Bło­go­sła­wio­ny Król, któ­ry przy­cho­dzi w imię Pań­skie” (Łk 19, 38). Ty­mi sło­wa­mi miesz­kań­cy Je­ro­zo­li­my wi­ta­li Je­zu­sa przy­by­wa­ją­ce­go do świę­te­go mia­sta, na­zy­wa­jąc Go Kró­lem Izra­ela. Jed­nak­że kil­ka dni póź­niej ten sam tłum od­rzu­cił Go, krzy­cząc wro­go: „Ukrzy­żuj, ukrzy­żuj go!” (Łk 23, 21). (…) Do tłu­mu, któ­ry się zgro­ma­dził, aby Go słu­chać, Je­zus po­wie­dział: „A Ja, gdy zo­sta­nę nad zie­mię wy­wyż­szo­ny, przy­cią­gnę wszyst­kich do sie­bie” (J 12, 32). (…) Je­zus umie­ra na krzy­żu za każ­de­go i każ­dą z nas. Krzyż jest za­tem naj­więk­szym i naj­bar­dziej wy­mow­nym zna­kiem Je­go mi­ło­sier­nej mi­ło­ści, je­dy­nym zna­kiem zba­wie­nia dla każ­de­go po­ko­le­nia i ca­łej ludz­ko­ści. (…) W na­szej epo­ce, w któ­rej do­bro­byt ma­te­rial­ny i wy­go­da są przed­sta­wia­ne i po­szu­ki­wa­ne ja­ko naj­wyż­sze war­to­ści, nie jest ła­two zro­zu­mieć orę­dzie pły­ną­ce z krzy­ża. Ale wy, dro­dzy mło­dzi, nie lę­kaj­cie się gło­sić Ewan­ge­lii krzy­ża w każ­dej sy­tu­acji. Nie lę­kaj­cie się iść pod prąd! Chry­stus Je­zus „uni­żył sa­me­go sie­bie, sta­jąc się po­słusz­nym aż do śmier­ci – i to śmier­ci krzy­żo­wej. Dla­te­go też Bóg Go nad wszyst­ko wy­wyż­szył” (Flp 2, 8–9). Pod­nio­sły hymn z Li­stu św. Paw­ła do Fi­li­pian przy­po­mniał nam, że krzyż ma dwa nie­roz­łącz­ne aspek­ty: jest jed­no­cze­śnie bo­le­sny i chwa­leb­ny. Cier­pie­nie i upo­ko­rze­nia śmier­ci Je­zu­sa są ści­śle zwią­za­ne z Je­go wy­wyż­sze­niem i chwa­łą zmar­twych­wsta­nia. Dro­dzy bra­cia i sio­stry! Dro­dzy mło­dzi! Bądź­cie za­wsze świa­do­mi tej po­cie­sza­ją­cej praw­dy. Mę­ka i zmar­twych­wsta­nie Chry­stu­sa sta­no­wią ośro­dek na­szej wia­ry i są na­szą osto­ją w nie­unik­nio­nych pró­bach co­dzien­no­ści. Niech Mat­ka Bo­ska Bo­le­sna, któ­ra jest mil­czą­cym świad­kiem ra­do­ści zmar­twych­wsta­nia, po­mo­że wam na­śla­do­wać Chry­stu­sa ukrzy­żo­wa­ne­go i od­kry­wać w ta­jem­ni­cy krzy­ża peł­ny sens ży­cia. Niech bę­dzie po­chwa­lo­ny Je­zus Chry­stus!

 

bł. Jan Pa­weł II

Wa­ty­kan, 4.04.2004 r.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: