Wiel­ki Post to ko­lej­ki do kon­fe­sjo­na­łów. Cza­sem jed­nak zwle­ka­my do ostat­niej chwi­li, bo al­bo nie pa­mię­ta­my grze­chów, al­bo zno­wu ma­my to sa­mo, al­bo nie ża­łu­je­my… Co zro­bić, gdy spo­wiedź – tak po ludz­ku – jest dla nas trud­na?

Sa­kra­ment spo­wie­dzi to wdzięcz­ny te­mat, je­śli cho­dzi o two­rze­nie fi­ne­zyj­nych po­rów­nań. Na przy­kład: spo­wiedź jest jak pro­szek do pra­nia z in­te­li­gent­ny­mi gra­nul­ka­mi, któ­re za­bez­pie­cza­ją ubra­nie (na­szą du­szę) przed ko­lej­ny­mi za­bru­dze­nia­mi (grze­cha­mi). Spo­wiedź jest jak sfor­ma­to­wa­nie kom­pu­te­ra – nie bar­dzo wie­rzysz, że twój sta­ry komp przy­spie­szy, ale zde­ner­wo­wa­ny, że cią­gle się za­ci­na, włą­czasz pro­gram i dzia­łasz. Po za­koń­czo­nej ak­cji lap­top śmi­ga. Jak no­wy! Spo­wiedź mo­że­my też po­rów­nać do pod­le­wa­nia kwia­tów. Bez wo­dy – więd­ną, tak sa­mo jak na­sze ser­ce bez ła­ski uświę­ca­ją­cej.

foto_01-01_03-2015

Jed­nak po­rów­na­nia ni­gdy nie są wier­nym od­bi­ciem rze­czy­wi­sto­ści. Tak jest i w tym przy­pad­ku. Bo na­wet je­śli na­pi­sze­my, że spo­wiedź to oce­an Bo­że­go mi­ło­sier­dzia, w któ­rym to­ną na­sze grze­chy, to tro­chę prze­kła­mie­my. Prze­cież mi­ło­sier­dzie Bo­że jest nie­skoń­czo­ne, a my ogra­ni­cza­my je do ma­łe­go oce­anu!

Za­czę­łam żar­to­bli­wie, bo mam w tym cel – oswo­ić sie­bie i was z sa­kra­men­tem po­ku­ty.

Złap wła­ści­wą per­spek­ty­wę

Al­bo z sa­kra­men­tem naj­więk­szej mi­ło­ści, jak rów­nież by­wa na­zy­wa­na spo­wiedź. Wła­śnie nie­skoń­czo­na Bo­ża mi­łość do nas i fakt, że Pan Bóg przyj­mu­je nas ta­ki­mi, ja­ki­mi je­ste­śmy, jest do­brym punk­tem wyj­ścia do roz­mo­wy o spo­wie­dzi. Wła­ści­wą per­spek­ty­wę po­ma­ga zła­pać o. Piotr Jor­dan Śli­wiń­ski, ka­pu­cyn i dy­rek­tor Szko­ły dla Spo­wied­ni­ków. – Spo­wiedź nie jest przy­jem­na, bo nie po­le­ga na pi­ciu w ba­rze oran­ża­dy z przy­ja­ciół­mi. Kie­dy od­kry­wa­my na­sze naj­czar­niej­sze ta­jem­ni­ce i mó­wi­my o grze­chach, któ­rych się wsty­dzi­my, czu­je­my dys­kom­fort i jest to dla nas trud­ne. Ale to nor­mal­ne – uspo­ka­ja o. Piotr i za­chę­ca, że­by nie za­trzy­my­wać się nad nie­przy­jem­ny­mi emo­cja­mi, ale pójść krok da­lej. – Pa­mię­taj­my, że wstyd czy strach nie są w spo­wie­dzi naj­waż­niej­sze. Klu­czo­we jest, by pa­mię­tać, do ko­go idę – do Bo­ga, któ­ry mnie ko­cha i chce mo­je­go do­bra. Za­pra­sza mnie i ak­cep­tu­je. Pra­gnie, że­bym stał się lep­szy, dla­te­go po­słał na zie­mię swo­je­go Sy­na, że­by mnie zba­wił i do Nie­go przy­cią­gnął – do­da­je ka­pu­cyn.

Choć w kon­fe­sjo­na­le spo­ty­ka­my sa­me­go Pa­na Bo­ga, to w wy­zna­niu grze­chów uczest­ni­czy też ka­płan, po­śred­nik i łącz­nik. Spo­wiedź mo­że więc być dla mnie trud­niej­sza, bo opo­wia­da­my o wła­snych grze­chach czło­wie­ko­wi z krwi i ko­ści (któ­ry w do­dat­ku być mo­że nas zna). War­to wte­dy pa­mię­tać, że ksiądz nie jest sę­dzią, ale sprzy­mie­rzeń­cem. – Sa­kra­ment po­ku­ty to so­jusz Pa­na Bo­ga, Ko­ścio­ła, spo­wied­ni­ka i pe­ni­ten­ta. To wiel­ki so­jusz prze­ciw­ko złu i grze­cho­wi i ka­płan za­wsze jest po mo­jej stro­nie – prze­ko­nu­je o. Piotr Śli­wiń­ski. Po­trak­tuj­my go więc jak przy­ja­cie­la, z któ­rym mo­że­my po­roz­ma­wiać o trud­nych sy­tu­acjach przy spo­wie­dzi.

Mag­da Gu­ziak-No­wak

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu Dro­gi 3/2015. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: