Tyl­ko nie ko­mer­cja!” – nie­mal zgod­nym chó­rem za­wo­ła­li ucznio­wie w kla­sie, w któ­rej tuż przed Ad­wen­tem pod­ją­łem pró­bę roz­mo­wy o uda­nych świę­tach. Wła­ści­wie do mnie na­le­ża­ło tyl­ko upo­rząd­ko­wa­nie roz­mo­wy, da­lej „sa­mo po­szło” – tak wie­le każ­dy miał prze­my­śleń, o któ­rych chciał opo­wie­dzieć.

Naj­sku­tecz­niej­sze, bo naj­prost­sze

Oka­za­ło się, że wy­star­czy spi­sać wy­po­wie­dzi uczniów II kla­sy li­ceum i już otrzy­mu­je­my nie­zwy­kle prak­tycz­ny po­rad­nik, jak prze­żyć świę­ta w spo­sób nie­po­wta­rzal­ny, pięk­ny i pe­łen no­wych wra­żeń. Za­tem po­słu­chaj­cie...

Pa­rę lat te­mu po­sta­no­wi­li­śmy zre­zy­gno­wać z tra­dy­cyj­nie przy­go­to­wy­wa­nych pre­zen­tów pod cho­in­kę… Na ten po­mysł wpadł ta­ta, któ­ry za­wsze umie za­sko­czyć. Oczy­wi­ście, nie cał­kiem zre­zy­gno­wa­li­śmy z pre­zen­tów – da­je­my je so­bie na Trzech Kró­li, ale oczy­ści­li­śmy at­mos­fe­rę Bo­że­go Na­ro­dze­nia. Dwie młod­sze sio­stry – bliź­niacz­ki mia­ły naj­wię­cej opo­rów, gdy usły­sza­ły ten po­mysł, ale po­wie­dzie­li­śmy so­bie, że to tak na pró­bę i że już od na­stęp­ne­go ro­ku mo­że­my wró­cić do daw­ne­go zwy­cza­ju cho­in­ko­wych da­rów. Mi­nę­ło już jed­nak pięć lat od tam­tej roz­mo­wy i na pew­no nikt z nas nie chce zmie­niać no­we­go zwy­cza­ju, ta­kie to faj­ne. Świę­ta są praw­dzi­wy­mi świę­ta­mi!

Da­rek

U nas jest zwy­czaj prze­nie­sio­ny – jak mó­wią ro­dzi­ce – jesz­cze od cza­su ich pra­dziad­ków, mia­no­wi­cie wy­trzy­mu­je­my at­mos­fe­rę ad­wen­to­wą i sa­me świę­ta wkra­cza­ją do na­sze­go do­mu do­pie­ro w wi­gi­lię ko­ło po­łu­dnia. Cho­ciaż za­wsze ro­dzi­ce przy­go­tu­ją cho­in­kę wcze­śniej, ale ona stoi na po­dwór­ku moc­no za­wi­nię­ta, wno­si­my ją do du­że­go po­ko­ju do­pie­ro w wi­gi­lię po do­pię­ciu wszyst­kich in­nych przy­go­to­wań. Cią­giem dal­szym tych sta­rych ro­dzin­nych zwy­cza­jów jest ubie­ra­nie cho­in­ki, w któ­rej mu­szą uczest­ni­czyć wszy­scy – każ­dy wie­sza to, co sam wła­sno­ręcz­nie przy­go­to­wał. To przy­go­to­wa­nie to wy­peł­nie­nie wszyst­kich nie­dziel Ad­wen­tu, w któ­rym zre­zy­gno­wa­li­śmy z oglą­da­nia te­le­wi­zji i sia­da­my przy roz­ło­żo­nym naj­więk­szym sto­le, ro­biąc i na­pra­wia­jąc ozdo­by. Dzia­dek mó­wi, że­by od ra­zu umarł, gdy­by ktoś po­wie­sił na cho­in­ce co­kol­wiek ku­pio­ne­go w skle­pie. I nikt jak do­tąd nie od­wa­żył się ry­zy­ko­wać ży­ciem dziad­ka. A tak na mar­gi­ne­sie, czy nie sły­sze­li­ście gdzieś o kon­kur­sie na wy­gląd ozdo­bio­nej cho­in­ki – na­sza wy­glą­da nie­po­wta­rzal­nie – wi­szą na niej i kro­kow­skie czap­ki, i stru­sie z wy­dmu­szek, i miś­ki zro­bio­ne z po­ma­lo­wa­nych na zło­to orze­chów, i łań­cu­chy wy­ko­na­ne przez tych, któ­rzy ma­ją naj­mniej­sze zdol­no­ści ma­nu­al­ne – to za­wsze się uda­je.

Mo­ni­ka

Dwie rze­czy ko­ja­rzą mi się ze świę­ta­mi… Na­wet nie je­dze­nie, ma­ma kie­dyś po­sta­no­wi­ła, że świą­tecz­ne po­tra­wy – jak za­mó­wi­my – zro­bi na­wet w lip­cu, ale pre­zen­ty i ko­lę­dy. Bab­cia Pa­mię­ta cza­sy strasz­nej bie­dy – jak hi­tle­row­cy na­pa­dli na Pol­skę – i pro­si nas za­wsze, by pre­zen­ty by­ły z ser­ca, a nie z port­fe­la. Zna­czy to, że da­je­my so­bie na­wza­jem tyl­ko ta­kie przed­mio­ty, któ­re sa­mi zro­bi­li­śmy. Wszyst­kie skar­pe­ty, kra­wa­ty, wdzian­ka i sza­li­ki ku­pu­je­my so­bie kie­dy in­dziej. Na­sze pre­zen­ty to za­kład­ki do ksią­żek, dom­ki dla la­lek (ta­ta jest mi­strzem w ro­bie­niu ta­kich dom­ków), czap­ki i rę­ka­wicz­ki zi­mo­we (to do­me­na bab­ci). No i co kto wy­my­śli i umie zro­bić. Dru­ga rzecz, któ­rą ko­ja­rzę ze świę­ta­mi, to ko­lę­dy. Ma­my śpiew­ni­ki i za­wsze śpie­wa­my wszyst­kie zwrot­ki. Każ­dy z nas umie na czymś grać i sa­mi akom­pa­niu­je­my. Świę­ta są od­lo­to­we!

Ma­ciek

Od cza­su wy­pad­ku, w któ­rym zgi­nął ta­ta, świę­ta są zu­peł­nie in­ne, ale za­wsze wzru­sza­ją­ce – nie sie­dzi­my u sie­bie w do­mu, ale ma­ma wy­bie­ra miej­sce, gdzie po­je­dzie­my – w ubie­głym ro­ku to był dom dziec­ka, w tym ro­ku to bę­dzie dom dla osób star­szych.

Ma­ry­sia

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: