Z mi­ło­ści po­szedł na śmierć gło­do­wą za nie­zna­jo­me­go – a miał wy­bór. 33 la­ta te­mu, 10 paź­dzier­ni­ka 1982 r. św. Jan Pa­weł II ogło­sił Mak­sy­mi­lia­na Ma­rię Kol­be­go świę­tym i mę­czen­ni­kiem Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go. Wcze­śniej, tak­że w paź­dzier­ni­ku (1971) be­aty­fi­ko­wał go Pa­weł VI.

Mógł nie wy­stę­po­wać z sze­re­gu więź­niów spę­dzo­nych na apel w nie­miec­kim obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym Au­schwitz i nie pro­sić o śmierć. Mógł prze­żyć – w pie­kle Au­schwitz lu­dzie tra­ci­li czło­wie­czeń­stwo, każ­dy wal­czył o prze­trwa­nie te­go jed­ne­go dnia. Gdy w lip­cu 1941 r. es­es­ma­ni wy­zna­czy­li na śmierć 10 nie­szczę­śni­ków, zgło­sił się, że pój­dzie za jed­ne­go z nich, Fran­cisz­ka Ga­jow­nicz­ka, któ­ry roz­pa­czał, że zo­sta­wia żo­nę i dwój­kę dzie­ci. Kie­dy umie­rał, miał 47 lat.

Kim był ten drob­ny ka­płan w dru­cia­nych oku­la­rach? Uro­dził się w Zduń­skiej Wo­li pod za­bo­rem ro­syj­skim. Ochrzczo­no go imie­niem Raj­mund. Mi­łość do Bo­ga i oj­czy­zny wpo­ili mu ro­dzi­ce, pro­ści i ubo­dzy lu­dzie. Wszyst­kie cno­ty wy­niósł z do­mu, jak św. Je­rzy Po­pie­łusz­ko i św. Jan Pa­weł, i pry­mas Ste­fan Wy­szyń­ski – to oj­ciec z mat­ką, a nie pań­stwo­wi fa­chow­cy od wy­cho­wa­nia, ukształ­to­wa­li ich du­sze.

foto_01-02_18-2015

Wszyst­ko dla Ma­ryi

10-let­nie­mu chłop­cu ob­ja­wi­ła się Mat­ka Bo­ska z dwie­ma ko­ro­na­mi w rę­kach: bia­łą – sym­bo­lem czy­sto­ści i czer­wo­ną – sym­bo­lem mę­czeń­stwa. Spy­ta­ła, któ­rą dla sie­bie wy­bie­ra. Wska­zał obie. W no­wi­cja­cie fran­cisz­kań­skim przy­jął imię Mak­sy­mi­lian, a po ślu­bach wie­czy­stych do­dał – Ma­ria. Bo też Mat­ka Bo­ska by­ła je­go dro­gą do Bo­ga i bliź­nie­go, to wo­kół Niej sku­pi­ło się ca­łe je­go ży­cie, to dla Niej, wresz­cie, po­szedł na śmierć.

Że­by sze­rzyć kult ma­ryj­ny, w 1917¬r. za­ło­żył sto­wa­rzy­sze­nie Ry­cer­stwo Nie­po­ka­la­nej, któ­re­go ce­lem by­ło na­wra­ca­nie grzesz­ni­ków, a zwłasz­cza nie­przy­ja­ciół Ko­ścio­ła. Nie­zmor­do­wa­ny, choć wiecz­nie sła­by i cho­ry, zdo­by­wał się na po­nad­ludz- ki wy­si­łek. Już ja­ko dok­tor fi­lo­zo­fii i teo­lo­gii, w 1922 r. za­czął wy­da­wać w Kra­ko­wie cza­so­pi­smo „Ry­cerz Nie­po­ka­la­nej”. Pol­ska od­bu­do­wy­wa­ła się wte­dy po roz­bio­rach.

 

An­na Ze­chen­ter

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: