Z księ­dzem Ja­nem Kacz­kow­skim roz­ma­wia Piotr Żył­ka.

Kim jest i skąd się wziął Jan Kacz­kow­ski?

– To dość kar­ko­łom­na sztu­ka py­tać Ja­na Kacz­kow­skie­go, kim jest i skąd się wziął. Nie mam wąt­pli­wo­ści, że wszyst­ko za­wdzię­czam swo­jej ro­dzi­nie, a zwłasz­cza ro­dzi­com. Mój dom był do­mem peł­nym mi­ło­ści, sza­leń­stwa i otwar­to­ści.

Gdy­bym miał go okre­ślić tyl­ko w je­den spo­sób, to po­wie­dział­bym, że był to dom wiel­kiej bli­sko­ści. Ma­ma to oso­ba bar­dzo wy­ma­ga­ją­ca, z ko­lei ta­ta to typ jo­wial­ne­go, lecz sta­bil­ne­go go­ścia, któ­re­go głów­nym prze­ka­zem w ży­ciu by­ło: „Daj spo­kój, ja im ufam”. Dzię­ki kli­ma­to­wi za­ufa­nia ro­dzeń­stwo i ja uzy­ska­li­śmy so­lid­ny fun­da­ment do zbu­do­wa­nia wła­snych do­mów.

Mo­je ro­dzeń­stwo stwo­rzy­ło sta­bil­ne ro­dzi­ny. Star­szy brat Fi­lip świet­nie ogar­nia te­ma­ty bu­dow­la­no-biz­ne­so­we, a sio­stra Mag­da zo­sta­ła pre­ze­sem spo­rej spół­ki. Ja je­stem księ­dzem. Każ­de z nas jest szczę­śli­we. Ro­dzi­com uda­ło się zbu­do­wać do­bry dom. Choć ma­ma z prze­ką­sem kon­sta­tu­je, że kie­row­ni­cze sta­no­wi­ska zaj­mu­je­my tyl­ko dzię­ki niej, bo za­rzą­dza­nia od naj­młod­szych lat uczy­li­śmy się, wy­da­jąc jej roz­ka­zy.

foto_01-02_09-2016

Kim są – to Księ­dza okre­śle­nie – plu­szo­wi ka­to­li­cy?

– Plu­szo­wi ka­to­li­cy są ka­to­li­ka­mi wy­cho­wa­ny­mi przez plu­szo­wych księ­ży.

Kim w ta­kim ra­zie są plu­szo­wi księ­ża?

– Plu­szo­wi księ­ża to ci po­śród mo­ich współ­bra­ci, któ­rzy ca­ły czas ego­istycz­nie pa­trzą w sie­bie i mó­wią, że w ka­płań­stwie ko­niecz­nie mu­si być faj­nie, mi­ło i przy­jem­nie. Wca­le tak nie mu­si być, nikt nie po­wie­dział, że ży­cie bę­dzie ła­twe. Wy­cho­wu­ją więc plu­szo­wych ka­to­li­ków, lu­dzi nie­umie­ją­cych zmie­rzyć się z wy­ma­ga­nia­mi mo­ral­ny­mi, bo od po­cząt­ku tkwią w at­mos­fe­rze przy­jem­ne­go cie­peł­ka, w na­szych wspól­no­tach, w dusz­pa­ster­stwach aka­de­mic­kich, w gru­pach do­mi­ni­kań­skich czy je­zu­ic­kich, ale też w ini­cja­ty­wach z gór­nej pół­ki: w śro­do­wi­skach twór­czych, aka­de­mic­kich, in­te­li­genc­kich. Plu­szo­wa­tość gro­zi każ­de­mu, kto za­cznie żyć w prze­ko­na­niu, że „ma być faj­nie i przy­jem­nie”.

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: