Na co war­to wy­da­wać pie­nią­dze? Na czym oszczę­dzać nie wol­no? Jak naj­le­piej prze­cho­wy­wać oszczęd­no­ści? Jak spra­wić, aby pie­nią­dze nie „top­nia­ły”? Kie­dy cho­dzić do skle­pu?

Te wszyst­kie py­ta­nia, choć mo­że się wy­da­wać, że cię jesz­cze nie do­ty­czą, szyb­ko sta­ną się bar­dzo ak­tu­al­ne, być mo­że na­wet już są.

Za­zwy­czaj stu­dia to ten mo­ment kie­dy mło­dzi lu­dzie opusz­cza­ją ro­dzin­ny dom i po raz pierw­szy przy­cho­dzi im sa­mo­dziel­nie go­spo­da­ro­wać pie­niędz­mi. Wte­dy naj­czę­ściej jak grom z ja­sne­go nie­ba spa­da na nich nie­uświa­do­mio­na do­tąd bru­tal­na rze­czy­wi­stość na te­mat wy­dat­ków. By­wa jed­nak tak, że na­wet wcze­śniej mu­si­my na­uczyć się roz­po­rzą­dzać pie­niędz­mi. Co­raz wię­cej z nas już w szko­le po­dej­mu­je do­ryw­cze pra­ce lub po pro­stu za­sta­na­wia się, jak naj­le­piej wy­ko­rzy­stać pie­nią­dze np. otrzy­ma­ne w pre­zen­cie.

foto_01-01_02-2014

Nie­za­leż­nie od te­go, ja­ką kwo­tą dys­po­nu­jesz, je­śli na po­cząt­ku nie okre­ślisz so­bie kil­ku re­guł, każ­da kwo­ta „stop­nie­je” szyb­ciej niż my­ślisz.

Dla­te­go po­da­ję kil­ka po­my­słów do za­sto­so­wa­nia od za­raz:

  1. W pierw­szej ko­lej­no­ści opłać to, co ko­niecz­ne – aka­de­mik, in­ter­nat, stan­cja i oczy­wi­ście wszyst­kie ko­niecz­ne ra­chun­ki, naj­le­piej łącz­nie z te­le­fo­nem i bi­le­tem mie­sięcz­nym. Wte­dy wiesz ile zo­sta­je ci na ca­łą resz­tę.
  2. Ni­gdy nie oszczę­dzaj na je­dze­niu! To mo­że się na­praw­dę źle skoń­czyć. Nie cho­dzi tu­taj oczy­wi­ście o to, aby każ­de­go dnia ja­dać obiad w dro­giej re­stau­ra­cji na mie­ście lub za­ja­dać się eg­zo­tycz­ny­mi pro­duk­ta­mi. Nie­za­leż­nie od wszyst­kie­go, trze­ba ży­wić się re­gu­lar­nie i mą­drze. Naj­le­piej na po­cząt­ku mie­sią­ca wy­brać się na du­że spo­żyw­cze za­ku­py, a w cią­gu mie­sią­ca do­ku­po­wać tyl­ko to, co ko­niecz­ne np. pie­czy­wo, na­biał itd. Wie­lu stu­den­tów są­dzi, że wła­śnie na je­dze­niu naj­ła­twiej oszczę­dzić i za­miast ra­cjo­nal­nych po­sił­ków, ku­pu­ją zup­ki w prosz­ku i fast fo­ody. Na dłuż­szą me­tę to mo­że oka­zać się opła­ka­ne w skut­kach.
  3. Ni­gdy nie chodź na wy­pra­wę do mar­ke­tu z pu­stym żo­łąd­kiem. Kie­dy od­czu­wasz głód, twój or­ga­nizm sza­le­je na wi­dok tych wszyst­kich pu­stych wę­glo­wo­da­nów na skle­po­wych pół­kach. Wszyst­ko pach­nie ze zdwo­jo­ną si­łą, a oczy ja­dły­by wszyst­ko, co ma­ją w za­się­gu wzro­ku. Nie spo­sób wte­dy oprzeć się za­pa­cho­wi cie­płych bu­łe­czek, sło­dy­czom, cze­ko­la­do­wym ba­to­ni­kom, chru­pią­cym chip­som, sło­wem – wszyst­kie­mu, co szyb­ko i sku­tecz­nie za­spo­koi po­trze­bę je­dze­nia. Ro­bisz wów­czas za­ku­py za trzech i w efek­cie du­ża część je­dze­nia się mar­nu­je. Mo­ja ra­da: idź do skle­pu po­rząd­nie na­je­dzo­ny i naj­le­piej z li­stą te­go, co masz w pla­nach za­ku­pić. Tym spo­so­bem nie ku­pisz ni­cze­go zbęd­ne­go i nie zmar­nu­jesz nad­pro­gra­mo­we­go je­dze­nia.
  4. Sze­ro­kim łu­kiem (to su­ge­stia głów­nie dla dziew­cząt) omi­jaj cen­tra han­dlo­we. Za­nim stwier­dzisz, że no­wa su­kien­ka lub spodnie są ci nie­zbęd­nie ko­niecz­ne, do­brze obej­rzyj sza­fę. Cza­sem mo­żesz się zdzi­wić, jak wie­le moż­na tak zna­leźć. Jak już ku­pu­jesz, sta­wiaj na ja­kość, nie na ilość.
  5. Je­śli je­steś w sta­nie, wy­znacz so­bie co­mie­sięcz­ną kwo­tę „do skar­bon­ki” na tzw. czar­ną go­dzi­nę. Je­śli nie mo­żesz po­zwo­lić so­bie na za­mro­że­nie 100 zł, odłóż cho­ciaż 20. Te pie­nią­dze mo­gą się przy­dać w naj­mniej ocze­ki­wa­nym mo­men­cie, gdy ta­ki na­dej­dzie, oszczę­dzisz so­bie wie­le stre­su.

 

Ka­ro­li­na Po­lak 

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: