chę wol­no­ści, a au­to­stop mi się z nią ko­ja­rzył. Chcia­łam zro­bić coś sza­lo­ne­go – mó­wi Mo­ni­ka Grzy­bek, któ­ra wła­śnie pi­sze pra­cę ma­gi­ster­ską z far­ma­cji. Mia­ła wiel­ką ocho­tę na te re­ko­lek­cje, ale ich for­ma by­ła ty­leż sa­mo in­try­gu­ją­ca, co prze­ra­ża­ją­ca, bo dziew­czy­na mia­ła bar­dzo ma­łe au­to­sto­po­we do­świad­cze­nia. Za­pi­sa­ła się do­pie­ro na li­stę re­zer­wo­wą, a po­tem mo­dli­ła, że­by wziąć udział w wy­da­rze­niu. – Na szczę­ście Pan Bóg wy­słu­chał mo­ich mo­dlitw – wspo­mi­na.

Ane­ta Gmi­trzak na Je­zu­ic­kich Dniach Mło­dzie­ży w Świę­tej Lip­ce spo­tka­ła Ewę, jed­ną z po­my­sło­daw­czyń re­ko­lek­cji. Wte­dy już nie mo­gła wziąć w nich udzia­łu, ale noc­ne opo­wie­ści o au­to­sto­po­wych hi­sto­riach tak na nią po­dzia­ła­ły, że we wrze­śniu za­an­ga­żo­wa­ła się w ini­cja­ty­wę, a w na­stęp­nym ro­ku sa­ma do niej do­łą­czy­ła.

IMG_0173

Za­ufać Opatrz­no­ści

Re­ko­lek­cje au­to­sto­po­we or­ga­ni­zu­ją świec­cy, któ­rzy od 2012 r. zdą­ży­li stać się Wspól­no­tą Lu­dzi w Dro­dze „Pięk­ne Sto­py”. W or­ga­ni­za­cji po­ma­ga­ją im łódz­cy je­zu­ici, uży­cza­jąc miej­sca na warsz­ta­ty i bio­rąc za gru­pę od­po­wie­dzial­ność w imie­niu Ko­ścio­ła.

Re­ko­lek­cje roz­po­czy­na­ją się od dni sku­pie­nia, któ­re trwa­ją od piąt­ko­we­go wie­czo­ru do po­nie­dział­ko­we­go po­ran­ka. To czas du­cho­we­go i tech­nicz­ne­go przy­go­to­wa­nia do dro­gi, któ­ra swój po­czą­tek ma wła­śnie w po­nie­dzia­łek. Wów­czas uczest­ni­cy – pa­ra­mi, trój­ka­mi bądź w więk­szych gru­pach – roz­jeż­dża­ją się w róż­ne stro­ny Pol­ski i Eu­ro­py, by w so­bo­tę wró­cić do Ło­dzi na wie­czór świa­dectw.

To jest czas, w któ­rym ma­my do­świad­czać Bo­żej opie­ki i ludz­kiej do­bro­ci – wy­ja­śnia Da­wid. Uczest­ni­cy re­ko­lek­cji są za­chę­ca­ni, by po­dejść do tej po­dró­ży z od­wa­gą i za­wie­rzyć się Bo­żej Opatrz­no­ści. Nie­któ­rzy rze­czy­wi­ście zo­sta­wia­ją ja­kie­kol­wiek za­bez­pie­cze­nia. Da­wid z dwie­ma to­wa­rzysz­ka­mi jeź­dził w ubie­głym ro­ku bez żad­nych pie­nię­dzy – nie mie­li przy so­bie ani go­tów­ki, ani kart płat­ni­czych. Je­dze­nia za­bra­li rap­tem na je­den dzień. – Wra­cam w so­bo­tę i mam po­czu­cie, że przez ca­ły ty­dzień ni­cze­go nie mia­łem, a ni­cze­go mi nie bra­kło – mia­łem co jeść, mia­łem gdzie spać; nie sta­ło mi się nic złe­go, za to do­zna­łem nie­sa­mo­wi­cie du­żo do­bra; wszyst­ko do­sta­łem od lu­dzi i od Pa­na Bo­ga – opo­wia­da.

Ane­ta w 2013 r. też jeź­dzi­ła bez pie­nię­dzy, ale zde­cy­do­wa­ła się na po­dróż po Pol­sce. – W cią­gu sze­ściu dni tyl­ko raz spa­łam na pod­ło­dze w sal­ce pa­ra­fial­nej. Po­za tym za­wsze mia­ły­śmy łóż­ko – wspo­mi­na. Pięk­no­sto­po­wi­czom zda­rza się do­stać apar­ta­ment i obu­dzić się ra­no z wi­do­kiem na mo­rze. W ży­ciu nie by­ło­by ich stać na za­trzy­ma­nie się w ta­kim ho­te­lu. Z ła­pa­niem sto­pa by­wa róż­nie, ale re­kor­dzi­ści po­tra­fią już we śro­dę do­trzeć do… Asy­żu.

Wło­chy, jak się oka­zu­je, to dość po­pu­lar­ny kie­ru­nek. Wła­śnie na Pół­wy­sep Ape­niń­ski chcia­ła do­trzeć gru­pa Mo­ni­ki. Ona sa­ma ma­rzy­ła o San Gio­van­ni Ro­ton­do, Mag­da o Asy­żu a Do­mi­ni­ka jesz­cze o Por­to­fi­no. Dziew­czy­ny nie do­tar­ły do żad­ne­go z nich. – Do­je­cha­ły­śmy gdzie in­dziej i prze­ży­ły­śmy to, co mia­ły­śmy prze­żyć – za­pew­nia Mo­ni­ka. Jej gru­pa do­tar­ła nad La­go di Gar­da – naj­więk­sze i naj­czyst­sze je­zio­ro Włoch, a na­stęp­ne­go dnia zwie­dzi­ła We­ro­nę, tę od Ro­mea i Ju­lii.

IMG_0736Re­ko­lek­cje i ewan­ge­li­za­cja

Pod Bo­le­sław­cem sta­nę­ło au­di. Dwóch na­pa­ko­wa­nych ko­le­si: „my się wa­mi za­opie­ku­je­my”. „Wsia­dać?” – za­sta­na­wia­ły się dziew­czy­ny, któ­re ob­ra­ły kurs na Ita­lię. – Gdy zo­ba­czy­łam w sa­mo­cho­dzie fo­te­lik dla dziec­ka, to się prze­ko­na­łam – wspo­mi­na Mo­ni­ka. Au­to­sto­po­wi­cze pod­kre­śla­ją, że za­wo­rem bez­pie­czeń­stwa jest czę­sto ich in­tu­icja. Pa­no­wie z au­di oka­za­li się nie­sa­mo­wi­ci. Za­wieź­li dziew­czy­ny aż pod Mo­na­chium, na­kar­mi­li; wzię­li nu­me­ry ko­mó­rek i każ­de­go dnia do koń­ca re­ko­lek­cji py­ta­li, czy au­to­sto­po­wicz­ki ży­ją. Mo­ni­ka żar­tu­je, że trosz­czy­li się o nie bar­dziej niż ro­dzi­ce.

Au­to­sto­po­wi­cze ra­czej nie ukry­wa­ją, że bio­rą udział w re­ko­lek­cjach, ale je­śli kie­row­ca nie jest za­in­te­re­so­wa­ny, to z re­gu­ły nie na­rzu­ca­ją się z roz­mo­wą na te­mat wia­ry. „Pięk­ne Sto­py” to przede wszyst­kim re­ko­lek­cje dla uczest­ni­ków, ewen­tu­al­na ewan­ge­li­za­cja jest swe­go ro­dza­ju bo­nu­sem. Da­wid w trak­cie pierw­szej edy­cji re­ko­lek­cji po­dró­żo­wał z ko­le­żan­ką. Za­bra­ła ich pa­ra w zbli­żo­nym wie­ku. Kie­ru­ją­cy sa­mo­cho­dem chło­pak był bar­dzo zdzi­wio­ny, gdy Da­wid na za­czep­ne pod­tek­sty sek­su­al­ne ja­sno stwier­dził, że z ko­le­żan­ką nie są mał­żeń­stwem, a z sek­sem cze­ka na żo­nę. Roz­mo­wa nie by­ła przy­jem­na, ale i przy ta­kiej oka­zji moż­na dać świa­dec­two.

Pierw­sze re­ko­lek­cje od­by­ły się w 2012 r. Wzię­ło w nich udział ok. 60 osób. Roz­wa­ża­nia re­ko­lek­cyj­ne od po­cząt­ku przy­go­to­wu­je du­cho­wy opie­kun pięk­no­sto­po­wi­czów o. Krzysz­tof Pa­łys OP. Uczest­ni­cy re­ko­lek­cji otrzy­mu­ją ksią­żecz­kę za­wie­ra­ją­cą m.in. czy­ta­nia na każ­dy dzień. Resz­ta za­le­ży od współ­to­wa­rzy­szy po­dró­ży. Mo­ni­ka z dziew­czy­na­mi co­dzien­nie wspól­nie od­ma­wia­ła ró­ża­niec i ko­ron­kę. – To by­ło nie­sa­mo­wi­te, bo za­wsze po wspól­nej mo­dli­twie coś za­czy­na­ło się dziać. Mo­dli­twa spra­wia­ła, że do­cho­dzi­ły­śmy do po­ro­zu­mie­nia w związ­ku z kie­run­kiem jaz­dy. I chwi­lę za­trzy­my­wa­ło się au­to, któ­rym mo­gły­śmy da­lej je­chać – opo­wia­da.

In­we­sty­cja na ca­łe ży­cie

Pięk­ne Sto­py są dla każ­de­go, kto od­kry­je ta­kie pra­gnie­nie i za­ak­cep­tu­je ich for­mę. Wie­lu uczest­ni­ków nie ma wca­le do­świad­cze­nia w jeż­dże­niu sto­pem. Przy­jeż­dża­ją lu­dzie w róż­nym wie­ku i róż­ne­go sta­nu – oso­by wol­ne, ale był też kle­ryk i ksiądz.

Na tych re­ko­lek­cjach każ­dy do­sta­je do­kład­nie to, cze­go po­trze­bu­je – mó­wi Da­wid. – Za­chwy­ca mnie to, że lu­dzie wra­ca­ją z nich nie­praw­do­po­dob­nie na­ła­do­wa­ni Du­chem.

Ro­bert, je­den z czwór­ki po­my­sło­daw­ców, na pierw­szych re­ko­lek­cjach, po wy­słu­cha­niu świa­dectw po­wie­dział, że wśród lu­dzi dzie­lą­cych się do­świad­cze­nia­mi z dro­gi by­ła ta­ka ener­gia, że wy­star­czy­ło po­wie­sić ża­rów­kę, a sa­ma za­czę­ła­by świe­cić.

Re­ko­lek­cje to dla wspól­no­ty głów­ne i naj­waż­niej­sze wy­da­rze­nie w cią­gu ro­ku. Oprócz te­go pięk­no­sto­po­wi­cze spo­ty­ka­ją się na ogól­no­pol­skich zjaz­dach wio­sną i je­sie­nią, a po­za tym czę­ściej w spo­łecz­no­ściach lo­kal­nych, gdzie ży­ją na co dzień – w War­sza­wie, Kra­ko­wie, To­ru­niu, Gdań­sku, Ło­dzi i Wro­cła­wiu.

Ane­ta: – Oj­ciec Krzysz­tof Pa­łys w jed­nej ze swo­ich ksią­żek na­pi­sał, że je­że­li jest dro­ga, to jeż­dżą po niej sa­mo­cho­dy; je­że­li jeż­dżą sa­mo­cho­dy, to za­wsze któ­ryś się za­trzy­ma; a je­że­li się nie za­trzy­mu­je, to zna­czy, że cze­kasz na ko­goś spe­cjal­ne­go. My­ślę, że to się za­wsze spraw­dza.

Da­wid: – Dro­ga od za­wsze jest ta­ką prze­strze­nią, w któ­rej po­zna­jesz sie­bie, któ­ra po­zwa­la ci spoj­rzeć w głąb. Po­dró­żu­jąc sto­pem, otrzy­mu­jąc do­bro od spo­tka­nych lu­dzi, od­czu­wa­my i uczy­my się do­strze­gać, że Pan Bóg nas pro­wa­dzi i na tych re­ko­lek­cjach, i po­za ni­mi.

Mo­ni­ka: – Do­świad­cze­nie tych sze­ściu dni w dro­dze pro­cen­tu­je na ca­łe ży­cie. Czło­wiek przy­jeż­dża od­mie­nio­ny. Po pro­stu ży­je się ina­czej.

Prze­mek Ra­dzyń­ski


Po­bierz ca­ły nu­mer „Dro­gi” » POBIERZ
okladka_15-16-2015

W środ­ku m.in.

  • Kie­dy za­snę­ła Mat­ka Bo­ża, czy­li co wie­my o Wnie­bo­wzię­ciu i in­nych do­gma­tach Ma­ryj­nych?

  • Roz­mo­wa z dr Wan­dą Pół­taw­ską – przy­ja­ciół­ka św. Ja­na Paw­ła II mó­wi, jak zbu­do­wać wspa­nia­łą przy­jaźń

  • Cu­da z li­ter, czy­li czy ka­li­gra­fia jest dziś na to­pie?

  • Mo­że dla­te­go ży­je – wy­wiad z trzeź­wym nar­ko­ma­nem o złud­nej i praw­dzi­wej wol­no­ści

  • Bie­ga­nie – od cze­go za­cząć upra­wia­nie te­go spor­tu?

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: