Skąd wzię­li się re­pre­zen­tan­ci chrze­ści­jań­skie­go ra­pu – Bę­siu, Ar­ka­dio, French­man i in­ni? To Bóg pod­niósł ich z dna, dał im wia­rę i wy­słał na mi­sję!

Syn Gro­mu

Bę­siu uro­dził się w Je­le­niej Gó­rze. Miał 13 lat, kie­dy star­si ko­le­dzy na­uczy­li go, że używ­ki i im­pre­zy są naj­waż­niej­sze. Z pa­pie­ro­sów prze­rzu­cił się na ma­ri­hu­anę, a na­stęp­nie na jesz­cze groź­niej­sze nar­ko­ty­ki. Uza­leż­nie­nie i dłu­gi, w ja­kie po­padł, ode­bra­ły mu ra­dość ży­cia. W ser­cu czuł pust­kę.

Ma­ma Bę­sia, po na­wró­ce­niu się w Me­dju­go­rie, mo­ty­wo­wa­ła ca­łą ro­dzi­nę do zmia­ny. Na­mó­wi­ła go, by też tam po­je­chał – na Fe­sti­wal Mło­dych. Na miej­scu zdu­mia­ło go za­cho­wa­nie tłu­mu: ty­sią­ce lu­dzi z ca­łe­go świa­ta mo­dli się na ró­żań­cu i we­so­ło tań­czy. Uklęk­nął i po­wie­dział Bo­gu, że też chce Go spo­tkać. Zde­cy­do­wał się wy­spo­wia­dać – wbrew je­go oba­wom, ka­płan nie uciekł, ale po­świę­cił mu du­żo cza­su. Z chwi­lą roz­grze­sze­nia Bę­siu po­czuł praw­dzi­wą ra­dość.

foto_01-01_01-2014

Po po­wro­cie po­wie­dział ko­le­gom, że nie mo­że z ni­mi ćpać, bo... idzie do ko­ścio­ła. Roz­po­czę­ły się dwa la­ta oczysz­cze­nia. Za­an­ga­żo­wał się w Ruch Od­no­wy w Du­chu Świę­tym. Czuł, że jest coś win­ny oso­bom, któ­re wcią­gnął w nar­ko­ty­ki. Po­sta­no­wił dzie­lić się od­tąd czymś po­zy­tyw­nym – swo­ją wia­rą. Za­czął ra­po­wać.

Dwa la­ta po na­wró­ce­niu wy­dał al­bum „Ostat­nie sło­wo na­le­ży do Bo­ga”. Na­stęp­ny, „Pa­ru­zja”, zo­stał na­gra­ny z kil­ku­na­sto­ma go­ść­mi m.in. ze Sta­nów Zjed­no­czo­nych, Ka­na­dy i Ja­maj­ki. Ko­lej­ne ty­tu­ły płyt też du­żo mó­wią: „Syn Gro­mu” i „An­ti­do­tum”. W pio­sen­ce Po­iso­na – ra­pe­ra ze Sta­lo­wej Wo­li – Bę­siu skan­du­je Bóg, ży­wy Bóg!, jak­by chciał obu­dzić świat. W jed­nym ze swo­ich te­le­dy­sków krzy­czy w nie­bo: Po­zwól być mi ta­kim, jak Ty! oraz: Chcę za­po­mnieć o so­bie, by in­nym nieść ziar­no.

Ar­ka­dio

Po­cho­dzą­cy z No­we­go Są­cza ra­per Ar­ka­dio już w wie­ku 12 lat in­te­re­so­wał się hip-ho­pem i na­gry­wał utwo­ry. Ma­rzył o wy­stę­pie ze zna­ny­mi ra­pe­ra­mi. Jed­nak naj­waż­niej­sze sta­ły się dla nie­go al­ko­hol i nar­ko­ty­ki. Za­czął ni­mi han­dlo­wać. Szyb­ko po­padł w dłu­gi. Po­czuł, że jest w punk­cie bez wyj­ścia.

foto_02-01_01-2014

Wal­czy­li o nie­go ro­dzi­ce i star­szy brat, któ­ry wy­cią­gnął go na mo­dli­twę i Mszę Świę­tą. Za­chę­cił do spo­wie­dzi, któ­ra sta­ła się prze­ło­mem. Ka­płan po­trak­to­wał go po­waż­nie – ka­zał mu po­świę­cić dwa wie­czo­ry na spi­sa­nie grze­chów. Po otrzy­ma­niu sa­kra­men­tu, za­miast ko­lej­ne­go jo­in­ta, Ar­ka­dio spa­lił kart­kę z grze­cha­mi.

Po­sta­no­wił na­gry­wać rap, by in­spi­ro­wać in­nych. Owo­cem są czte­ry al­bu­my: „Zdol­ny do wszyst­kie­go”, „Nikt ni­gdy”, „Naj­lep­sze przed na­mi” i „Rób to, co ko­chasz”. Roz­po­czął stu­dia: naj­pierw dzien­ni­kar­stwo i ko­mu­ni­ka­cję spo­łecz­ną, a obec­nie ety­kę i co­aching.

Krwa­we łzy

French­man, syn Po­lki i Fran­cu­za, uro­dził się i wy­cho­wy­wał w Ga­bo­nie. Po prze­pro­wadz­ce do Pol­ski stra­cił za­an­ga­żo­wa­nie w spra­wy re­li­gij­ne. W po­rów­na­niu z ra­do­ścią Afry­kań­czy­ków tu­tej­szy ka­to­li­cy wy­da­li mu się smut­ni i nud­ni. Zwią­zał się ze sce­ną hip-ho­po­wą. Za­ży­wał nar­ko­ty­ki i żył w związ­ku nie­sa­kra­men­tal­nym.

Po jed­nym z kon­cer­tów po­de­szła do nie­go ob­ca ko­bie­ta, że­by za­dać mu za­ska­ku­ją­ce py­ta­nie: „Czy je­steś go­tów umrzeć za Je­zu­sa Chry­stu­sa?”. Mu­siał od­po­wie­dzieć, że nie. Za­po­wie­dzia­ła, że na­dej­dzie mo­ment, kie­dy bę­dzie mógł wy­brać po­mię­dzy do­tych­cza­so­wym ży­ciem, a pój­ściem w śla­dy Chry­stu­sa. Kli­ka mie­się­cy póź­niej miał sen, w któ­rym ka­za­nie gło­sił czar­no­skó­ry ksiądz, a nad ta­ber­na­ku­lum po­ja­wi­ła się Mat­ka Bo­ża... pła­czą­ca krwa­wy­mi łza­mi.

Nie wie­dział, że ro­dzi­ce od­ma­wia­ją no­wen­nę w je­go in­ten­cji. Ma­ma za­wia­do­mi­ła go, że do Pol­ski przy­by­wa słyn­ny cha­ry­zma­tyk, oj­ciec John Ba­sho­bo­ra. French­man roz­po­znał w nim ka­pła­na ze snu i po­je­chał na je­go re­ko­lek­cje. Ła­ski, ja­kich tam do­świad­cza­li znie­wo­le­ni przez grzech lu­dzie, wy­war­ły na nim nie­za­tar­te wra­że­nie.

Nie­przy­pad­ko­wo swo­ją ko­lej­ną pły­tę za­ty­tu­ło­wał „Świa­dec­two”, a sie­bie okre­ślił MC Mi­syj­nym (Ma­ster of Ce­re­mo­ny, czy­li mistrz ce­re­mo­nii). Do każ­de­go eg­zem­pla­rza al­bu­mu do­łą­czył me­da­lik św. Be­ne­dyk­ta. W ty­tu­ło­wej pio­sen­ce z prze­ko­na­niem śpie­wa:

Po­wró­ci­ła moc, któ­ra kie­dyś upa­dła na sa­mo dno.

Bóg dał mi żo­nę, Bóg dał mi dziec­ko,

Bóg dał mi po­znać swo­je kró­le­stwo.

Naj­lep­sze przed na­mi

Dwa la­ta te­mu Ar­ka­dio za­pro­sił French­ma­na do re­ali­za­cji utwo­ru pro­mu­ją­ce­go al­bum „Naj­lep­sze przed na­mi”. Pio­sen­ka „Ile zna­ków” to świa­dec­two ich wia­ry i ma­ni­fest, oba­la­ją­cy ste­reo­typ oso­by wie­rzą­cej. Mo­że to głos wo­ła­ją­cy na pu­sty­ni, ale tym bar­dziej po­trzeb­ny.

Wiem jak jest dzi­siaj ko­ja­rzo­ny chrze­ści­ja­nin:

chłop­czyk do bi­cia z li­ścia, że­by za­milkł.

Ar­ka­dio od­krył jed­nak, że opo­wie­dzieć się za Bo­giem ozna­cza być żoł­nie­rzem Chry­stu­sa.

Coś mi tu nie gra,

in­ną mam re­la­cję z Pa­nem!

Od­na­lazł przy­kła­dy in­nych na­wró­co­nych osób, któ­re nie pa­su­ją do ste­reo­ty­pu: sze­fa no­wo­jor­skie­go gan­gu Nicky’ego Cru­za, bok­se­ra Evan­de­ra Ho­ly­fiel­da, mu­zy­ka Bria­na We­lcha. Wnio­sek?

Trze­ba być ty­po­wym hard­ko­rem,

by w po­rę uwie­rzyć.

Choć nie­raz roz­k­min­ki spo­re,

to wie­le mło­dzie­ży

mó­wi: To mi nie le­ży,

chrze­ści­ja­nin to la­mus.

I nikt nie wie­rzy,

no bo w tym nie ma szpa­nu!

(„Ko­go ja­ra ta­ka wia­ra”)

Speł­ni­ło się pew­ne ma­rze­nie Ar­ka­dia: je­go al­bum po­le­ca bo­ha­ter jed­ne­go z utwo­rów, To­masz Ada­mek. To mu­zy­ka za­rów­no dla wie­rzą­cych, jak i nie­wie­rzą­cych. Każ­dy z nas po­trze­bu­je na­wró­ce­nia. Wia­ra wy­ma­ga pie­lę­gna­cji, a tak­że sta­łej go­to­wo­ści do wal­ki. Na­wet św. Piotr zwąt­pił, kie­dy na je­zio­rze ze­rwał się moc­niej­szy wiatr. Słu­cha­jąc utwo­rów, każ­dy mu­si za­dać so­bie py­ta­nie: Ile zna­ków jesz­cze po­trze­bu­jesz, by uwie­rzyć w cud?

Mi­sja trwa!

Wraz z Hi­Fi Ban­dą French­man na­grał sin­giel „Bę­dzie le­piej”, za­adre­so­wa­ny do naj­młod­szych słu­cha­czy ja­ko po­cie­cha w trud­nych chwi­lach. Do­chód z praw au­tor­skich zo­stał prze­zna­czo­ny na pro­gram Ca­ri­tas „Skrzy­dła”, by za­pew­nić wspar­cie fi­nan­so­we dla ok. 30 uczniów z bied­nych ro­dzin.

Ar­ka­dio pro­wa­dzi ak­cję spo­łecz­ną „Rób To Co Ko­chasz”, któ­rą wspar­li mu­zy­cy Ka­mil Bed­na­rek i Ce­Zik, do­rad­ca za­wo­do­wy Do­mi­ni­ka Sta­nie­wicz, a tak­że mistrz Pol­ski w ju­do Alek­san­der Be­ta. Pod tym sa­mym ty­tu­łem Ar­ka­dio wy­dał też pły­tę z udzia­łem wie­lu go­ści i książ­kę o tym, jak żyć pa­sją. Ca­ła ak­cja skie­ro­wa­na jest do mło­dych lu­dzi u pro­gu sa­mo­dziel­ne­go ży­cia, a więc od wie­ku gim­na­zjal­ne­go do stu­denc­kie­go. W pię­ciu kro­kach wska­zu­je, jak zre­ali­zo­wać swo­je ma­rze­nie.

Tak­że Bę­siu i je­go przy­ja­ciel Dj Yonas ja­ko RYM­ce­rze od kil­ku lat bio­rą udział w re­ko­lek­cjach po­łą­czo­nych z kon­cer­ta­mi w do­mach dziec­ka, po­praw­cza­kach i wię­zie­niach. Te­raz ru­szy­li z mi­sją do war­szaw­skich gim­na­zjów i li­ce­ów. W ra­mach pro­jek­tu „Nie Zmar­nuj Swo­je­go Ży­cia” dzie­lą się do­świad­cze­niem wal­ki o swo­ją przy­szłość.

Kap­tu­ry tych ra­pe­rów ko­ja­rzą się dziś prę­dzej ze szla­chet­nym za­ko­nem ry­cer­skim niż z „dziel­ni­co­wy­mi chło­pa­ka­mi”. Ale jesz­cze jed­no Ar­ka­dio, French­man i Bę­siu ma­ją wspól­ne: są dziś szczę­śli­wy­mi mę­ża­mi i oj­ca­mi. Sta­li się ży­wym do­wo­dem na to, że każ­da dro­ga pro­sta być mo­że („Ko­go ja­ra ta­ka wia­ra”).

 

Mi­chał Nie­niew­ski

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: