Śpie­wa­li pio­sen­ki, że wie­lo­ry­ba moż­na spo­tkać „co dwa kro­ki / I in­sze fo­ki”, a ba­li się, że­by im „ko­ło nie spa­dło na gło­wę / Pod­bie­gu­no­we”. Pol­scy żoł­nie­rze zwa­ni „Mur­mań­czy­ka­mi” wal­czy­li w 1918 ro­ku z bol­sze­wi­ka­mi na pół­no­cy Ro­sji za ko­łem pod­bie­gu­no­wym pod Mur­mań­skiem. Do Pol­ski, okry­ci sła­wą „Lwów pół­no­cy”, wró­ci­li z oswo­jo­ną niedź­wie­dzi­cą po­lar­ną – Baś­ką.

Kie­dy w po­ło­wie 1918 ro­ku zo­sta­ły osta­tecz­nie roz­bi­te trzy pol­skie kor­pu­sy w Ro­sji, Po­la­cy po­sta­no­wi­li jesz­cze raz od­bu­do­wać swe woj­sko. Ge­ne­rał Jó­zef Hal­ler za­warł z przed­sta­wi­cie­la­mi państw sprzy­mie­rzo­nych umo­wę o two­rze­niu od­dzia­łów pol­skich na da­le­kiej pół­no­cy Ro­sji – w Mur­mań­sku, do­kąd pró­bo­wa­li prze­do­sta­wać się Po­la­cy.

foto_01-03_25-2014

Wie­lu nie do­tar­ło, gdyż wy­da­ny przez bol­sze­wi­ków roz­kaz o na­tych­mia­sto­wym roz­strze­li­wa­niu poj­ma­nych pol­skich żoł­nie­rzy sku­tecz­nie od­ciął dro­gę na pół­noc i uda­ło się tam dojść tyl­ko kil­ku­set. Utwo­rzo­no z nich od­dzia­ły, któ­rych żoł­nie­rzy na­zy­wa­no po­tocz­nie Mur­mań­czy­ka­mi. „Moż­na by­ło za­uwa­żyć licz­nych cu­dzo­ziem­ców o woj­sko­wym wy­glą­dzie ja­dą­cych pod Oce­an Lo­do­wa­ty, wy­chu­dłych i wy­bla­dłych, lecz z ża­rem za­pa­łu i od­wa­gi w oczach. By­li to żoł­nie­rze pol­scy, któ­rzy dą­ży­li na oku­po­wa­ny przez ko­ali­cję Mur­mań, ostat­ni skra­wek Ro­sji, gdzie jesz­cze by­ła moż­ność sku­pia­nia się pod sztan­da­rem Or­ła Bia­łe­go, do dal­szej wal­ki o nie­pod­le­głą i zjed­no­czo­ną Pol­skę”.

Na prze­ło­mie 1918 i 1919 ro­ku zwy­cię­sko wal­czy­li z bol­sze­wi­ka­mi w re­jo­nie Ar­chan­giel­ska, nad rze­ka­mi Dźwi­ną i One­gą. Do­pie­ro w grud­niu 1919 ro­ku, czy­li po­nad rok po od­zy­ska­niu nie­pod­le­gło­ści, uda­ło się im po­wró­cić do Oj­czy­zny, ale wie­lu z nich na­tych­miast po­dą­ży­ło na front, aby znów sta­nąć do wal­ki z bol­sze­wi­ka­mi.

Wraz ni­mi przy­by­ła Baś­ka mur­mań­ska – oswo­jo­ny niedź­wiedź po­lar­ny, któ­ry tra­fił do pol­skich żoł­nie­rzy wprost z lo­do­wej kry. Zo­sta­ła przy­dzie­lo­na ja­ko „cór­ka re­gi­men­tu” z wik­tem w kom­pa­nii ka­ra­bi­nów ma­szy­no­wych.

Jej opie­ku­nem zo­stał ka­pral Smor­goń­ski. „Uro­dzo­na pod ciem­ną Gwiaz­dą Po­lar­ną, roz­po­czę­ła ka­rie­rę pod zna­kiem Mar­sa. Na niedź­wied­ni­ka prze­zna­czo­no jej ka­pra­la na­zwi­skiem Smor­goń­ski. Ka­pral trud­nił się przed woj­ną rze­mio­słem szew­skim i Baś­ka by­ła pierw­szym ży­wym niedź­wie­dziem, ja­kie­go w ży­ciu na oczy uświad­czył…” – pi­sał Eu­ge­niusz Ma­ła­czew­ski, je­den z Mur­mań­czy­ków i za­po­mnia­nych dziś wy­bit­nych li­te­ra­tów w swych Dzie­jach Baś­ki Mur­mań­skiej.

Baś­ka wró­ci­ła do Pol­ski. Już w Gdań­sku wzbu­dzi­ła sen­sa­cję wśród wi­ta­ją­cych pol­skich żoł­nie­rzy. Nikt nie mógł uwie­rzyć, że niedź­wie­dzi­ca po­lar­na mo­że być tak ob­ła­ska­wio­na jak pies. W War­sza­wie de­fi­lo­wa­ła na pla­cu Sa­skim na dwóch ła­pach wraz ze swym opie­ku­nem ka­pra­lem Smor­goń­skim przed Na­czel­ni­kiem Pań­stwa Jó­ze­fem Pił­sud­skim. Ze­bra­ne tłu­my war­sza­wia­ków wi­wa­to­wa­ły na jej cześć, a Pił­sud­skie­mu da­ła się po­gła­skać. „Na­czel­nik bar­dzo się Ba­ś­ce spodo­bał. Ni­gdy go przed­tem nie wi­dzia­ła, jed­nak od ra­zu z pierw­sze­go rzu­tu oka do­szła do prze­ko­na­nia, że ten wy­so­ki czło­wiek, w skrom­nym sza­rym płasz­czu, z krza­cza­sty­mi wą­sa­mi jest na tym pla­cu fi­gu­rą na­czel­ną (…) Gdy Na­czel­nik, chcąc ją po­gła­skać, wy­cią­gnął rę­kę, bez na­my­słu po­da­ła mu ła­pę, wy­ko­naw­szy przy tym coś jak­by dyg ce­re­mo­nial­ny, ja­kie­go by się nie po­wsty­dzi­ła naj­wy­twor­niej­sza da­ma dwo­ru. Ro­ze­szli się, bar­dzo z sie­bie na­wza­jem za­do­wo­le­ni” – czy­ta­my u Ma­ła­czew­skie­go.

Słyn­ny po­eta Ar­tur Op­p­man mur­mań­ską epo­pe­ję Po­la­ków uwiecz­nił w jed­nym z wier­szy: „Mur­mań­ski żoł­nierz je­stem, / Zna­czo­ny krwa­wym chrze­stem / W dwu­dzie­stu po­lach bi­twy! / W po­lar­nej zo­rzy bla­skach / Ma­rzę o żół­tych pia­skach / Na­szej Pol­ski i Li­twy! / Z mroź­ne­go Ar­chan­gie­la, / Gdzie pust­kę śnieg wy­bie­la (…) W mro­kach no­cy zi­mo­wej / Śni mi się próg oj­co­wy / I Oj­czy­zna da­le­ka…”

 

Ja­ro­sław Sza­rek

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: