KSM. Reaktywacja. 25 lat

Jed­na z naj­więk­szych mło­dzie­żo­wych or­ga­ni­za­cji świę­tu­je okrą­głe uro­dzi­ny. Do­łą­czysz?

KSM, czy­li Ka­to­lic­kie Sto­wa­rzy­sze­nie Mło­dzie­ży. Ka­to­lic­kie, bo dzia­ła pod pa­tro­na­tem Ko­ścio­ła. Sto­wa­rzy­sze­nie, po­nie­waż jest za­re­je­stro­wa­ne w „ba­zie” pol­skich or­ga­ni­za­cji, ma pie­cząt­ki, kie­row­nic­twa od­dzia­łów i biu­ra. Mło­dzie­ży, po­nie­waż tu mło­dzi dzia­ła­ją dla mło­dych – człon­ko­wie i sym­pa­ty­cy KSM-u ma­ją od lat 14 do 30.

Ale skrót KSM moż­na też roz­szy­fro­wać ina­czej – od­waż­nie i z po­lo­tem, jed­nak za­cho­wu­jąc sto pro­cent tre­ści – Kształ­tuj Swo­ją Mło­dość. Jest w tym krót­kim zda­niu coś… nie­po­ko­ją­ce­go. KSM-owicz jest ak­tyw­ny, twór­czy, „no­si go”, że­by zro­bić coś do­bre­go dla in­nych. Je­śli więc lu­bisz cie­płe kap­cie, ko­cyk i ka­kao przed te­le­wi­zor­kiem, nie czy­taj da­lej.

foto_01-01_22-2015

Roz­mo­dle­ni ak­ty­wi­ści

Ze­bra­nie w jed­nym miej­scu KSM-owskich ini­cja­tyw by­ło­by za­da­niem kar­ko­łom­nym. Na po­zio­mie od­dzia­łów (w pa­ra­fiach) i kół (w szko­łach) od­by­wa­ją się co­ty­go­dnio­we spo­tka­nia for­ma­cyj­ne. Ale to nie tak, że przy­cho­dzisz, tyl­ko słu­chasz, ksiądz pro­wa­dzi, je­my piz­zę i jest faj­nie. W KSM-ie tak­że ty przy­go­to­wu­jesz się do pro­wa­dze­nia spo­tkań, za­bie­rasz głos w dys­ku­sjach, je­steś ak­tyw­ny. Kształ­tu­jesz Swo­ją Mło­dość, nie cze­ka­jąc, aż in­ni zro­bią to za cie­bie. Gdy jest fun­da­ment, czy­li du­żo mo­dli­twy i bli­ski kon­takt z Pa­nem Bo­giem, KSM-owi­cze wy­cho­dzą z ini­cja­ty­wą. Pro­po­nu­ją ak­cje, w któ­rych mo­gą uczest­ni­czyć ich ko­le­dzy czy pa­ra­fia­nie. Or­ga­ni­zu­ją więc dys­ko­te­ki, klu­by fil­mo­we, fe­sty­ny ro­dzin­ne, po­moc cha­ry­ta­tyw­ną, kier­ma­sze wiel­ka­noc­ne i bo­żo­na­ro­dze­nio­we, za­ję­cia dla dzie­ci, ko­re­pe­ty­cje…

Za­tem praw­dzi­wy KSM-owicz to roz­mo­dlo­ny ak­ty­wi­sta. Nie za­my­ka się w Ko­ście­le, ale cią­gle szu­ka spo­so­bów, by in­nym lu­dziom po­wie­dzieć o Bo­gu. Z dru­giej stro­ny, nie od­pusz­cza for­ma­cji i mo­dli­twy na rzecz na­wet naj­bar­dziej spek­ta­ku­lar­nych even­tów.

Praw­dzi­we KSM-owskie ży­cie to­czy się w od­dzia­le. Tam moż­na na­uczyć się or­ga­ni­za­cji, ale też na­wią­zać przy­jaź­nie. Na za­wsze.

Pra­cę pa­ra­fial­nych od­dzia­łów KSM ko­or­dy­nu­je Za­rząd Die­ce­zjal­ny, któ­re­go two­rzą KSM-owi­cze z więk­szym do­świad­cze­niem. Za­kła­da­ją no­we od­dzia­ły i or­ga­ni­zu­ją ak­cje na więk­szą ska­lę np. ogól­no­pol­ski Rajd dla Ży­cia, sprzą­ta­nie rzek w ra­mach Ka­ja­ko­we­go Pa­tro­lu św. Fran­cisz­ka, roz­gryw­ki spor­to­we, obo­zy ję­zy­ko­we i piel­grzym­ki ro­we­ro­we. KSM-owi­cze wy­da­ją też je­dy­ne ka­to­lic­kie pi­smo dla stu­den­tów pt. „Try­by”.

KSM ma tak­że „wła­dze” ogól­no­pol­skie. Da­ję cu­dzy­słów, bo w rze­czy­wi­sto­ści to wo­lon­ta­riat i służ­ba.

Sło­wo-klucz

Praw­dzi­wym” KSM-owi­czem sta­je­my się po zło­że­niu przy­rze­cze­nia. To waż­ne i bar­dzo uro­czy­ste wy­da­rze­nie od­by­wa się raz w ro­ku w uro­czy­stość Chry­stu­sa Kró­la. Wte­dy w ka­te­drach w ca­łej Pol­sce kan­dy­da­ci do sto­wa­rzy­sze­nia przy­rze­ka­ją żyć we­dług 10 za­sad KSM-owi­cza. Ja­ko swo­je przyj­mu­ją KSM-owskie za­wo­ła­nie „go­tów!” – do pra­cy dla Pa­na Bo­ga i dla na­szej oj­czy­zny. „Go­tów!” jest od­tąd ich „ety­kiet­ką”, któ­rą, po pierw­sze, no­szą z du­mą, a po dru­gie – trak­tu­ją ja­ko waż­ne zo­bo­wią­za­nie.

Po owo­cach

…ich po­zna­cie. 25 lat po re­ak­ty­wa­cji or­ga­ni­za­cji w 1990 r. moż­na po­wie­dzieć, że to dzia­ła. Wie­lu KSM-owi­czów za­si­li­ło sze­re­gi se­mi­na­riów i za­ko­nów, co świad­czy o tym, że w KSM-ie na pierw­szym miej­scu jest Pan Bóg. In­ni an­ga­żu­ją się w ży­cie spo­łecz­ne i kul­tu­ral­ne, zmie­nia­jąc rze­czy­wi­stość, w któ­rej ży­ją, na bar­dziej Bo­żą. Ma­my też wie­le KSM-owskich mał­żeństw – szczę­śli­wych, bo ła­twiej się do­ga­dać, gdy od na­stu lat pa­trzy­my w tym sa­mym kie­run­ku. Pi­szę „my”, bo sa­ma mam mę­ża „ze śro­do­wi­ska”. I do koń­ca ży­cia bę­dę dzię­ko­wać Pa­nu Bo­gu za KSM, któ­ry stał się naj­wspa­nial­szą przy­go­dą mo­je­go ży­cia!

 

Mag­da Gu­ziak-No­wak, KSM-owicz­ka od 14 lat