Mi­nę­ło pięć lat od szum­ne­go za­mknię­cia skle­pów z do­pa­la­cza­mi i wy­da­wa­ło­by się, że pro­blem smar­tów od­szedł do la­mu­sa. Tym­cza­sem...

... wy­star­czy wejść do in­ter­ne­tu czy wziąć pierw­szą lep­szą ga­ze­tę, by do­wie­dzieć się, że środ­ki te wciąż moż­na na­być. I to dość ła­two, bo głów­nie w sie­ci, ale i w nie­bu­dzą­cych po­dej­rze­nia skle­pach czy od przy­pad­ko­wo na­po­tka­nych na uli­cy osób. Han­dla­rze ofe­ru­ją za­kup pa­styl­ki, cu­kier­ka, su­szu po­dob­ne­go do ma­ri­hu­any czy spe­cjal­ne­go pły­nu, po za­ży­ciu któ­rych za­czy­na się „do­bra za­ba­wa”. Zwłasz­cza wa­ka­cje sprzy­ja­ją wzmo­żo­nej ak­tyw­no­ści di­le­rów do­pa­la­czy, po­szu­ku­ją­cych no­wych klien­tów. Głów­nie mło­dych lu­dzi, ta­kich jak ty!

foto_01-02_15-16-2015

Pa­rę słów o po­ję­ciu „do­pa­la­cze”

Do­pa­la­cze na sze­ro­ką ska­lę i pod róż­ną po­sta­cią po­ja­wi­ły się w Pol­sce za­le­d­wie kil­ka lat te­mu. Jed­nak pierw­sza wzmian­ka na ich te­mat uka­za­ła się w pra­sie w 2000 r. Wte­dy ter­min „do­pa­la­cze” sto­so­wa­no głów­nie w od­nie­sie­niu do na­po­jów ener­ge­ty­zu­ją­cych. Dziś okre­śla się w ten spo­sób ca­łą ga­mę róż­no­rod­nych sub­stan­cji o dzia­ła­niu psy­cho­ak­tyw­nym, któ­re wy­stę­pu­ją pod po­sta­cią prosz­ków, so­li, ta­ble­tek al­bo mie­sza­nek zio­ło­wych. Za gra­ni­cą na okre­śle­nie do­pa­la­czy sto­su­je się ta­kie na­zwy jak: de­si­gner drugs, smarts, le­gal hi­ghs, her­bal hi­ghs czy bo­osters.

Pro­blem wciąż istot­ny

Okres wa­ka­cyj­ny, kie­dy ma­my wię­cej cza­su i szu­ka­my nie­kie­dy no­wych wra­żeń, sprzy­ja się­ga­niu po do­pa­la­cze. Choć skle­py z do­pa­la­cza­mi za­mknię­to w paź­dzier­ni­ku 2010 r., spe­cy­fi­ki te wciąż moż­na za­ku­pić w sie­ci. Ofe­ru­ją je za­gra­nicz­ne por­ta­le in­ter­ne­to­we, na któ­rych za­miesz­czo­ne są in­for­ma­cje — co cie­ka­we — w ję­zy­ku pol­skim.

Oka­zu­je się, że moż­na je na­być rów­nież w skle­pach sta­cjo­nar­nych (gdzie ofe­ro­wa­ne są np. ja­ko środ­ki do czysz­cze­nia mo­ni­to­rów kom­pu­te­ro­wych) al­bo w bu­ti­kach z upo­min­ka­mi.

Za­ob­ser­wo­wa­no tak­że in­ne nie­po­ko­ją­ce zja­wi­sko. Piotr Bur­da, któ­ry jest kra­jo­wym kon­sul­tan­tem w dzie­dzi­nie tok­sy­ko­lo­gii, stwier­dził, że mło­dzież szu­ka co­raz to no­wych spo­so­bów na odu­rze­nie się i się­ga np. po pły­ny do spry­ski­wa­czy lub czysz­cze­nia me­ta­lu! Nie­bez­piecz­nie eks­pe­ry­men­tu­je tak­że z pi­ciem pły­nów do pie­lę­gna­cji rzęs, a na­wet do hi­gie­ny in­tym­nej! Tak więc za­kup owych spe­cy­fi­ków jest na­dal moż­li­wy, a fakt ten nie mu­si być wca­le od­no­to­wa­ny w ofi­cjal­nych sta­ty­sty­kach.

 

Mi­ro­sław Re­we­ra

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: