Mam ta­ką teo­rię: lu­bi­my fil­my pa­trio­tycz­ne i po­trze­bu­je­my ich.

Film pa­trio­tycz­ny? W sen­sie, że kicz?” Ta­ka re­ak­cja mo­że być dość czę­sta. Ale opi­nia ta ba­zu­je na przy­kła­dach nie­uda­nych. Na przy­kład w USA uda­ne, pa­trio­tycz­ne ki­no to nie jest sprzecz­ność. Tam pro­duk­cje o wy­dźwię­ku le­wi­co­wym czy li­be­ral­nym rów­nież od­wo­łu­ją się do po­czu­cia wspól­no­ty na­ro­do­wej i war­to­ści wy­ra­żo­nych w De­kla­ra­cji Nie­pod­le­gło­ści.

Rys pa­trio­tycz­ny fil­mu naj­le­piej ujaw­nia się w wąt­kach hi­sto­rycz­nych i po­li­tycz­nych. Więk­szość dzieł te­go ty­pu jest za­in­spi­ro­wa­na wy­da­rze­niem z prze­szło­ści al­bo opi­su­je ja­kąś sy­tu­ację spo­łecz­ną. Fa­bu­ła od­wo­łu­je się do po­zy­tyw­nych emo­cji wi­dza, któ­ry jest w sta­nie utoż­sa­mić się z re­pre­zen­to­wa­nym na ekra­nie na­ro­dem lub od­czu­wać więź z ja­kąś spo­łecz­no­ścią.

foto_01-01_04-2016

Ko­pal­nia po­my­słów Na­sze sce­na­riu­sze po­win­ny przede wszyst­kim czer­pać z pol­skiej kul­tu­ry, za­miast tyl­ko ko­pio­wać fa­bu­ły za­chod­nie. W pa­mię­ci po­ko­leń i w zu­peł­nie współ­cze­snej pro­ble­ma­ty­ce twór­cy od­naj­dą ko­pal­nię mo­ty­wów, in­spi­ru­ją­cych dla każ­de­go ga­tun­ku ki­na.

W hi­sto­rii Pol­ski prze­pla­ta­ją się wąt­ki tra­gicz­ne z ko­micz­ny­mi, jak w do­brym dra­ma­cie. W od­róż­nie­niu od Ame­ry­ka­nów nie mu­si­my jej ko­lo­ry­zo­wać, że­by nada­wa­ła się na osno­wę sce­na­riu­sza. Dzie­je Po­la­ków są wy­jąt­ko­wo burz­li­we na­wet na tle na­ro­dów o po­dob­nej sy­tu­acji po­li­tycz­nej.

W XIX w. zy­ska­li­śmy so­bie opi­nię bun­tow­ni­ków i wi­chrzy­cie­li, a jed­no­cze­śnie – ro­man­tycz­nych bo­ha­te­rów.

Aż do ru­chu „So­li­dar­no­ści” za­dzi­wia­li­śmy in­nych od­wa­gą, pro­wo­ku­jąc też gło­sy kry­ty­ku­ją­ce na­szą bra­wu­rę czy lek­ko­myśl­ność.

Nie­któ­rzy wy­ra­ża­ją oba­wę przed pa­te­tycz­ny­mi, bo­go­oj­czyź­nia­ny­mi pro­duk­cja­mi, któ­re bę­dą wy­sła­wia­ły bo­ha­te­rów bez ska­zy. To jed­nak nie jest ar­gu­ment prze­ciw­ko fil­mom pa­trio­tycz­nym, tyl­ko prze­ciw­ko gnio­tom.

Szcze­gól­nie, że ta­ka opo­wieść wca­le nie mu­si ide­ali­zo­wać na­szych bo­ha­te­rów. To czę­sto zwy­czaj­ni lu­dzie, któ­rzy speł­ni­li swo­ją po­win­ność i za to ma­my peł­ne pra­wo ich po­dzi­wiać.

A na­wet na­le­ży w ten spo­sób od­dać spra­wie­dli­wość lu­dziom, któ­rzy ry­zy­ko­wa­li ży­cie – i czę­sto je od­da­wa­li – za ist­nie­nie Pol­ski, po­strze­ga­ne przez nas ja­ko oczy­wi­stość.

 

Mi­chał Nie­niew­ski

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: