Czy wie­cie, w ja­ki spo­sób tłu­ma­czy­li się na pro­ce­sie w No­rym­ber­dze nie­mal wszy­scy zbrod­nia­rze hi­tle­row­scy? Mó­wi­li, że ow­szem, za­bi­ja­li, ale to nie by­ła ich wi­na. Oni tyl­ko wy­ko­ny­wa­li roz­ka­zy.

Więk­szość za­bi­ja­nych w Pol­sce dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych jest „po­dej­rza­nych” o cho­ro­bę. Czę­sto nie cho­dzi o cięż­kie scho­rze­nia, ale o ta­kie, z któ­ry­mi moż­na żyć – a na­wet – jak w przy­pad­ku Ze­spo­łu Tur­ne­ra – skoń­czyć wy­ma­ga­ją­ce stu­dia, speł­niać ma­rze­nia. Cza­sa­mi ma­my do czy­nie­nia z cho­ro­ba­mi, któ­re w za­stra­sza­ją­co krót­kim cza­sie pro­wa­dzą do śmier­ci. Wszy­scy kie­dyś umrze­my, ale czy to zna­czy, że mo­że­my de­cy­do­wać o mo­men­cie śmier­ci in­nych osób? Wła­śnie do de­cy­do­wa­nia o ży­ciu i śmier­ci (a kon­kret­nie – o śmier­ci) nie­któ­rzy przed­sta­wi­cie­le rzą­du i władz sa­mo­rzą­do­wych chcie­li­by zmu­sić pol­skich le­ka­rzy i pie­lę­gniar­ki.

foto_01-02_20-2015

Pew­nie sły­sze­li­ście o spra­wie zwol­nie­nia z pra­cy prof. Bog­da­na Cha­za­na. Zgło­si­ła się do nie­go pa­cjent­ka w za­awan­so­wa­nej cią­ży – dziec­ko by­ło po­czę­te me­to­dą in vi­tro. Pa­cjent­ka chcia­ła do­ko­nać abor­cji. Ma­leń­stwo by­ło po­waż­nie cho­re, cier­pia­ło na bez­mó­zgo­wie i ra­czej nie mia­ło szans na dłuż­sze ży­cie. Kie­dy prof. Cha­zan od­mó­wił abor­cji i nie wska­zał le­ka­rza, któ­ry zro­bił­by to za­miast nie­go, roz­pę­ta­ła się na­gon­ka, w wy­ni­ku któ­rej zo­stał zwol­nio­ny z funk­cji dy­rek­to­ra szpi­ta­la, któ­rym świet­nie za­rzą­dzał.

I w tym mo­men­cie oka­za­ło się, że klau­zu­la su­mie­nia (czy­li pra­wo le­ka­rza do od­mó­wie­nia wy­ko­ny­wa­nia pro­ce­dur me­dycz­nych sto­ją­cych w sprzecz­no­ści z je­go prze­ko­na­nia­mi) w pol­skim pra­wie wła­ści­wie nie obo­wią­zu­je. Bo we­dług osób zwal­nia­ją­cych pro­fe­so­ra – sko­ro sam od­mó­wił abor­cji – to po­wi­nien wska­zać ko­goś, kto prze­pro­wa­dzi ją za­miast nie­go.

Moż­na to po­rów­nać do ta­kiej sy­tu­acji: ko­le­żan­ka py­ta­ła mnie, czy han­dlu­ję nar­ko­ty­ka­mi, bo chce ku­pić. Ja mó­wię, że nie han­dlu­ję, nie bio­rę i w ogó­le brzy­dzę się nar­ko­ty­ka­mi, ale znam ko­goś, kto sprze­da­je w do­brej ce­nie i za­raz po­dam do nie­go nu­mer… Ta­kie po­stę­po­wa­nie nie ma sen­su.

Je­go sku­tek jest ta­ki sam jak w przy­pad­ku, gdy­bym wy­ję­ła z kie­sze­ni nar­ko­ty­ki i po­da­ła ko­le­żan­ce, któ­ra znisz­czy­ła­by so­bie zdro­wie, uza­leż­ni­ła­by się, mo­gło­by to na­wet do­pro­wa­dzić do śmier­ci. Po­dob­nie w przy­pad­ku abor­cji – dla dziec­ka nie ma zna­cze­nia, kto je za­bi­je. Li­czy się sku­tek – śmierć bez­bron­ne­go ma­leń­stwa. Żad­ne­mu nor­mal­ne­mu czło­wie­ko­wi su­mie­nie nie po­zwa­la na za­bi­ja­nie. Nie po­win­no po­zwa­lać rów­nież le­ka­rzo­wi, któ­re­go pierw­szym obo­wiąz­kiem jest służ­ba ży­ciu, li­kwi­da­cja (w mia­rę moż­li­wo­ści) cho­ro­by, ale ni­gdy li­kwi­da­cja pa­cjen­ta! Pre­mier rzą­du Ewa Ko­pacz rok te­mu po­wie­dzia­ła w TVN, że „le­karz nie mo­że kie­ro­wać się su­mie­niem, mu­si je od­rzu­cić dla do­bra pa­cjen­ta”.

Te i po­dob­ne stwier­dze­nia świad­czą o chę­ci spro­wa­dze­nia ro­li le­ka­rza do do­star­cza­nia usług. Me­dy­cy­na ma się stać me­dy­cy­ną ży­czeń i opie­rać na za­sa­dzie kup­no – sprze­daż. Tak nie moż­na. Klau­zu­la su­mie­nia – praw­dzi­wa, a nie fik­cyj­na, czy­nią­ca współ­od­po­wie­dzial­nym za zbrod­nię – jest gwa­ran­tem, że le­karz po­zo­sta­nie czło­wie­kiem, a nie sta­nie się ro­bo­tem. W la­tach ko­mu­ni­stycz­nych, gdy obo­wią­zy­wa­ła usta­wa ze­zwa­la­ją­ca na abor­cję na ży­cze­nie, pe­wien bo­ha­ter­ski le­karz, prof. Wło­dzi­mierz Fi­jał­kow­ski, na pod­su­wa­nych so­bie skie­ro­wa­niach na abor­cję pi­sał: „Ja­ko czło­wiek – od­ma­wiam!”. Nie ja­ko wie­rzą­cy czy nie­wie­rzą­cy, ale ja­ko czło­wiek. Bo za­bi­ja­nie jest nie­ludz­kie.

 

Ewa Rej­man

 

Za­chę­ca­my do re­gu­lar­ne­go ko­rzy­sta­nia z ser­wi­su in­ter­ne­to­we­go: www.pro-life.pl. Ak­tu­al­no­ści na: www.facebook.com/psozc

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: