Po­mysł na T-shir­ty z Pa­nem Je­zu­sem zro­dził się na re­ko­lek­cjach. I dla­te­go to coś wię­cej niż „mo­da ka­to­lic­ka”.

– To nie był po­mysł na biz­nes, ale pra­gnie­nie ser­ca, aby przez sztu­kę uczest­ni­czyć w dzie­le no­wej ewan­ge­li­za­cji – opo­wia­da Mo­ni­ka Kaś­kosz ze wspól­no­ty Przy­mie­rza Ro­dzin Mam­re z Czę­sto­cho­wy. – Pięć lat te­mu pod­czas re­ko­lek­cji, pod wpły­wem wspól­nej mo­dli­twy, roz­mo­wy a tak­że za­chę­ty pew­nej oso­by, ja i mo­ja przy­ja­ciół­ka Ela Pli­siec­ka zde­cy­do­wa­ły­śmy, że spró­bu­je­my stwo­rzyć i roz­po­wszech­nić wła­sne ga­dże­ty z prze­sła­niem. Na po­cząt­ku wśród zna­jo­mych, po­tem już we wła­snej „pra­cy”. By­ło to zu­peł­nie spon­ta­nicz­ne i nie­prze­my­śla­ne, nie mia­ły­śmy ani wie­dzy, jak to zro­bić, ani pie­nię­dzy. Trud­no­ści by­ło bar­dzo du­żo. Na szczę­ście Pan Bóg nam po­bło­go­sła­wił. Po­sta­wił na dro­dze lu­dzi, któ­rzy swo­im wspar­ciem i sło­wem po­kie­ro­wa­li nas da­lej.

foto_01-01_05-2015

Tak się za­czę­ło

Wspól­ny­mi si­ła­mi, z po­mo­cą zna­jo­me­go za­ło­ży­ły sklep in­ter­ne­to­wy. Asor­ty­ment: ko­szul­ki, kub­ki, dłu­go­pi­sy, ze­szy­ty i in­ne. Z cza­sem hob­by za­mie­ni­ło się w kon­kret­ną pra­cę. Te­raz, ja­ko trzy­oso­bo­wy ze­spół, pro­jek­tu­ją, dru­ku­ją, przyj­mu­ją za­mó­wie­nia, pa­ku­ją i wy­sy­ła­ją. Ich pro­jek­ty nie są dzie­łem przy­pad­ku. – To na mo­dli­twie ro­ze­zna­je­my, cze­go po­trze­bu­je współ­cze­sny świat. Sta­ra­my się nie­ustan­nie wsłu­chi­wać w Bo­że na­tchnie­nia, szu­kać wo­li Bo­żej. Pro­si­my Du­cha Świę­te­go, aby nas in­spi­ro­wał i pod­po­wia­dał, cze­go po­trze­bu­ją ci, któ­rzy od Nie­go ode­szli – mó­wi Mo­ni­ka.

Kon­tro­wer­sje

Pro­jek­tan­ci dba­ją o to, aby mieć w nie­bie moc­ną re­pre­zen­ta­cję. Pa­tro­na­mi ini­cja­ty­wy są św. Jan Pa­weł II, św. oj­ciec Pio i bł. ks. Je­rzy Po­pie­łusz­ko. Twór­cy chęt­nie ko­rzy­sta­ją z ich „zło­tych my­śli”. Ma­ją więc ko­szul­kę z wło­skim ka­pu­cy­nem i cy­ta­tem: „Mo­dli­twa jest naj­lep­szą bro­nią, ja­ką po­sia­da­my” al­bo ja­no­wo­paw­ło­wą: „Nie ży­je się, nie ko­cha się, nie umie­ra się – na pró­bę”. Naj­chęt­niej jed­nak się­ga­ją do źró­dła, czy­li do słów, któ­re w Pi­śmie Świę­tym zo­sta­wił nam sam Pan Bóg.

Mo­ni­ka przy­zna­je, że nie­któ­re ich po­my­sły wy­wo­łu­ją kon­tro­wer­sje np. umiesz­cze­nie na ko­szul­ce twa­rzy Pa­na Je­zu­sa. – Zda­je­my so­bie spra­wę, że wy­wo­łu­je­my dys­ku­sję i nie każ­de­mu się to po­do­ba – wy­ja­śnia pro­jek­tant­ka. – Ro­zu­mie­my, że wy­ni­ka to z tro­ski o to, aby twarz Pa­na Je­zu­sa nie zo­sta­ła spro­fa­no­wa­na. Jed­nak jak po­wie­dział nam kie­dyś pe­wien ka­płan, je­śli ktoś chce znisz­czyć wi­ze­ru­nek Pa­na Je­zu­sa i Go ob­ra­zić, to znaj­dzie na to spo­sób. Nie­ste­ty, na śmiet­ni­ku moż­na zna­leźć wie­le świę­tych ob­raz­ków. A na­szym ce­lem jest za­nieść Chry­stu­sa tam, gdzie nikt Go nie szu­ka. Chce­my, aby czło­wiek za Nim za­tę­sk­nił i za­pra­gnął Go po­znać – do­da­je.

 

Mag­da Gu­ziak-No­wak

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: